Sytuacja na rynkach 4 marca

foto: pixabay

Nieoczekiwany ruch FED (jednomyślne cięcie stóp o 50 p.b. na nadzwyczajnym posiedzeniu wczoraj po południu i gotowość do dalszych posunięć w razie potrzeby) sprawił, że dolar pozostał słaby na głównych układach i nie ma zbytnio siły, aby się podnieść. Wyjątkiem pozostaje w zasadzie funt, na którym ciążą oczekiwania związane z planowaną na 11 marca prezentacją założeń do budżetu i kluczowy wątek negocjacji z UE nt. nowej umowy handlowej – kurs GBPUSD po wyjściu ponad 1,28 wczoraj, dzisiaj powrócił poniżej tego poziomu, chociaż do dołka z piątku przy 1,2724 ma daleko.

Rynki akcji sceptycznie podeszły do zaskakującego posunięcia FED – pojawiają się obawy, że decydenci mogą wiedzieć coś więcej nt. wpływu COVID-19 i dlatego zdecydowali się na taki wyprzedzający ruch. Zresztą główne pytanie brzmi, na ile takie działanie będzie skuteczne na zaburzenia w gospodarce wywołane ogromnymi perturbacjami w globalnym łańcuchu dostaw. W efekcie wieczorem indeksy na Wall Street osunęły się w dół, a USDJPY ustanowił dzisiaj nowe minimum w trendzie spadkowym przy 106,83 (jen był silniejszy także na innych relacjach).

W nocy napłynęły fatalne informacje z Azji odnośnie indeksu PMI w usługach liczonego przez Caixin – wskaźnik spadł w lutym do 26,5 pkt. Inwestorzy byli jednak na to „przygotowani” biorąc pod uwagę rządowe dane, jakie poznaliśmy jeszcze w sobotę. W efekcie USDCNH zjechał na nowe minima w trendzie rozpoczętym 24 lutego. Chińska prasa spekuluje jednak, że PBOC może zdecydować się w tym miesiącu na cięcie stóp procentowych w operacjach otwartego rynku.

Pozytywną niespodzianką okazały się dane z Australii – PKB w IV kwartale wzrósł o 2,2 proc. r/r (szacowano 2,0 proc. r/r) – choć w obecnej sytuacji nie ma to znaczenia. Wczoraj rano RBA ściął przecież stopy procentowe o 25 p.b. Presja z RBA i FED udziela się innym, mimo faktu, że oficjele po wczorajszej telekonferencji państw G-7 wspominali bardziej o monitorowaniu sytuacji w gospodarkach. Dzisiaj o 16:00 mamy decyzję Banku Kanady i oczekuje się cięcia o 50 p.b. (do 1,25 proc.). 

Opublikowane rano ostateczne odczyty indeksów PMI dla usług w strefie euro za luty wypadły nieznacznie gorzej od pierwszych szacunków (52,6 pkt. wobec 52,8 pkt.), chociaż nie przełożyło się to na notowania wspólnej waluty. Niemniej rosną argumenty za spadkiem EUR, jeżeli emocje na globalnych rynkach akcji będą się wyciszać za sprawą działań banków centralnych.

W temacie amerykańskiej polityki wciąż liczone są głosy z wczorajszych prawyborów w Partii Demokratycznej, ale widać, że rezygnacja Buttigieg’a, oraz Klobuchar przyczyniła się do dobrego wyniku Joe Biden’a, który ma szanse odsunąć Bernie’go Sandersa z wyścigu o ostateczną nominację w tegorocznych wyborach prezydenckich. To redukuje ryzyko polityczne w średnim terminie, ale bezpośredniego przełożenia na zachowanie się rynków nie widać. Tutaj bardziej liczyć się będą informacje na temat rozprzestrzeniania się COVID-19 i dalszych działań decydentów.
OKIEM ANALITYKA – Dolar ustanowił już dołek?

Nie twierdzę, że decyzja FED o cięciu stóp procentowych już teraz, nie była wczoraj sporym zaskoczeniem. Ale i też paradoksalnie, na takie mocniejsze luzowanie polityki monetarnej w najbliższych tygodniach (planowe posiedzenie Rezerwy odbędzie się 18 marca) wyraźnie liczono od kilku dni i było to główny czynnik tłumaczący słabość dolara. Czy amerykańska waluta ustanowiła wczoraj dołek? Odpowiedź na to pytanie tkwi w kilku obszarach.

Po pierwsze – rynek spodziewa się kolejnego ruchu FED jeszcze w marcu (o 25 p.b. na planowym posiedzeniu 18 marca) – na razie przedstawiciele Rezerwy Federalnej nie będą mieli powodu, aby temu zaprzeczać. Wczorajszy ruch wyprzedzający był elementem stabilizowania nastrojów – na rynkach, ale i też na poziomie przeciętnego konsumenta (na zasadzie, że trzymamy rękę na pulsie). Nie jestem jednak przekonany, co do tego, że FED 18 marca pójdzie za ciosem i kolejny raz obniży stopy, raczej zwycięży przekonanie, że należy poczekać do publikacji danych z realnej gospodarki, które pokażą jakie są rzeczywiste problemy.

Po drugie – skoro FED zareagował tak szybko, to być może jest to sygnał, że decydenci w USA będą dość elastyczni w kontekście napływających informacji w temacie COVID-19, co być może należy uznać za pozytywne (a nie doszukiwać się drugiego dna, że FED wie coś więcej i dlatego tak panicznie luzuje politykę). Na tym tle problem z decyzyjnością chociażby w strefie euro, to mocny kontrast. Otwartym pytaniem pozostają też potencjalne kłopoty w Azji (jak decydenci w Chinach poradzą sobie z potencjalnymi dalszymi strukturalnymi wstrząsami w gospodarce i na ile rozleje się to po regionie- wpływ na waluty Antypodów), czy też cień Brexitu w przypadku Wielkiej Brytanii. Podwyższone ryzyko globalne wokół COVID-19 może również spowodować, że inwestorzy będą też ostrożnie podchodzić do walut emerging-markets.

Po trzecie – mleko się rozlało (mowa o COVID-19) i globalne, skoordynowane działania decydentów pozwolą nieco ograniczyć kryzys, ale go nie oddalą. W takiej sytuacji w długiej perspektywie jednym z cenniejszych aktywów okażą się amerykańskie obligacje, a więc pośrednio też dolar.

Sporządził:

Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.