Jak rok pandemii wpłynął na polską gospodarkę?

W marcu minął rok, od kiedy Polska walczy z pandemią. Dotknęły nas już 3 fale koronawirusa – które w różnym stopniu nasiliły kryzys zdrowotny i gospodarczy w naszym państwie. Po roku borykania się z konsekwencjami pandemii można już zebrać dane, które pokażą nam, jak przedsiębiorstwa i produkt krajowy brutto zareagowały na przedłużający się stan kryzysowy. Z przeprowadzonych przez firmę Coface badań wynika, że gospodarka w różny sposób reagowała na kolejne fale zakażeń. Pierwszy lockdown uderzył w nią najmocniej, a podczas kolejnych coraz więcej sektorów dostosowywało swoje działania do nowych warunków – co pozwalało im zachować aktywność gospodarczą. Mimo tego wpływ pandemii wciąż jest dosyć widoczny. Po roku borykania się z jej skutkami daleko nam jeszcze do wyników, którymi mogliśmy się chwalić przed koronawirusem.

 

– Konsumpcja gospodarstw domowych i inwestycje przedsiębiorstw nadal nie są na poziomach, na jakich były przed kryzysem. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o działalność przedsiębiorstw. Firmy i spółki dosyć sceptycznie podchodzą do tego, jak będzie postępowało ożywienie gospodarcze i czy warto rozpoczynać kolejne inwestycje – powiedział serwisowi eNewsroom Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface. – Dość szybko odreagował z kolei eksport. Wsparciem dla niego był nie tylko odradzający się popyt zagraniczny, ale także dość duża konkurencyjność. Z kolei powstałe w ten sposób otoczenie makroekonomiczne bez wątpienia miało wpływ na przedsiębiorstwa w Polsce. Widać to w sytuacji płynnościowej, która wbrew pozorom nie uległa pogorszeniu. Zgodnie z naszym ostatnim badaniem średnie opóźnienia w płatnościach zmniejszyły się z 58 do 47 dni. Do tego bez wątpienia doprowadziły działania pomocowe rządu i Polskiego Funduszu Rozwoju. O 13% obniżyła się też przez to liczba upadłości i restrukturyzacji przedsiębiorstw. To zjawisko obserwujemy także w większości innych krajów na świecie – gdzie działalność rządowa odsunęła ten problem w czasie. To jednak niestety aż tyle i tylko tyle – odsunięcie problemu w czasie. Wraz z wygasaniem środków wsparcia będziemy obserwowali rosnącą liczbę niewypłacalności przedsiębiorstw. Gdybyśmy już w połowie 2020 roku zsumowali nie tylko upadłości i restrukturyzacje, ale dodali do tego tak zwane nowe uproszczone postępowania o zatwierdzeniu układu – to już wtedy łączna liczba niewypłacalności przedsiębiorstw w Polsce wzrosłaby o 22%. Wraz z wygaszaniem środków pomocowych, przy dosyć trudnych warunkach dla przedsiębiorstw, ta liczba będzie jeszcze wzrastać – analizuje Sielewicz.

 

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.