Wtorek w Lidze Mistrzów: Lewandowski na podbój Londynu, FC Barcelona faworytem w Neapolu

Foto: Wikipedia

Liga Mistrzów wróciła w ubiegłym tygodniu w sposób, jakiego oczekiwano – z emocjami, pięknymi bramkami, ale też niespodziankami. Czy tak samo będzie w tym tygodniu? We wtorek pierwsze mecze w dwóch kolejnych parach  1/8 finału. Będzie co oglądać!

Chelsea – Bayern

Trudne zadanie przed Robertem Lewandowskim i spółką. Rywal z Premier League nigdy nie jest wygodny. W takich meczach w tej samej mierze, co umiejętności piłkarskie, liczą się nieustępliwość, wola walki i zaangażowanie. Bawarczycy przeżywają ostatnio bardzo dobry czas – ich ostatni przegrany mecz o stawkę przypada na grudzień 2019 roku. Od niego w dziesięciu kolejnych meczach podopieczni Hansiego Flicka stracili… dwa punkty. W znakomitej formie jest Robert Lewandowski, który w weekend zdobył gole numer 24. i 25. w obecnym sezonie Bundesligi, a w europejskiej elicie ma na koncie 10 trafień – tyle samo, co Erling Braut Haaland, jednak Norweg ma już za sobą pierwszy mecz 1/8 finału, a nasz rodak jeszcze nie. Czy we wtorek oddali się od groźnego nastolatka w klasyfikacji strzelców?

Zobacz także:  Ekstraklasa: Legia samodzielnym liderem, świetny powrót Arki

Trudno powiedzieć, czy Chelsea będzie w stanie znaleźć receptę na Bayern. „The Blues” mogą w Monachium zagrać „mecz życia”,  ale mogą też ponieść kolejną porażkę w miernym stylu. Problemem podopiecznych Franka Lamparda bez wątpienia jest stabilność formy, o czym świadczy ostatnich sześć spotkań Premier League – dwie wygrane, dwa remisy i dwie porażki. Wszystko wygląda, jak ruletka. Inna sprawa, że zespół Londynu w tym sezonie opiera się na młodzieży. Gwiazdami drużyny są Mason Mount i Tammy Abraham. Mimo, że to piłkarze o dużej wartości, może być kłopot zbudować wokół nich drużynę zdolną podbić Ligę Mistrzów. Na niekorzyść „The Blues” świadczy też fakt, że we wtorek na Alianz Arenie może zabraknąć N’Golo Kante i Christiana Pulisicia.

Napoli – FC Barcelona

Pojedynek drużyn z dwóch różnych światów. „Duma Katalonii” po perturbacjach i małym kryzysie na początku sezonu odzyskała formę, a Leo Messi znowu jest wielki. Argentyńczyk zagrał fenomenalny mecz ligowy w sobotę przeciwko Eibar – zdobył cztery gole z pięciu całej drużyny i na dobre w klasyfikacji strzelców odskoczył od Antoine’a Griezmanna. Barcelona została też liderem La Ligi. W tej chwili ma dwa punkty przewagi nad Realem i w spokoju może przygotowywać się do starcia z Napoli. Wydaje się na ten moment, że tym, kto może zatrzymać „Blaugranę” w 1/8 finału Ligi Mistrzów może być ona sama. W takiej formie jest mało realne, by rywal zagroził podopiecznym Quique Setiena, ale nie takie rzeczy już widzieliśmy…

Co może być niewielką nadzieją dla zespołu z Neapolu? Na pewno powrót na zwycięską ścieżkę. Po porażce 2:3 z Lecce 9 lutego wydawało się, że nie da się sięgnąć już niżej i będzie tylko lepiej. Trzy dni później w Pucharze Włoch podopieczni Gennaro Gattuso sensacyjnie ograli Inter 1:0, a potem w meczach ligowych odprawili Cagliari (1:0) i Brescię (2:1). Wszystkie znaki na niebie i ziemi przed wtorkowym meczem będą wskazywać jednak na to, że zespół z Neapolu musi się pogodzić z rolą outsidera w tej parze.  Czy włoska szkoła futbolu będzie w stanie powstrzymać ułańską fantazję „Blaugrany”, którą do stolicy Katalonii wrócił Quique Setien? O tym przekonamy się we wtorkowy wieczór.

Zobacz także:  Liga Mistrzów: Gattuso chwali FC Barcelonę i motywuje swoich piłkarzy

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1179 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.