Z frontu olimpijskiego: MKOl poszedł po rozum do głowy i planuje przełożenie igrzysk

Foto: Pexels

MKOl poszedł po rozum do głowy i nie chce dłużej trzymać sportowców w niepewności co do terminu Igrzysk Olimpijskich w Tokio? Takie wieści płyną z Japonii i napawają one nadzieją na to, że niedługo poznamy wybrany przez włodarzy scenariusz dotyczący przełożenia najważniejszej imprezy czterolecia. Ma on podobno zostać potwierdzony w ciągu czterech tygodni.

Organizatorzy myślą, płomień olimpijski stoi w Japonii

Obecnie trasa znicza olimpijskiego została przerwana, ale jest on do zobaczenia w północnej Japonii, gdzie wielu ludzi wyszło na ulicę, by go podziwiać – szacuje się, że w sobotę w kolejce stało ponad 50 000 osób… Niektórzy przez kilka godzin… Z drugiej strony z Japonii słychać głosy, że w cieniu całego zamieszania organizatorzy poszli po rozum do głowy i myślą nad przełożeniem imprezy.

Zobacz także:  Lechia Gdańsk liczy na wsparcie kibiców. Rozpoczęli akcję #ZapełniamyStadion, która zapobiegnie kryzysowi?

Dwa anonimowe źródła

Dwa źródła agencji Reuters potwierdziły, że obecnie są przygotowywane opcje odroczenia igrzysk. Do niedawna jeszcze zarówno MKOl, jak i japońscy urzędnicy zaangażowani w organizację igrzysk utrzymywali, że żadnych terminowych poślizgów nie będzie, ale powoli rozpoczyna się zmiana frontu. Może to być spowodowane dużymi naciskami z krajów i środowisk, z którymi trzeba się liczyć. Mowa oczywiście o ważniejszych związkach sportowych z USA – pływackim i lekkoatletycznym, pod który podpinają się kolejne kraje. Lobby rośnie z każdym dniem i raczej wygra tę batalię. Wczoraj MKOl potwierdził, że decyzja, co dalej ma zapaść do czterech tygodni.

Oba źródła, które wypowiedziały się dla Reutersa są naturalnie anonimowe. Według nich, Komitet Organizacyjny został poproszony o wykonanie symulacji dotyczących przełożenia imprezy. Wykonano w związku z tym plany B, C i D, jednak na razie nikt nie zna szczegółów, można się tylko domyślać, a to nie jest zbyt trudne. Prawdopodobnie w grę wchodzą trzy opcje – przeniesienia imprezy na jesień tego roku, lato 2021 roku lub lato 2022 roku. W pierwszym przypadku można by było przeprowadzić wszystkie odroczone imprezy kwalifikacyjne, a sportowcy nie straciliby sezonu, musieli tylko zmienić swój plan przygotowań. Również całkiem ciekawa mogłaby być alternatywa z 2022 rokiem, kiedy to odbyłyby się trzy najważniejsze imprezy sportowe na świecie – Zimowe Igrzyska Olimpijskie, Letnie Igrzyska Olimpijskie oraz MŚ w piłce nożnej. Tu jednak problem może dotyczyć starszych sportowców, którzy chcieli po 2020 roku kończyć karierę, a także systemu  kwalifikacji – ten musiałby zostać przeprowadzony od nowa. 2021 rok też prawdopodobnie nie wchodzi w grę, bo poszczególne federacje – m.in. lekkoatletyczna i pływacka mają już w kalendarzu terminy na rozegranie MŚ, których odwołanie kosztowałoby wiele środków finansowych.

Kiedy decyzja?

To kolejne zagadnienie. By wszystko przygotować jak należy, organizatorzy jak najszybciej muszą podjąć decyzję – tak, jak to było choćby z Euro 2020, które zostało przez UEFA odroczone o 12 miesięcy. Poza tym, im dłużej organizatorzy trzymają w niepewności np. sponsorów, tym większe mogą być potem straty finansowe w związku z zainwestowanymi środkami. Większość firm – na czele ze strategicznymi sponsorami – podczas rozmów wewnętrznych otwarcie brała pod uwagę scenariusz odroczenia igrzysk. Wśród takich firm są przedstawiciele rynku azjatyckiego – Toyota czy Panasonic.

Zobacz także:  NBA pokrzyżuje szyki. Reprezentacje osłabione w Tokio?

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1179 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.