W obliczu pandemii poziom cyfryzacji jest niewystarczający, ale coraz więcej usług dostępnych jest online

foto: pexels.com

W obliczu kryzysu pandemicznego wzrosło zapotrzebowanie na usługi administracyjne, edukacyjne oraz biznesowe świadczone w trybie zdalnym. Przyspieszyło to proces cyfryzacji globalnej gospodarki we wszystkich jej obszarach. W narzędzia do zdalnej komunikacji zainwestowali zarówno przedstawiciele prywatnych przedsiębiorstw, jak i administracji. Cyfrowe rozwiązania pozwoliły utrzymać kontakt z klientami oraz petentami pozostającymi w izolacji bądź na kwarantannie.

– Poziom ucyfrowienia w sytuacji pandemii jest zawsze niewystarczający, bo w każdym kraju są usługi nieucyfrowione. Kluczowy jest moment, w którym możemy skontaktować się z urzędem cyfrowo. Mamy jeszcze kilka usług, które mogą znaleźć się w internecie. Można wyobrazić sobie, że połączymy się z urzędem przez wideokonferencję, zweryfikujemy tożsamość i załatwimy coś online. Możemy wyobrazić sobie, że usługi cyfrowe będą tańsze w porównaniu z realizowanymi przez urzędy w formule tradycyjnej – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Z badania „Monitoring gospodarki cyfrowej” przeprowadzonego przez PIE po pierwszej fali pandemii wynika, że w okresie zaostrzonych restrykcji pandemicznych zauważalnie wzrosło zainteresowanie Polaków narzędziami do pracy oraz edukacji zdalnej, streamingu wideo oraz rozwiązaniami z zakresu e-commerce. Ograniczenia w funkcjonowaniu gospodarki miały bezpośredni wpływ na wzrost zapotrzebowania na nowe, innowacyjne technologie. Zanotowano ośmiokrotny skok liczby zapytań do przeglądarki o hasła związane z komunikacją oraz pięciokrotny wzrost liczby zapytań dotyczących zdalnej edukacji.

To wszystko przełożyło się z kolei na gwałtowny wzrost średniego ruchu w sieci. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez PIE operatorzy internetowi zaobserwowali całkowity wzrost ruchu o 20 do 30 proc. w skali miesiąca, zarówno w dni powszednie, jak również weekendy. O tym, że był on bezpośrednio związany z sytuacją pandemiczną, najlepiej wskazuje fakt, że szczyt ruchu internetowego notowano w godzinach od 8 do 16.

Na wyjątkową sytuację zareagowali nie tylko przedsiębiorcy, lecz także przedstawiciele administracji publicznej, którzy zwrócili się w stronę rozwiązań online umożliwiających zdalne prowadzenie spraw urzędowych.

– Mamy e-recepty, system informatyczny podłączony do placówek zdrowotnych. Mamy też możliwość kontaktowania się z instytucjami publicznymi i weryfikacji tożsamości przez banki w połączeniu z szyną technologiczną stworzoną przez Ministerstwo Cyfryzacji. Kolejnym etapem jest stworzenie systemu centralnej rejestracji pacjentów i kontaktu pacjenta z jednostką zdrowotną. To jedno z ważniejszych zadań na najbliższe kilka miesięcy i do zrealizowania w 2021 roku. To, co jest do wyobrażenia w kolejnych miesiącach, to realizacja usług, które wymagają stawiennictwa osobistego, np. wprowadzenia ślubów przez internet – prognozuje ekspert.

Ślubu przez internet w formie wideokonferencji w Polsce na razie wziąć nie można, ale można już online załatwić formalności przedślubne wymagane przez Urząd Stanu Cywilnego. Rozwiązania idące o krok dalej są już jednak dostępne na świecie (np. w stanie Nowy Jork ze względu na pandemię ślub można wziąć całkowicie online) i być może także w Polsce taka opcja będzie dostępna.

W międzyczasie proces cyfryzacji usług nabiera tempa w sektorze prywatnym. Z raportu „COVID-19 Business Pulse Survey – Polska” autorstwa Banku Światowego oraz PARP wynika, że za sprawą pandemii 32 proc. polskich firm sięgnęło po technologie internetowe, aby usprawnić funkcjonowanie biznesu w czasie pandemii. Dzięki nim aż 42 proc. przebadanych podmiotów podniosło swoją sprzedaż, 38 proc. usprawniło funkcjonowanie działu marketingu, a 24 proc. – zarządzanie firmą.

– Pierwsza fala pandemii przyspieszyła cyfryzację po stronie konsumenta. Mieliśmy wzrost do 12 proc. udziału konsumpcji przez e-commerce w stosunku do całkowitej konsumpcji. Do świata cyfrowego przeniosło się wielu konsumentów w Europie Zachodniej. W Polsce mamy bardziej tradycyjny model konsumpcji. Ruch nie powrócił np. w galeriach handlowych do poziomu sprzed pandemii w okresie, kiedy one były normalnie otwarte. Przy drugiej fali znowu widać, że udział e-commerce w koszyku konsumpcji rośnie i sięga blisko 10 proc. Ale nadal 90 proc. konsumpcji jest dokonywana tradycyjnie – wskazuje Piotr Arak.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.