Praca zdalna obciąża bardziej, niż praca w biurze

foto: pixabay

Schorzenia układu mięśniowo-szkieletowego to szczególnie ważny temat, gdy większość pracowników biurowych przeszło na pracę zdalną. Swoje obowiązki zawodowe w domu wykonuje około 90% pracowników – częściowo całkowicie, a częściowo dzieląc swój czas pomiędzy pracę zdalną a pracę w siedzibie firmy. Z tej sytuacji zadowolonych jest aż 70% pracowników – tylu z nich deklaruje chęć pozostania przy pracy zdalnej lub hybrydowej po pandemii. Te liczby każą zastanowić się poważnie nad zagrożeniami, jakie mogą płynąć z wykonywania pracy zdalnej. Przeniesienia biura do domu może bowiem zwiększyć ryzyko bólów mięśni, stawów i kręgosłupa, a także depresji. 

 

– Praca zdalna wiąże się z wieloma zagrożeniami. Pierwszym jest nieergonomiczne stanowisko pracy. Często siedzimy przy stole kuchennym, na nieodpowiednim krześle. Drugi problem to zbyt długi czas utrzymywania pozycji siedzącej i pozycji nieruchomej. Nawet 30% pracowników pracuje w domu w pozycji siedzącej dłużej, niż pracowało w siedzibie pracodawcy. Kolejny problem to brak aktywności fizycznej. Podczas epidemii o 10% wzrosła liczba osób, które nie podejmują żadnej aktywności fizycznej, a aż 40% uprawia ją tylko sporadycznie – powiedziała serwisowi eNewsroom dr inż. Joanna Kamińska, Zakład Ergonomii CIOP-PIB. – W związku z tym musimy zwrócić uwagę na to, żeby zmienić i dostosować swoje stanowisko pracy – więcej się ruszać, by aktywność fizyczna była w naszym życiu bardziej obecna. Obciążenie fizyczne jest związane także z psychicznym. Badania pokazały, że osoby, które robią więcej niż 7,5 tysiąca kroków dziennie, są o połowę mniej narażone na ryzyko depresji niż osoby, które robią tych kroków poniżej 5 tysięcy. Dlatego pracownicy w home-office powinni więcej się ruszać, by przeciwdziałać zarówno dolegliwościom układu mięśniowo szkieletowego, jak i ryzyku depresji – wyjaśnia Kamińska.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.