Wyczekiwanie na kolejne impulsy

foto: pixabay

NIESTABILNA STABILIZACJA

Wczoraj zwracaliśmy uwagę na serię ważnych danych dla funta oraz dolara. W przypadku brytyjskiej waluty komunikat oraz prognozy makroekonomiczne były raczej gołębie. Rewizja w dół szacunków PKB na bieżący rok oraz brak jasnych sygnałów dotyczących zacieśnienia polityki pieniężnej przesuwa oczekiwania podwyżek stóp procentowych na koniec bieżącego roku.

Trochę w drugą stronę podążyła konferencja prasowa Marka Carneya. Przewodniczący BoE sugerował, że bank wcale wyraźnie nie wycofuje się z bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej (3 podwyżki w perspektywie najbliższych 3 lat), a chociażby dane o PKB za pierwszy kwartał były znacznie zaburzone przez kwestie pogodowe. W rezultacie można ocenić, że ogólny przekaz był gołębi, ale słowa przewodniczącego zmniejszyły nieco ten wydźwięk. Funt w relacji do euro jest mniej więcej o 0,7 proc. słabszy w porównaniu do czwartkowego otwarcia.

Z kolei, jeżeli chodzi o inflację z USA to jej bazowe komponenty wyraźnie zawiodły. W ujęciu miesięcznym spadki cen powróciły na nowe samochody, a pogłębiły się w kontekście używanych pojazdów. Niższe ceny w kwietniu zanotowano również w kontekście sprzętu medycznego. Spadły koszty usług transportowych, aczkolwiek to był głównie efekt wcześniejszych podróży wielkanocnych w tym roku, co nie zostało „wyłapane” przez sezonowe wyrównanie danych. Wolno także rosną usługi zdrowotne, co również może potwierdzać mniejszą presję na wzrost wynagrodzeń. Wczorajsze odczyty nie dają więc podstaw do tego, żeby przyspieszać zacieśnianie polityki pieniężnej. Z drugiej jednak strony nie są też argumentem by spowolnić ten proces. Cały czas wydaje się, że cokwartalna podwyżka stóp procentowych o 25 pkt bazowych może się utrzymać przynajmniej do połowy przyszłego roku. Rezultatem tego więc nadal powinno być wsparcie dla USD.

Poza wydarzeniami na Wyspach czy w USA warto pamiętać o ogólnej nerwowości na rynkach wschodzących, rosnących ryzykach geopolitycznych, a także drogiej ropie, która wyrażona w walutach lokalnych bywa nawet droższa niż w momentach jej dolarowych szczytów w 2008, 2011 bądź 2012 r.

Nie należy także zapominać o sytuacji we Włoszech. Brak reakcji rynku na możliwe zawarcie koalicji przez populistyczne partie (Ruch 5 Gwiazd oraz Ligę Północną) prawdopodobnie wynika z przeświadczenia, że obie partie wycofają się z najbardziej kosztownych pomysłów (dochód gwarantowany, zmiany w systemie emerytalnym, dodatkowa gotówka dla gospodarstw domowych). Również spokój wśród inwestorów można tłumaczyć faktem, że EBC nadal skupuje obligacje skarbowe strefy euro (w tym włoskie). Ogólnie jednak pozytywne nastawianie do Włoch może być bardzo złudne. Zwycięskie partie mogą być zmuszone przez elektorat by dostarczyć znaczną część obietnic, a EBC jest na ścieżce wycofywania się z zakupu obligacji skarbowych. Gdy nowe wydatki Rzym będzie musiał finansować dodatkową emisją długu można spodziewać się wyraźnych wzrostów rentowności i zwiększenia awersji do ryzyka do całej strefy euro. Może to niedługo stać się podstawowym argumentem presji na wspólną walutę.

ZŁOTY STABILNY, ALE ZAGROŻENIA POZOSTAŁY

Kurs EUR/PLN (EURPLN, 4.26250 +0.33%, News) waha się przed południem w przedziale 4,25-4,26. Należy stwierdzić, że biorąc pod uwagę sytuację zewnętrzną oraz wewnętrzną jest to poziom bliski bazowemu. Jednak sytuacja zewnętrzna może dość szybko się pogorszyć (geopolityka, ropa, Włochy, odpływ kapitału z rynków wschodzących). W takim scenariuszu krajowa waluta może się szybko osłabiać, zwłaszcza że RPP jest bardzo daleko od podwyżek stóp procentowych.

Jeżeli zaś chodzi o kolejne godziny to sytuacja powinna być względnie spokojna. Prawdopodobnie większej zmienności nie wywoła wystąpienie Mario Draghiego we Florencji, które raczej będzie miało charakter kurtuazyjny. Inwestorzy będą więc czekać na kolejny tydzień i doniesienia z szerokiego rynku.

(Marcin Lipka – Cinkciarz.pl)

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*