Wtorek w Lidze Mistrzów: Tottenham i Valencia powalczą o odwrócenie losów rywalizacji

foto: Flickr

Liga Mistrzów wkracza w fazę decydujących spotkań 1/8 finału. Po pierwszych odsłonach jedni są w komfortowej sytuacji, inni stoją pod ścianą. Czy Tottenham i Valencia są w stanie odwrócić losy swoich dwumeczów?

RB Lipsk – Tottenham (pierwszy mecz 1:0)

Tottenham ostatnio jest bardzo daleki od najwyższej formy. W pierwszym spotkaniu tej fazy Champions League podopieczni Jose Mourinho przegrali 0:1 po golu niezastąpionego Timo Wernera, który trafił z rzutu karnego. Ponadto zespołowi z Londynu nie wiedzie się też w Premier League, bo w trzech ostatnich kolejkach „Spurs” zdobyli ledwie punkt w ostatnią sobotę (1:1 z Burnley). Sytuacji na pewno nie ułatwiają kontuzję kluczowych piłkarzy – Harry’ego Kane’a, Moussy Sissoko czy Son Heung-Mina.  Gdyby niemiecki rywal taki wynik zaliczył u siebie i drugie spotkanie rozgrywano w Londynie, Tottenham miałby dużo większe szanse na rewanż, ale tak zagra z nożem na gardle w Lipsku, a to bardzo trudny teren, z którego komplet punktów w obecnym sezonie udało się wywieźć tylko Schalke w meczu Bundesligi i Lyonowi w Champions League. Gdy dodamy do tego fakt, że jakikolwiek mecz zespół Juliana Nagelsmanna przegrał ostatnio 4 lutego w DFB Pokal (1:3 z Eintrachtem Frankfurt), chyba wszystko jest jasne i faworyt znany. Poprzedni sezon Ligi Mistrzów w wykonaniu angielskich drużyn – w tym Tottenhamu, który grał w finale – był wymarzony. Teraz jednak sen może się skończyć bardzo szybko.

Zobacz także:  Bundesliga: BVB wiceliderem, potknięcie RB Lipsk!

Valencia – Atalanta (pierwszy mecz 1:4)

Mecz odbędzie się bez udziału publiczności, co w przypadku meczu LM na pewno będzie wyjątkowo widoczne. Przejdźmy jednak do aspektów sportowych. O wyczynach strzeleckich Atalanty Bergamo na wszystkich poziomach rozgrywek pisaliśmy w zeszłym tygodniu. 70 goli w 25 meczach Serie A, 83 trafienia w 33 spotkaniach na wszystkich szczeblach, to musi zrobić wrażenie na każdym kibicu. Zespól Gian Piero Gasperiniego w pierwszym meczu 1/8 finału pokazał swoją moc. Już w pierwszej połowie gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Hans Hateboer, który po przerwie dołożył jeszcze drugiego gola. W międzyczasie strzelali też Josip Ilcić i Remo Freuler, a honorowe trafienie dla gości zaliczył Denis Czeryszew. Na San Siro w Mediolanie dominacja nie podlegała więc wątpliwości i gdybyśmy mieli wybierać, któremu zespołowi dajemy większe szanse na odrobienie strat z pierwszego meczu – Tottenhamowi czy Valencii – zdecydowanie wybralibyśmy Anglików. „Nietoperze” u siebie raczej zagrają o honor, bo nic nie wskazuje na to, by Atalanta miała się potknąć. Od wspomnianego meczu z hiszpańską ekipą, zaliczyła ona kapitalne zwycięstwo z Lecce 7:2, a w ten weekend – jako, że włoska piłka nadrabiała zaległości – odpoczywała.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1179 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.