Sytuacja na rynkach 12 maja

foto: pixabay

Po poniedziałkowej zwyżce dolar próbuje się nieco korygować, ale marnie mu to wychodzi.  Zmiany są kosmetyczne – z G-10 najlepiej zachowuje się szwedzka korona, a na szerszym rynku odbijają turecka lira i rosyjski rubel. Nastroje są słabsze po tym jak powracają obawy związane z relacjami amerykańsko-chińskimi, a także mamy kryzys na linii Chiny-Australia.  Kluczowy pozostaje też wątek koronawirusa po tym, jak wczoraj mieliśmy niepokojące informacje z Niemiec, oraz Korei Południowej. W nocy pojawiły się niepotwierdzone spekulacje, że pozytywny wynik stwierdzono u szefa senackiej większości w Kongresie USA (McConnell).

Po rynku krążą plotki sugerujące, że pewna grupa chińskich oficjeli chce renegocjacji umowy handlowej z USA zawartej w styczniu, tak aby lepiej uwzględniała chińskie potrzeby. Inni rozważają wręcz zerwanie obecnego porozumienia. Po drugiej stronie też narasta frustracja – Donald Trump powtórzył, że nie jest zadowolony z dotychczasowego porozumienia, ale nie chce też jego renegocjacji. Ponownie pojawiły się też plotki, że Biały Dom może nakazać amerykańskim funduszom emerytalnym wycofanie się z inwestycji w chińskie akcje. Słowem, porozumienie trzeszczy, chociaż kilka dni temu oficjele z obu stron pozytywnie wypowiadali się na temat szans jego realizacji, zapewniając o wzajemnym wsparciu. Pozytywnym sygnałem jest natomiast ogłoszenie przez Chiny we wtorek rano kolejnej listy amerykańskich produktów wyłączonych spod ceł (jest ich 79).

Nerwowo jest też na linii Chiny-Australia. Chińczycy nieoczekiwanie zablokowali import wołowiny z czterech największych  australijskich rzeźni, które odpowiadają za 35 proc. eksportu tego mięsa przez Australię. Premier Australii domaga się oficjalnych wyjaśnień, ale jest to odbierane jako zemsta za wcześniejsze, dość krytyczne wypowiedzi australijskich polityków wobec Chin. Dolar australijski jest dzisiaj najsłabszą walutą w ramach G-10, chociaż spadki nie są duże.

Warto też wspomnieć o wczorajszych wypowiedziach członków FED, Raphaela Bostica, oraz Charlesa Evansa, którzy odrzucili pomysł wprowadzenia ujemnych stóp procentowych. Dzisiaj po południu mamy kolejne wystąpienia członków FED (Bullard, Kashkari, Harker, Quarles), którzy najpewniej poruszą ten wątek, który próbuje być rozgrywany przez rynki (kontrakty na stopę procentową wyceniają taką możliwość na przełomie roku).

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.