Ministerstwo Energii obniża akcyzę i opłaty przejściowe. Eksperci: Ceny i tak pójdą w górę

foto: pixabay

Akcyza i opłata przejściowa wkrótce będą niższe, co przyniesie Polakom oszczędności. Jednak eksperci zwracają uwagę na wzrost kursów na Towarowej Giełdzie Energii. Wiele wskazuje na to, że prąd podrożeje, pomimo ww. działań. Z kolei resort energii stwierdza, że dopiero pod koniec grudnia przyjdzie czas na wiarygodne prognozy. Dodaje też, że niedawne zamrożenie stawek dotyczyło ponad 17 milionów nabywców i trzeba było znaleźć na to wiele miliardów złotych. Obecnie trwa identyfikowane potencjalnych rozwiązań możliwych do zastosowania w przyszłym roku. Wtedy również okaże się, czy ceny spadną lub pójdą w górę.

W dół czy w górę?

W 2020 roku pozostanie obniżona akcyza z 20 zł/MWh na 5 zł/MWh oraz opłata przejściowa o 95%, o czym informuje Ministerstwo Energii. Już same te dwie zmiany powodują, że w kieszeniach odbiorców w przyszłym roku zostanie ponad 4 mld zł.

– Rząd nakładał bardzo dużo rozmaitych opłat na energię elektryczną. To, czy ceny dla konsumenta zostaną obniżone lub utrzymane na obecnym poziomie, zależy od sytuacji w budżecie państwa. Jeżeli będzie ona dobra, np. dzięki dużej ściągalności VAT-u, to rządzący mogą sobie pozwolić na zmniejszenie różnych opłat, które są parapodatkami – mówi prof. Krystyna Bobińska, ekspert Instytutu Sobieskiego w dziedzinie gospodarki, transportu i energetyki.

Z kolei dr Aleksandra Gawlikowska-Fyk, która kieruje projektem Elektroenergetyka w Forum Energii, zwraca uwagę na sytuację na Towarowej Giełdzie Energii. Na początku października megawatogodzina kosztuje ok. 230 zł. To o kilkadziesiąt złotych więcej w porównaniu z czerwcem 2018 roku, kiedy ceny zostały zamrożone. Natomiast w kontraktach na przyszły rok ceny hurtowe kształtują się na poziomie powyżej 260 zł. Jak podkreśla ekspertka, zastopowanie cen nie oznacza, że realnie uda się odwrócić tendencje wzrostowe.

– Nie widzę trwałego sposobu ograniczenia cen energii. Proces odwlekania podwyżek odbije się dużą czkawką, jak nie za rok, to za 2 lata. Kiedyś to będzie musiało odreagować. Dziś jeszcze trudno mówić o konkretnych liczbach i procentach, bo zbyt wiele różnych czynników o tym decyduje. Bardziej mam na myśli pokazanie nieuniknionej tendencji – przekonuje Szymon Liszka, prezes zarządu Fundacji na rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii.

Jak zaznacza dr Gawlikowska-Fyk, wiele wskazuje na to, że ceny energii elektrycznej będą wzrastać. Na ich wysokość wpływają coraz droższe surowce, zwłaszcza węgiel, a także rosnące koszty uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Natomiast prof. Bobińska podkreśla, że inne są stawki dla producentów, a inne – dla konsumentów. Dla tych ostatnich pozostają ustalane przez Urząd Regulacji i Energii i mogą wzrosnąć niewiele.

– Największa kontraktacja energii elektrycznej na giełdzie na rok 2020 nastąpi w czwartym kwartale br. Pod koniec tego okresu będzie można wiarygodnie prognozować ewentualne wzrosty cen energii elektrycznej dla odbiorców końcowych – informuje Ministerstwo Energii.

Pod napięciem

Kilka miesięcy temu została podpisana nowela zamrażającą ceny prądu przez cały 2019 rok. To rozwiązanie m.in. dla  gospodarstw domowych, mikroprzedsiębiorstw i małych firm, szpitali, jednostek sektora finansów publicznych, w tym samorządów. Jak wskazuje resort, zatrzymanie wzrostów cen było bardzo dużym przedsięwzięciem legislacyjnym, które dotyczyło 17,5 mln odbiorców. I dodaje, że na jego realizację dodatkowo należało znaleźć kwoty liczone w miliardach złotych. W 2019 r. rekompensaty finansowane są ze sprzedaży wcześniej niewykorzystanych uprawnień do emisji dwutlenku węgla.

– Utrzymywanie poziomu cen w jakimś stopniu polega również na zamknięciu rynku krajowego. Dookoła prąd jest tańszy, a my go utrzymujemy na trochę wyższym poziomie, tylko dlatego, że mamy ograniczenia w stosunku do rynku europejskiego. Jeżeli otworzymy się na niego, a presja z zewnątrz jest duża, to takie działanie może wywołać impuls obniżający ceny. Jednak rząd deklaruje potrzebę wzrostu bezpieczeństwa poprzez zapewnienie trwałości dostaw z własnych źródeł – komentuje prezes Fundacji na rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii.

Obecnie w Ministerstwie Energii trwa identyfikowanie potencjalnych rozwiązań możliwych do zastosowania na rynku w 2020 roku. Uwzględniają one kwestię rozwoju gospodarki, oczekiwań i uwarunkowań społecznych oraz obowiązujących regulacji w UE. Konkluzje z przeprowadzanych analiz będą możliwe do sformułowania po spełnieniu dwóch warunków. Pierwszy to zakończenie kontraktacji na rynku energii głównej części wolumenu na przyszły rok. Drugim jest rozpoczęcie przez prezesa URE procesu zatwierdzania taryf dla gospodarstw domowych na przyszły rok.

– Żeby ocenić wpływ na ceny dla gospodarstw domowych, czy też zgodność z prawem unijnym, musimy poczekać na konkretne propozycje – przyznaje dr Gawlikowska-Fyk.

Z kolei ekspert z Instytutu Sobieskiego zwraca uwagę na specyfikę rynku. Wszystkie przedsiębiorstwa produkujące energię elektryczną mają tego samego właściciela, tj. państwo. W pewnym sensie mamy do czynienia z monopolem. Prof. Bobińska dodaje, że jakakolwiek konkurencja praktycznie nie istnieje. A jeżeli wzrasta wydajność pracy w tym sektorze, to firmy odprowadzają większe podatki do budżetu.

– Patrząc na doświadczenia z transformacji energetyki, to największym obciążeniem dla przemysłu i dla indywidualnych konsumentów było urealnianie cen. Ten proces był bardzo boleśnie przeprowadzony przez gospodarkę. Teraz ponownie wchodzimy na ścieżkę sztucznego utrzymywania poziomu tych wartości. Przy podejmowaniu takich działań, wiele zależy od wydolności budżetu i od ogólnej sytuacji ekonomicznej. Jeśli pojawi się jakiś kryzys, to zdolność do utrzymywania niskich cen będzie mniejsza – podsumowuje prezes Liszka.

mondaynews.pl

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*