Wall Street nadal prze ku rekordom

foto: flickr

Rozpoczęliśmy w USA tydzień z pustawym kalendarium. Nie było w nim ważnych danych makro i raportów spółek. Jednak jest to tydzień kończący się sympozjum Fed w Jackson Hole (w piątek wystąpi na nim Jerome Powell, szef Fed). Czekanie na to wydarzenie mogło delikatnie pomagać bykom. Nadal pomagało też czekania na wznowienie rozmów handlowych USA – Chiny.

Pomagać bykom mogło też to, że oficjalnie zamknięta z powodu lokalnych świąt przez cały tydzień od wtorku będzie turecka giełda. W poniedziałek indeks tureckiej giełdy się zmieniał (rósł), ale sesja była skrócona o połowę, a obrót był tam oczywiście żałosny. Obniżenie ratingu Turcji przez agencje Standard & Poor’s oraz Moody’s szkodziło lirze, ale wzrost kursu USD/TRY nie był (jak na ostatnie standardy) znaczny.

Na Wall Street gracze nie bardzo mieli pod co grać, ale z pewnością nie mieli powodów do wyprzedaży akcji. Nic więc dziwnego, że indeksy pełzły ku rekordowym poziomom. Byki niewiele osiągnęły, ale indeks S&P zyskał mikroskopijne 0,24%.

W Polsce w poniedziałek GUS opublikował dane o dynamice produkcji w lipcu. Dowiedzieliśmy się, że dynamika produkcji wzrosła o 10,3% r/r (oczekiwano 9,7%). Dane były nieco zawyżone, dlatego że w lipcu tego roku był o jeden dzień pracy więcej niż w 2017 roku. Dlatego też bardziej istotne były dane odsezonowane – zgodnie z nimi produkcja wzrosła o 7,8% r/r (poprzednio 6,6%). To były bardzo dobre dane.

W poniedziałek GPW nie bardzo miała wybór. Panujące na świecie doskonałe nastroje na rynkach akcji musiały spowodować odreagowanie. WIG20 od początku sesji szybko rósł. Z tyłu pozostawał MWIG40. Po tym początku zapanował marazm.

Po pobudce w USA WIG20 zaczął się powoli przesuwać na północ, ale i z tego nic nie wynikło. Przed rozpoczęciem sesji indeks zaczął nawet dość szybko się osuwać. Te wahania WIG20 zakończył się zwyżka indeksu o 0,83%. MWIG40 stracił 0,33%. Sesja w najmniejszym stopniu nie zmieniła „niedźwiedziego” obrazu rynku.

Rano nastroje na rynkach były raczej dobre. Zapowiada się umocnienie złotego, bo kurs EUR/USD rósł – wynik wczorajszych uwag prezydenta Trumpa (Chiny i Europa manipulują walutami, a Fed szkodzi gospodarce podnosząc stopy). Poza tym drugi dzień z rzędu rósł indeks w Chinach (mówiło się, że państwowe fundusze kupują akcje). Teoretycznie więc indeksy w Europie (w tym i w Polsce) powinny rano rosnąć. Jednak ten zbliżający się wrzesień może w każdej chwili doprowadzić w Polsce do spazmu podaży.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Dom Inwestycyjny Xelion

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*