Wzrosty – kupujący zmęczyli się recesją?

Od kilku tygodni obserwujemy natłok informacji i danych z gospodarki, które informują o prawdopodobnej recesji i spowolnieniu światowej gospodarki. Lawinę informacyjną przekazywaną przez media podpierają twarde odczyty ekonomicznych danych. Dziś przed senatem USA sytuację gospodarczą komentował szef Rezerwy Federalnej, Jerome Powell. Mimo jastrzębich komentarzy Wall Street odreagowuje, co może sygnalizować wzrost apetytu na ryzyko wśród byków. Ile czasu utrzymają się beztroskie nastroje? Czy kupujący rozpoczęli już swoją grę pod wyniki finansowe spółek Wall Street?

Dziś rynki kontynuują wspinaczkę, ignorując alarmujące sygnały o recesji. Wygląda na to, jakby na moment wszystkie te zagrożenia chwilowo traciły swoją moc sprawczą na rynkach finansowych, a kupujący próbują zepchnąć aktywne w ostatnim czasie niedźwiedzie do defensywy. Podobną sytuację obserwowaliśmy w obliczu natłoku informacji o dramatycznym przebiegu wojny w Ukrainie. Rynki finansowe mają tendencję do wykazywania oznak zmęczenia stale poruszanymi kwestiami powodującymi stres wśród inwestorów.  Gdy indeksy osiągną już fazę paniki, kupujący za wszelką cenę szukają zdarzeń, których mogą się 'chwycić’ by podnieść wyceny i ulżyć negatywnym nastrojom. Nie zmienia to faktu, że skłonność społeczeństw do tezauryzacji w otoczeniu wywołującego stres środowiska makroekonomicznego może przyczyniać się do regularnych wyprzedaży i odpływu kapitału z giełd i ryzykownych aktywów.

Wydarzeniem, którego mogła chwycić się teraz optymistyczna część rynków, może okazać się sezon wyników finansowych amerykańskich spółek, który zaczyna się mniej więcej w połowie lipca od odczytów sektora bankowego. Kupujący chcieliby wierzyć w to, że spółki z Wall Street pobiją prognozy analityków i uwolnią popyt. Scenariusz taki jednak wydaje się wątpliwy w obliczu fatalnego sentymentu konsumentów, rosnącej inflacji i hamującej gospodarki. Byki jednak wydają się nadal względnie odporne na pesymistyczne prognozy.  Dzisiejsze przemówienie Powella przed Senatem USA obfitowało w jastrzębie komentarze, choć FED uzależnia dalsze ruchy od wpływających gospodarczych danych. Szef Rezerwy Federalnej potwierdził, że agresywny cykl zacieśniania polityki monetarnej może spowodować recesję w USA, jednak kupujący jakby nie chcieli w to uwierzyć. Powell wskazał też, że oczekiwania rynków wokół przyszłych podwyżek obecnie są prawidłowe co mogłoby przemawiać za kolejną podwyżką o 75 pb w lipcu; jednocześnie ocenił gospodarkę USA jako mocną i wciąż zdolną do wytrzymania agresywnego cyklu podwyżek. Dostępne dane inflacji w USA za maj rodzą nadzieję wokół 'szczytu inflacyjnego’ lub nawet minimalnego spadku inflacji co może dać bykom nadzieję na szybsze zakończenie cyklu podwyżek i 'zgaszenie inflacji’.

Technologiczny NASDAQ zyskuje blisko 1% mimo słabego otwarcia. S&P500 również odrabia spadki i dokłada 0,5%, nieco wolniej reaguje Dow, który szybuje zaledwie 0,25% wyżej. Europejska sesja przebiegała dziś w słabych nastrojach, choć poprawa sentymentu na indeksach w USA spowodowała odreagowanie w końcówce. DAX notowany jest na 0,7% minusie wobec ponad 2% strat na początku sesji. FTSE błyskawicznie wymazał poranne wzrosty i traci również ponad 0,6%. Polski WIG20 spada o kolejne 2% i bardzo ospale reaguje na poprawę nastrojów w USA. Opór przy 1700 punktów okazuje się mocny. W kolejnych godzinach możemy być świadkiem podwyższonej zmienności na Wall Street, niewykluczony pozostaje ruch w dół, który potwierdziłby, że dzisiejsze wzrosty to tylko 'wybryk’ byków. Linia najmniejszego oporu dla amerykańskich indeksów wyraźnie przebiega w dół.

Eryk Szmyd

Analityk rynków finansowych XTB

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.