Jakie zmiany przyniesie Polski Ład?

Polski rząd przeprowadza ofensywę reklamującą korzyści płynące z Polskiego Ładu. Kilkanaście milionów ulotek pod hasłem: „Niższe podatki i więcej pieniędzy w portfelach Polaków” wypełniło m.in. tradycyjne skrzynki pocztowe. Polski Ład przyniesie bardzo wiele zmian. Wydaje się, że skala tych pożytków, które były reklamowane, nie będzie aż tak duża, jak zakładano – zwłaszcza po odjęciu kosztów dodatkowych, o których się nie mówi – podobnie jak o tym, że składka zdrowotna nie będzie obliczana jako zaliczka na podatek dochodowy. Spowoduje to, że wszyscy, którzy byli adresatami tej zmiany oraz osoby liczące na bardzo duże ulgi podatkowe, mogą poczuć się rozczarowani. Natomiast jest pewna grupa osób, która sygnalizowała, że duża część tych zmian będzie kosztem obciążenia ich pracy. W związku z tym podniesie to koszty wytwarzania towarów, dóbr i usług. Specjaliści podatkowi wskazują, że kolejne miesiące to będzie bardzo trudny okres dla osób odpowiedzialnych w firmach za prawidłowe rozliczenie z ZUS i urzędem skarbowym.

– Zmiany wynikające z Polskiego Ładu, mogą okazać się kolejnym czynnikiem podnoszącym inflację. Wszystko za sprawą tego, że firmy będą obciążone większymi kosztami. Koszty, jakie poniosą pracodawcy, są nieporównywalne z tym, co trzeba będzie zrekompensować pracownikom kluczowym dla firm. Często mówi się, że osób zarabiających najwięcej jest niewiele i wystarczy obciąć im pensję. Trzeba jednak pamiętać, że zazwyczaj są to specjaliści ustawiający pracę tak, aby reszta pracowników mogła spokojnie pracować – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Mówimy tu o specjalistach ze strony zarządczej lub merytoryczno-technicznej. Bez ich pracy cały proces jest bez sensu, bo może okazać się nierealizowalny. Jeżeli zdarzyłoby się, że część z nich stwierdzi, że takie obcinanie pensji zacznie ich irytować – to mogą chcieć zmienić miejsce pracy. Często będą to duże straty dla danej firmy. Być może trzeba będzie zatrudnić kogoś jeszcze drożej albo nakłonić do powrotu – co też okaże się droższe. To wszystko odbije się na kosztach wytwarzania, a więc także na cenach towarów i usług. Istnieje zagrożenie, że problem ten powróci. Osoby, które miały mieć dużą ulgę i miały zachować „w kieszeni” więcej pieniędzy – po pierwsze będą mieć ich znacząco mniej, a po drugie większą część tych oszczędności będą musieli wydawać. Polska gospodarka nadal dochodzi do siebie po ciężkim i długim okresie pandemii – zatem trudno wskazać konkretne kroki ze strony administracji, które miałyby przyśpieszyć proces wracania stanu sprzed kryzysu – analizuje Soroczyński.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.