Transformacja energetyczna i transportowa musi być wdrażana równolegle

foto: pixabay

Zerowa emisyjność samochodów elektrycznych wciąż pozostaje kwestią sporną. Chociaż nie ulega wątpliwości, że silnik elektryczny jest jedynym rozwiązaniem gwarantującym brak emisji spalin z rury wydechowej – to jednak nie jest on pozbawiony śladu węglowego. Eksperci wskazują, że prąd używany do napędzania silników elektrycznych jest w większości przypadków produkowany z węgla – szczególnie w tak tradycyjnej gospodarce elektrycznej, jak polska. Również produkcja wzbogaconego wodoru, potrzebnego do działania technologii wodorowej w silnikach samochodów, wymaga zużycia dużej ilości energii elektrycznej. Podobnie jest z wytwarzaniem części samochodów elektrycznych, szczególnie baterii. Chociaż proces ten jest coraz czystszy i bardziej nowoczesny, wciąż wiąże się z produkcją zanieczyszczeń. Nie jest ona jednak porównywalna z emisyjnością silników spalinowych. Dlatego mimo wszystko skręt w kierunku elektromobilności jest ruchem w dobrą stronę. Topowi producenci samochodów wierzą, że całkowita bezemisyjność transportu drogowego jest możliwa. Potrzebna jest do tego jednak równoległa transformacja przemysłu samochodowego i energetycznego.

– Docelowo nawet te najbardziej tradycyjne rynki energetyczne w Unii Europejskiej, takie jak polski, mają w planie w pewnym momencie przejść na w pełni bezemisyjną gospodarkę elektryczną. To daje nadzieję, że samochody elektryczne będą mogły stać się całkiem czyste – powiedział serwisowi eNewsroom Aleksander Rzepecki, menedżer do spraw pojazdów elektrycznych w Mercedes-Benz Polska. – Czy to będzie wcześniej, czy później, to jest kwestia czasu. Wprowadzenie elektromobilności do powszechnego użycia również jest kwestią czasu. Gdybyśmy dzisiaj w cudowny sposób zmienili całą naszą gospodarkę na wiatraki i panele słoneczne, to od jutra nie będą przecież jeździły po naszych drogach same samochody elektryczne. Wprowadzenie takich samochodów to długi proces. Dlatego bardzo ważne jest, by te dwa procesy działy się jednocześnie. Należy przechodzić na odnawialne źródła energii oraz wprowadzać samochody elektryczne. Dzięki temu w perspektywie kilkudziesięciu lat będziemy coraz bliżej  momentu, gdy na naszych drogach będą samochody elektryczne napędzane przez odnawialne źródła energii – przewiduje Rzepecki.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.