Sytuacja na rynkach 7 maja

foto: pixabay

O ile wczoraj późnym wieczorem nastroje na rynkach uległy pogorszeniu po tym, jak prezydent Donald Trump zapowiedział opublikowanie w ciągu najbliższych dwóch tygodni raportu o tym, jak Chiny realizują postanowienia styczniowej umowy handlowej (co rodzi ryzyko dalszego pogorszenia się wzajemnych relacji), to podczas handlu w Azji, nastroje wyraźnie się poprawiły. To zasługa publikacji danych nt. chińskiego bilansu handlowego za kwiecień, gdzie nieoczekiwanie odnotowano wzrost eksportu o 3,5 proc. r/r. To podbiło spekulacje, co do ożywienia w globalnej gospodarce i nałożyło się na wcześniejsze oczekiwania związane z częściowym znoszeniem lock downów.

Lepsze nastroje na rynkach akcji podczas otwarcia w Europie, przekładają się na słabość dolara. Ale korekta jest dość płytka. Najmocniej odbijają waluty Antypodów (AUD i NZD, które pośrednio korzystają też na chińskich danych), oraz funt (chociaż dwóch członków Banku Anglii na dzisiejszym posiedzeniu chciało zwiększenia skali programu QE o  100 mld GBP z obecnych 645 mld GBP). Odbicie na euro jest kosmetyczne , gdyż tu wyraźnie zaznacza się wpływ obaw o Włochy po tym jak rentowności 10-letnich obligacji tego kraju wyszły ponad poziom 2,0 proc. Dzisiaj po południu spodziewane jest wystąpienie szefowej Europejskiego Banku Centralnego, gdzie najpewniej ten wątek zostanie poruszony.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.