Koronawirus nadal silnym zagrożeniem

foto: pixabay

Kolejny tydzień rozpoczyna się od kluczowych doniesień z Chin, czyli miejsca obecnie kluczowego dla światowego rynku finansowego. Chińska Narodowa Komisja Zdrowia poinformowała, że liczba osób zarażonych nowym koronawirusem wzrosła do ponad 40 tysięcy, tym samym liczba ofiar przekroczyła już 900 osób. W efekcie epidemia koronawirusa oficjalnie stała się poważniejsza niż epidemia SARS w latach 2002-2003, kiedy na całym świecie zmarło około 800 osób. Prezydent Chin Xi Jinping w swoim przemówieniu stwierdził, iż Chiny wygrają walkę ze śmiercionośnym wirusem, stosując jeszcze bardziej zdecydowane środki.

Inwestorzy z całego świata z niecierpliwością patrzą na to, czy chińska gospodarka powróci w najbliższym czasie do pracy. Wiele fabryk miało wznowić produkcję właśnie dziś, jednak kolejne doniesienia z Chin wskazują na to, że nie wszędzie wszystko poszło zgodnie z planem. Przerwy w dostawach będą miały ogromny wpływ na globalny łańcuch dostaw, w szczególności na państwa Azji Południowo-Wschodniej. Jednym z głośnych przypadków jest koreański producent samochodów Hyundai, który już w poprzednim tygodniu był zmuszony do zaprzestania produkcji z powodu braku części. Problemy Chin, które zaopatrują w swoje towary praktycznie cały świat, wkrótce dotrą z pewnością do Europy i Ameryki. Z tego względu, wznowienie pracy w tamtejszych fabrykach jest dla światowej gospodarki tak bardzo kluczowe.Widać, że temat koronawirusa nie jest jeszcze zakończony, co przede wszystkim uderzy w perspektywy wzrostu w Chinach oraz na świecie. Z drugiej strony rynki nie przejmują się tym tematem tak mocno, jak było to jeszcze końcem stycznia. Duża część spadków w Chinach została już zniwelowana, natomiast na Wall Street czy w Niemczech indeksy testowały historyczne szczyty.

Na początek nowego tygodnia indeksy azjatyckie zamknęły się pod kreską, z jednym wyjątkiem – Shanghai Composite wzrósł o 0,51%. Nerwowość wśród inwestorów jest również widoczna w Europie, gdzie dominuje „umiarkowana” czerwień. Nieco więcej optymizmu można dostrzec w Stanach Zjednoczonych, gdzie cztery główne indeksy (S&P500, NASDAQ, Dow Jones oraz Russell 2000) wykazują tendencję wzrostową. Niestety w Polsce sytuacja nie była już tak pozytywna i spadki były zdecydowanie większe niż na innych europejskich indeksach. WIG20 stracił na zamknięciu 0,82% i ponownie spadł poniżej 2100 punktów.

Michał Stajniak

Starszy Analityk Rynków Finansowych

XTB

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.