Wall Street wciąż na granicy recesji

foto: flickr

Dzisiaj od ranka obserwowaliśmy próbę odbicia na globalnych indeksach giełdowych w nadziei na działania mające przeciwdziałać spowolnieniu gospodarczemu. Jednak doniesienia płynące z Europy na temat nowych przypadków zachorowania nie napawają optymizmem. Coraz więcej rządów decyduje się na odwoływanie imprez masowych i ograniczania dotyczące transportu. To z kolei ponownie zaważyło nad próbą odbicia. Z drugiej strony amerykański rząd ma rozważać tymczasowe zawieszenie podatku dochodowego, co w znaczny sposób wpłynęło na przynajmniej chwilowe poprawienie się nastrojów.

Indeksy z Wall Street wciąż balansują na granicy rynku byka i niedźwiedzia. Co ciekawe, wczoraj mieliśmy 11 rocznicę rynku byka na Wall Street, choć „urodziny” nie należały do najlepszych. Wczoraj zanotowano jedne z większych spadków w ostatnich dni, natomiast na rynku ropy naftowej obserwowaliśmy totalne załamanie. Z rynkiem byka mamy do czynienia, dopóki z lokalnych szczytów dany indeks nie obniży się o 20%. Obecnie po ponad 10% spadkach mamy do czynienia z definicją korekty. Niemniej znajdujemy się bardzo niedaleko poziomów od których mówilibyśmy już o recesji na Wall Street. Według Dow Jones Market Data granica dla rynku byka i niedźwiedzia na S&P 500 wyznaczona jest przy poziomie 2708 punktów, na Dow Jones Industrial Average na poziomie 23641 punktów, natomiast na Nasdaq jest to poziom 7853 punktów. W przypadku pierwszego indeksu po godzinie 18:00 znajdujemy się w okolicach 2780 punktów. Warto wspomnieć, że wczoraj mieliśmy zatrzymanie notowań na Wall Street po zaliczeniu na początku notowań 7% spadków.

Rynek wciąż reaguje na doniesienia dotyczące koronawirusa. Ogromny przyrost przypadków we Włoszech, Hiszpanii, Francji czy Niemczech powoduje, że mamy do czynienia z realnym zagrożeniem dla globalnego wzrostu gospodarczego. Kraje te decydują się na kolejne zamknięcia, które prędzej czy później mogą doprowadzić do załamania się produkcji. To właśnie tego najmocniej obawia się rynek finansowy. Dopóki nie dojdzie do podobnego przełomu jak w Chinach, gdzie obecnie liczba nowych przypadków zmalała drastycznie, a leczonych jest coraz więcej osób, to rynek będzie żył w trybie ogromnej ostrożności lub nawet paniki. Informacje płynące z USA wskazujące na możliwe 90 dniowe zawieszenie podatku dochodowego wpłynęły jedynie tymczasowo na poprawę nastrojów podczas popołudniowej sesji na Wall Street.

W Europie zaliczyliśmy dzisiaj spore spadki. Zawierały się one od 1,5% (DAX, CAC40) do około 3% (IBEX oraz FTSE MIB). WIG20 nie radził sobie lepiej. Dzisiaj indeks zamknął się spadkiem na poziomie 1,6% i zaliczył poziom poniżej 1600 punktów. Na Wall Street z kolei trwa walka o utrzymanie się powyżej wczorajszego zamknięcia. Indeksy zyskują od 0,7% do 1,3%. Niemniej po tak ogromnych spadkach w ostatnich dniach odbicie to nie wygląda zbyt zachęcająco.

Michał Stajniak

Starszy Analityk Rynków Finansowych

XTB

michal.stajniak@xtb.pl

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.