Rynek boi się wysokich stóp procentowych w USA

W czwartek temat Włoch został odsunięty na bok, paradoksalnie problemem dla inwestorów stały się świetne dane z USA, które teoretycznie zwiększają prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych. WIG20 rozpoczął dzień z niskiego poziomu – w trakcie sesji indeks blue chipów wprawdzie próbował odrabiać stopniowo straty, jednak słabe otwarcie za oceanem ostatecznie rozstrzygnęło w sposób negatywny losy sesji na GPW. WIG20 zakończył dzień ze spadkiem o -1%, natomiast mWIG40 oraz sWIG80 zniżkowały o -0,3%.

Wzrost rentowności amerykańskich 10-latek wskazuje na to, że rynek stopniowo zaczyna wierzyć w scenariusz trzech podwyżek w 2018 r. Wypowiedź J. Powella, w której to szef Fed sugerował, że dobry stan gospodarki pozwoli w obecnym cyklu podwyższyć stopy nawet powyżej poziomu 3% mocno podgrzał nastroje rynkowe. Rentowności wspomnianych obligacji 10-letnich wzrosły powyżej poziomu 3,20% (najwyżej od 7 lat) a 2-letnich do 2,9% (najwyżej od 10 lat), natomiast eurodolar zanurzył się na moment poniżej poziomu 1,15 EUR/USD. O ile w poprzednich dniach kurs EURUSD znajdował się głównie pod presją czynników politycznych napływających z Europy, o tyle od wczoraj „piłeczka” znalazła się po stronie USA. W zaistniałej sytuacji, rynek szczególnie uważnie powinien przyglądać się jutrzejszym danym z amerykańskiego rynku pracy – scenariusz odczytów lepszych bądź zgodnych z konsensusem może w dalszym ciągu wspierać USD. Tymczasem mocny dolar jest utrapieniem dla rynków wschodzących, czy zatem czeka nas kolejna fala wyprzedaży EM? Mogłoby się zdawać, że „próg bólu” ponownie znajduje się blisko.

Wyższe rentowności amerykańskich skarbówek oraz jastrzębia retoryka J. Powella zdołały wywołać nawet poruszenie wśród inwestorów za oceanem. W ostatnich miesiącach przywykliśmy do swego rodzaju „znieczulicy”, która panuje na Wall Street i prowadzi indeksy w stronę kolejnych rekordów bez względu na pojawiające się zagrożenia. W momencie pisania komentarza S&P500 traci -0,7%, z kolei Nasdaq -1,3%. Pamiętajmy, że podstawowymi katalizatorami styczniowej korekty w USA były również dynamicznie rosnące rentowności (wówczas rentowności amerykańskich 10-latek nie przekraczały 3%) oraz wyższa dynamika wzrostu płac.

Coraz ciekawiej wygląda również sytuacja na rynku ropy naftowej. W poprzednich komentarzach wspominaliśmy, że temat Iranu prawdopodobnie wywinduje ceny „czarnego złota” na nowe maksima. Tak też się stało, jednakże w ostatnich godzinach na rynek napłynęły informacje o tym, jakoby Arabia Saudyjska oraz Rosja miały podjąć już we wrześniu działania mające na celu podwyższenie podaży. Jest to zgodne z naszymi oczekiwaniami, w których to traktujemy temat Iranu jako czynnik krótkoterminowy, oczekując że w średnim terminie ewentualny niedobór ropy zostanie uzupełniony przez pozostałe kraje OPEC. Trudno bowiem oczekiwać innego scenariusza, podczas gdy sprawa ta staje się coraz to większym priorytetem administracji Białego Domu. O godzinie siedemnastej cena baryłki ropy typy WTI traci -1,2% a Brent -0,7%.

Patryk Pyka
Analityk Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego
Dom Inwestycyjny Xelion

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.