Rynki próbują łapać oddech

foto: pixabay

Poniedziałek był mocnym wstrząsem dla rynków, które szczególnie w Europie doświadczyły spadków niewidzianych od referendum ws. Brexitu. Chiny, które ewidentnie obawiają się narastania problemów natury ekonomicznej, próbują jednak kreować pozytywną narrację, która dziś rano stabilizuje notowania.

Poniedziałek przyniósł potężne spadki indeksów giełdowych, szczególnie w Europie, gdzie włoski FTSE MIB spadł o ponad 5%, a inne parkiety traciły po 3-4%. To efekt rozprzestrzeniania się wirusa we Włoszech, gdzie momentalnie liczba chorych wzrosła powyżej 200 i pojawiły się pierwsze przypadki śmiertelne. Epidemia zaczęła się też szerzyć na poważnie w Korei Południowej, co uświadomiło inwestorom, że tak naprawdę wirus może zaatakować w każdym miejscu na ziemi i zdjęcia pustych ulic, pozamykanych fabryk i szkół mogą stać się nie tylko chińską codziennością. Ponieważ przypadki zachorowań pojawiły się w kilku regionach Włoch, odpowiadających łącznie za blisko połowę PKB, staje się jasne, że nawet przejściowe ograniczenia będą dotkliwe dla gospodarki. W Korei, gdzie epidemię wiąże się z sektą, zapowiedziano przebadanie wszystkich jej 200 tys. członków, jednak już teraz wiele krajów zaleca zaniechanie podróży w tym kierunku lub zakazało wstępu koreańskim obywatelom.

Tymczasem sytuację starają się stabilizować Chiny, zdając sobie sprawę, że każdy kolejny dzień braku aktywności gospodarczej zbliża je do katastrofy. Sam chiński pro-rządowy portal Global Times podał, że 6% chińskich firm zagrożonych jest bankructwem. Dlatego Chiny nawołują do szybszego powrotu do pracy w prowincjach, gdzie nie ma nowych przypadków zarażeń i – co może być trudniejsze – namawiają do wznowienia działalności międzynarodowe firmy oraz linie lotnicze do wznowienia połączeń. W ramach tej pozytywnej narracji podano informację o opracowaniu szczepionki, która jednocześnie może być lekiem na koronawirusa.

We wtorkowy poranek stabilizację obserwujemy nie tylko na giełdach, ale także na rynku walut. Zyskują niemal wszystkie waluty rynków wschodzących, najmocniej południowoafrykański rand. Złoty umacnia się delikatnie. Dziś w kalendarzu mamy dane o nastrojach amerykańskich gospodarstw domowych (16:00), ale nie sądzimy aby publikacja ta miała istotniej wpłynąć na rynek. O 8:50 dolar kosztuje 3,9594 złotego, euro 4,2991 złotego, frank 4,0454 złotego, zaś funt 5,1290 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA
Główny Ekonomista XTB
przemyslaw.kwiecien@xtb.pl

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.