Na polityce banków centralnych zarabia rząd, a tracą mniej zamożni konsumenci

foto: flickr

Rządowe długi są coraz droższe. Rosnące rentowności obligacji nie ominęły także Europy. Reakcja EBC była niemal natychmiastowa. W grze kolejne luzowanie polityki pieniężnej. Kto na tym zarobi najwięcej?

Po pierwszych, delikatniejszych wypowiedziach prezes EBC Christine Lagarde, kolejni członkowie nie owijali w bawełnę i wyrażali się o rosnących rentownościach niczym o jakimś nowym ruchu separatystycznym, który trzeba zdławić za wszelką cenę.

– Reakcję EBC na wzrost rentowności długu można nazwać niemal paniczną – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Politykę EBC można próbować zrozumieć, europejska gospodarka pozostaje w zapaści.

Dla porównania w styczniu sprzedaż detaliczna w USA wzrosła o 6%, zaś w Niemczech spadła o 4,5%. Restrykcje są przedłużane i jeszcze minimum marzec będzie trudny. Czeki Bidena do Europy nie dotrą, a na miejscu nie ma mowy o podobnym rozdawnictwie (przynajmniej w tej formie i skali). Dlatego można zrozumieć oburzenie EBC, że przez globalne tendencje, wywołane głównie przez USA, cierpieć będzie strefa euro.

Zdaniem przedstawicieli EBC oburzający i nieakceptowalny jest wzrost rentowności niemieckiej 10-latki do…minus 0,25%! Jeśli ktoś chciałby pożyczyć niemieckiemu rządowi 1000 euro na 10 lat i czekać na ich zwrot dostałby po tym okresie ok. 970 euro. I to zdaniem EBC są niedopuszczalnie dobre warunki dla pożyczającego. Bo przecież niedawno rentowność wynosiła -0,6%, a zatem niemiecki rząd mógł zarabiać na takiej transakcji przeszło dwukrotnie więcej.

Pytanie zatem, czemu i komu służy desperacka polityka EBC? Z pewnością nie konsumentom, których oszczędności przez ostatnią dekadę straciły realnie ok. 20%, a przed nimi negatywne skutki rosnącej inflacji. Czy polityka ta służy gospodarce? Jakoś poprzednie programy EBC nie wywołały szalonej akcji kredytowej i agresywnych inwestycji w znacznie lepszym otoczeniu makro.

– Polityka EBC służy przede wszystkim rządom, które mogą przetrwać z katastrofalnym stanem finansów publicznych i wąskiej grupie najbogatszych, zyskujących na aprecjacji realnych aktywów – komentuje ekspert XTB. – I mnie ta cała sytuacja smuci, unijna gospodarka choć przypomina Rzym z końca IV wieku, a więc czasów poprzedzających upadek cesarstwa zachodniorzymskiego, to sytuacja ta nie powstrzyma EBC przed kolejnymi straceńczymi ruchami, bo nikt nie chce podejmować odważnych decyzji.

Rządowe długi są tanio finansowane. Wygranymi są osoby zamożne, posiadające duże portfele akcji i wiele nieruchomości, bo ceny mieszkań rosną w Europie i USA. Zaburzony jest całkowicie mechanizm alokacji zasobów w gospodarce. O alokacji decydują coraz bardziej rządy wraz z bankami centralnymi, a coraz mniej – rynek.

Skutki takiej alokacji, która będzie niekorzystna dla rozwoju gospodarek, widać też na giełdach. W Europie giełdowe indeksy są na rekordowych poziomach, pomimo recesji. Inwestorzy chcą chronić swoje oszczędności, podejmując bardzo ryzykowne decyzje.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.