Sytuacja na rynkach 14 maja

foto: pixabay

Dolar zyskuje na całej linii, a w grupie G-10 silniejszy jest tylko japoński jen, po tym jak widać wyraźniejsze pogorszenie się nastrojów na rynkach akcji. Zaszkodziły wczorajsze słowa szefa FED, który podkreślił, że negatywny wpływ pandemii na gospodarkę może być długotrwały i dość ogólnikowo wspomniał o tym, że bank centralny będzie podejmować kolejne działania mające wesprzeć gospodarkę w razie potrzeby – widać było odbijanie piłeczki w stronę polityków, którzy powinni wdrożyć szerokie działania na polu fiskalnym. Tymczasem Donald Trump jasno dał wczoraj do zrozumienia, że nie poprze wartego ponad 3 bln USD pakietu wsparcia przygotowanego przez Demokratów w Izbie Reprezentantów  i nadal upierał się przy konieczności szybszego otwarcia gospodarki i aktywności społecznej. Prezydent USA pozytywnie odniósł się też do idei wprowadzenia ujemnych stóp procentowych, ale te słowa nie mają żadnego znaczenia dla rynku, po tym jak Jerome Powell dał wczoraj do zrozumienia, że nie będzie to w najbliższym czasie rozpatrywane, a poglądy FOMC w tym temacie są znane.

Awersję do ryzyka nasiliły także informacje mogące sugerować dalszy wzrost napięcia z Chinami (chociaż nie widać przełożenia w kursie USDCNH). Administracja USA przedłużyła ograniczenia dla Huawei i ZTE, oraz zdecydowała się zwiększyć obecność militarną w okolicach Tajwanu po doniesieniach  o planowanych manewrach Chin w tym rejonie. Niemniej kluczowe są doniesienia, jakoby Chiny przygotowywały działania prawne wobec osób i firm składających pozwy o odszkodowania za szkody wyrządzone przez COVID-19. Może to obrazować skalę problemu, który jest po cichu wspierany przez centralne władze.

W gronie najsłabszych walut znalazły się dzisiaj skandynawskie korony, oraz funt – waluty tradycyjnie wrażliwe na wahania globalnego sentymentu. Brytyjskiej walucie zaszkodziły dodatkowo komentarze szefa BOE (Bailey), który nie wykluczył możliwości zwiększenia skali skupu aktywów. Do fali słabości dołączyły też Antypody, zwłaszcza dolar australijski, któremu zaszkodziły opublikowane w nocy gorsze dane z rynku pracy za kwiecień (zatrudnienie spadło o 594 tys.). Z kolei dolar nowozelandzki ugiął się pod informacjami zapowiadającymi znaczący wzrost deficytu budżetowego za sprawą pandemii, a szef RBNZ dodał, że 60 mld NZD nie jest górną granicą dla programu skupu aktywów.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.