Dane i nadzieje poprawiają rynkowy sentyment

foto: pixabay

Środa na rynkach nie zaczęła się w dobrych nastrojach. Jednak kolejna paczka solidnych danych z USA zapewniła mocne otwarcie na Wall Street, a sentyment dodatkowo zyskał na nadziejach na pakiet fiskalny – jeszcze przed wyborami.

Dużą niespodziankę sprawił raport ADP, będący przedsmakiem rządowego raport z rynku pracy, który poznamy w piątek. ADP w poprzednich miesiącach wskazywał na znaczny spadek tempa powrotu miejsc pracy w amerykańskiej gospodarce i mogło się wydawać, że wiele więcej miejsc pracy już nie wróci. Tymczasem ADP wskazał na wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym aż o 749 tys., o 149 tys. więcej niż sugerował rynek. Co prawda w ostatnich miesiącach ADP był dość słabym predyktorem raportu rządowego, ale ADP wpisuje się w inne mocne dane publikowane w tym tygodniu w USA. Wczoraj wspominałem o sporej poprawie indeksu nastrojów konsumentów Conference Board, opublikowany został także bardzo mocny wskaźnik Chicago PMI.

Nie ulega wątpliwości, że trwająca poprawa sytuacji ekonomicznej to w dużej mierze efekt gigantycznego pakietu stymulacyjnego, który jednak powoli zaczyna wygasać. Weźmy na przykład dopłaty do zasiłków dla bezrobotnych, które początkowo wynosiły aż 600 dolarów, jednak wygasły na koniec lipca. Donald Trump rozporządzeniem przedłużył dopłaty w wysokości 300 dolarów, ale pieniądze na ten cel się kończą – bez nich nastroje konsumenckie mogą ulec pogorszeniu. Mowa jednak o ogromnych kwotach. Demokraci chcą pakietu wartego 2,2 biliony dolarów, Republikanie maksymalnie 1,5 biliona. Strony prowadzą właśnie rozmowy „ostatniej szansy”, a wczorajszy optymizm na Wall Street wynika w dużym stopniu z tego, że liderze ugrupowań z nadzieją wyrazili wypowiadali się o możliwości osiągnięcia porozumienia. Pytanie jednak, na ile jest to gra wyborcza. Do wyborów został miesiąc, dla Donalda Trumpa to zatem idealny moment na rozdanie pieniędzy. Dlaczego opozycja miałyby w tym pomóc? Z drugiej strony Demokraci nie chcą być uznani za winnych porażki rozmów, przyjmują więc postawę „my chcemy dać więcej, ale oni się nie zgadzają”. Wiele powinno wyjaśnić się dziś – jeśli porozumienia nie będzie, każda ze stron ma iść we własnym kierunku (co oznaczać będzie, że Demokraci przegłosują swoje propozycje w Izbie Niższej, po czym odrzuci je Senat).

Dziś przed nami sporo danych makro. W Europie mamy finalne indeksy PMI, ale ważniejsze będą dane z USA: inflacja PCE (14:30) oraz indeks ISM dla przemysłu (16:00). O 8:35 euro kosztuje 4,5247 złotego, dolar 3,8510 złotego, frank 4,1882 złotego, zaś funt 4,9857 złotego.

(dr Przemysław Kwiecień – XTB)

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.