Zdrowa korekta

foto: pixabay

Globalne rynki akcji mają za sobą tydzień, w którym uwaga graczy powinna skupić się na danych makro. Tradycyjnie pierwszy tydzień nowego miesiąca przynosi zestaw odczytów indeksów PMI i ISM oraz comiesięczne dane z rynku pracy w USA, które po ostatnich decyzjach Rezerwy Federalnej, o przesunięciu akcentu w polityce monetarnej z inflacji na drugą część mandatu, jawią się jako najważniejszy wskaźnik dla rynków akcji. Spotkanie z danymi ukradły jednak amerykańskie spółki technologiczne, które w czwartek zderzyły się z realizacją zysków i dynamiczną przeceną. Tylko na jednej sesji spadek indeksów zdominowanych przez spółki technologiczne sięgnął 5 procent, co nie pozostawiło obojętnym również szerokiego rynku w USA i wielu innych giełd na świecie. Jednak z perspektywy weekendu doskonale widać, iż czwartkowe tąpnięcie i piątkowa, poranna kontynuacja, w finałowych godzinach tygodnia zmieniła się w kupowanie dołka i klasyczny powrót na rynek graczy zachęconych przecenami od 5 do 10 procent.

Spadki mogą jawić się jako ostrzegawcze, ale naprawdę nie były zaskoczeniem. W przypadku amerykańskiego sektora technologicznego nie było pytania czy, ale kiedy pojawi się korekta wzrostów, które przybrały już kształt hiperboliczny i czasami były budowane na zmiennych wątpliwej jakości, jak np. splity akcji Apple i Tesli, które w sytuacji fundamentalnej niewiele zmieniają – mogą ograniczyć udziały w indeksach, co jest ważne, gdy uwzględni się popyt ze strony funduszy pasywnych – a czynią głównie psychologiczne wrażenie większej atrakcyjności cenowej u inwestorów o mniejszym doświadczeniu rynkowym. W istocie korektę w amerykańskim sektorze technologicznym można uznać ją za układ zdrowy i potrzebny dla kontynuacji zwyżek. Na dziś spadki mogą jawić się jako straszące, ale przygotowują grunt pod kontynuację i faktycznie uatrakcyjniają wyceny, które były rozciągnięte do historycznych właściwie poziomów. Z punktu widzenia inwestorów korekty są okazjami do zakupów, a dla rynków zaworami bezpieczeństwa, które chronią giełdy przed krachami.

Z punktu widzenia strategii rynkowych spadki na giełdach, zwłaszcza pogłębiające zeszłotygodniowe przeceny, można będzie uznać za korekcyjne i budujące fundamenty pod kolejne fale wzrostowe w końcówce roku. Wzrostom sprzyja ultra luźna polityka amerykańskiego banku centralnego i właściwie brak alternatywy dla akcji na rynku. Na dziś można spekulować, o atrakcyjności spółek dywidendowych nad wzrostowym, ale nie można dyskutować o atrakcyjności rynku długu wobec akcji z racji zdominowania rynku przez obecność banków centralnych. Patrząc tylko na rynek spółek technologicznych warto pamiętać, iż świat wszedł w drugą falę pandemii i wszystko wskazuje na to, iż w okresie jesienno-zimowym w państwach leżących na północ od równika modele biznesowe spółek technologicznych będą kwitły, jak kwitły w pierwszej fazie pandemii. Ryzyk dla amerykańskiego sektora technologicznego można szukać w wyniku wyborów prezydenckich w USA, ale to temat raczej na końcówkę października niż kolejne kilkanaście sesji.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ SA

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.