Krajobraz na rynku ropy po huraganie Laura

foto: pexels

W bieżącym tygodniu inwestorzy na rynku ropy naftowej żyli sytuacją w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej – wyjątkowo silnym huraganem Laura (oraz nieco mniej istotnym tropikalnym sztormem Marco), który nadszedł nad Zatokę Meksykańską, a wczoraj uderzył w południowe wybrzeże USA.

Laura doprowadziła do największych cięć produkcji ropy naftowej w rejonie Zatoki Meksykańskiej od czasu huraganu Katrina w 2005 roku, co budziło obawy o to, że także zniszczenia wywołane huraganem mogą być wyjątkowo dotkliwe, podobnie jak to było 15 lat temu.

Niemniej, sytuacja okazała się lepsza od oczekiwań, przynajmniej na rynku ropy naftowej. Co prawda uderzenie huraganu faktycznie było silne, jednak nie na tyle, aby doprowadzić do znaczących zniszczeń infrastruktury naftowej. Większość amerykańskich rafinerii oraz punktów wydobycia w tym regionie pozostała praktycznie nienaruszona, co oznacza, że będą one mogły powrócić do normalnej działalności operacyjnej. Podobnie jest z portami eksportującymi ropę naftową: co prawda huragan Laura przyczynił się praktycznie do wyhamowania ich działalności, jednak już wczoraj porty zaczęły przywracać swoje normalne działania.

Ze względu na obawy dotyczące skutków huraganu Laura, jak również ze względu na spadki wartości amerykańskiego dolara, bieżący tydzień na razie na rynku ropy naftowej przynosi dodatni bilans. Niemniej, wiele wskazuje na to, że dobre nastroje mogą nie utrzymać się na długo. Po tym emocjonującym tygodniu, na rynek ropy powrócą standardowe pytania, głównie te związane z popytem na surowiec w obliczu wciąż szalejącej na świecie pandemii i związanego z nią kryzysu gospodarczego.

 

Notowania ropy naftowej WTI – dane dzienne

Notowania ropy naftowej WTI – dane dzienne

 

Notowania ropy naftowej Brent - dane dzienne

Notowania ropy naftowej Brent – dane dzienne

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.