Sytuacja na rynkach 8 września

foto: pixabay

We wtorek dolar pozostaje mocniejszy, gdyż na nastrojach nieco zaciążyły komentarze Donalda Trumpa dotyczące Chin. Wprawdzie rynek odebrał je bardziej jako retorykę związaną ze zbliżającymi się wyborami w listopadzie, to jednak nie budują one pozytywnego klimatu. Prezydent USA zasugerował, że należy uniezależnić się gospodarczo od Chin (decoupling gospodarki USA), gdyż nie można na nich polegać, gdyż budują one potęgę za amerykańskie pieniądze. Padły sformułowania m.in. dotyczące możliwego nałożenia ceł, ale bardzo ogólnikowo, co pokazuje, że raczej taki scenariusz jest bardzo mało realny – wielokrotnie zwracałem uwagę na to, że w kwestiach gospodarczych obie strony cechuje pragmatyzm, niezależnie od medialnego szumu. To, że rynek raczej myśli podobnie może świadczyć próba odbicia indeksów w Azji i umiarkowane wyczekiwanie na dzisiejszy powrót Wall Street po długim weekendzie.

W gronie G-10 nadal najsłabszą walutą jest funt, chociaż nie traci on już tak jak wczoraj. Nie pomagają mu spekulacje w mediach związane z pomysłami premiera Johnsona na przepisanie umowy rozwodowej z UE (w kwestii dotyczącej Irlandii Północnej) od nowa, co też traktowane jest jako element brutalnej gry negocjacyjnej na ostatniej prostej. Brytyjczycy chcą domknięcia tematu nowych relacji handlowych do połowy października. Kurs GBPUSD oddala się od złamanej wczoraj linii trendu wzrostowego przy 1,3190.

Notowania EURUSD próbowały dzisiaj naruszyć w dół barierę 1,18, ale ruch był krótkotrwały. Opublikowane o godz. 8:00 dane z Niemiec nie dały konkretnego impulsu – wprawdzie nadwyżka w handlu wypadła lepiej, rosnąc w sierpniu do 18 mld EUR, ale dynamika eksportu i importu była niższa (odpowiednio 4,7 proc. m/m i 1,1 proc. m/m).

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.