Rynki zagraniczne: Powrót wątpliwości (Komentarz tygodniowy)

foto: pixabay

Globalne rynki akcji mają za sobą tydzień solidarnej przeceny, która w większości przypadków odebrała indeksom po około 2 procent. Nieco słabiej poradziła sobie Wall Street, gdzie słabsza postawa sektora bankowego położyła się cieniem na indeksach. W istocie tydzień na rynkach akcji miła dwie sprzeczne fazy. W pierwszej Wall Street rozsyłała po świecie kojące sygnały, iż rynek jest w stanie ignorować ożywienie pandemii w USA. Wzrost zarażeń w stanach najbardziej liberalizujących ograniczenia był przyjmowany wzrostami cen akcji i zwyżkami indeksów. Przesilenie pojawiło się w środę, gdy doniesienia z  Florydy i Teksasu zaczęły być na tyle alarmujące, iż gracze musieli zacząć wyceniać ryzyka ponownych zamknięć części gospodarki lub wprowadzenia ograniczeń, co zresztą miało miejsce w końcówce tygodnia. Ostatni element stał w sprzeczności z rynkowymi narracjami i nadziejami, iż odbicie po pandemicznym zatrzymaniu będzie szybkie i zbudowane na modelu V.

W piątek zderzenie z rzeczywistością i realiami pandemii, które rynki chciały ignorować, połączyło się z wynikami stress-testów w amerykańskim sektorze bankowym, a dokładniej ograniczeniami nałożonymi na banki przez Fed. Zakazy skupu akcji i ograniczenia wypłaty dywidend uderzyły w sektor ważny dla indeksów i rynków w całości. Efektem było tąpnięcie, które wysłało Wall Street na dwutygodniowe minima. Zarysowany układ sił został przeniesiony na inne rynki, które korelowały z Wall Street i faktycznie powielały zachowania giełd amerykańskich. Bilansem jest zbudowanie wątpliwości w zasadność odbicia w II kwartale i pytania, o perspektywy dla giełd w kwartale III. Zachowanie giełd w kończącym się kwartale będzie miało wpływ na dwie finałowe sesje czerwca oraz II kwartału i zapewne zaowocuje pojawieniem klasycznego windows dressing ze strony inwestorów instytucjonalnych, ale wejście w nowy kwartał postawi przed graczami nowe pytania.

Pierwszym będzie kondycja rynku pracy. Z racji przesunięcia dnia wolnego z 4 na 3 lipca czerwcowy raport z rynku pracy w USA pojawi się tym razem w czwartek i już teraz można założyć, iż będzie to kluczowy element kształtujący nastroje na starcie nowego kwartału. Dane za maj były dość dyskusyjne i sztuczne w sumie, więc od raportu czerwcowego można oczekiwać nieco jaśniejszego obrazu kondycji rynku pracy. Rynek będzie mógł skonfrontować własne oczekiwania wobec przyszłości ożywienia gospodarczego w USA i przełożyć raport na prognozy gospodarcze. Ważnym elementem będzie też coraz szersze przekonanie graczy, iż pandemia i kondycja gospodarcza znajdzie przełożenie na wybory polityczne w USA oraz wynik wyborów prezydenckich w listopadzie. Zachowanie rynku wskazuje, iż Wall Street nie wyceniła jeszcze potencjalnej przegranej Donalda Trumpa i ryzyka podwyżek podatków dla firm ze strony nowego mieszkańca Białego Domu.

W nieco krótszej perspektywie patrząc warto zakładać, iż temat pandemii, kondycji gospodarki i generalnie tematów, które ogniskowały i będą ogniskowały uwagę inwestorów przez tygodnie, ustąpi miejsca spotkaniu giełd z sezonem wyników kwartalnych. Czwartkowe dane z rynku pracy będą punktem, który odzieli skupienie na ogólnym obrazie od fazy wejścia giełd w finałowe pozycjonowanie się inwestorów pod sezon publikacji wyników za II kwartał. Założeniem bazowym jest, iż właśnie w II kwartale spółki przyjęły na siebie największe ciosy ze strony nagłego zatrzymania całych sektorów gospodarki i zderzenie z raportami będzie również zderzeniem rynków z rzeczywistością. Kondycja spółek, a zwłaszcza reakcje graczy, pozwolą ocenić ile negatywnych skutków pandemii jest do wycenienia i co można przeczekać w oczekiwaniu na powrót zysków spółek w 2021 roku.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ SA

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.