W rok na szczyt żeńskiego tenisa! Bianca Andreescu zadziwiła świat!

Foto: Pixabay

Pięknie się czasem piszą tenisowe historie. Miło jest też widzieć wschodzące gwiazdy, które wreszcie dorównują starym wyjadaczom światowych kortów i w jednym z najważniejszych meczów sezonu sprowadzają je na ziemię. Dziś o Biance Andreescu, która w swoim czwartym (!) wielkoszlemowym występie w karierze pokazała plecy rywalkom i wygrała na Flushing Meadows. Wiąże się z tym kilka ciekawych statystyk i historii.

Z nizin rankingu do tenisowego raju

Gdy kończył się 2018 rok w tenisie, młoda Bianca Andreescu zajmowała w rankingu WTA… 178. miejsce. Gdyby jeszcze dodać do tego fakt, że Kanadyjka z rumuńskimi korzeniami nie grała w turniejach między końcem marca, a końcem maja oraz końcem maja a początkiem sierpnia, to jej 5. miejsce po tegorocznym US Open po prostu zadziwia i wbija w fotel. Takiego wybuchu talentu w żeńskim tenisie nie było już dawno.

Dorobek tego sezonu? Najpierw finał w Auckland po pokonaniu m.in. Venus Williams i Caroline Woznackiej, potem koncertowa droga przez eliminacje w Australian Open i druga runda turnieju. Końcem stycznia pierwsze zwycięstwo turniejowe w karierze na kortach Newport Beach. W marcu półfinał w Acapulco i fenomenalne zwycięstwo w prestiżowym turnieju Indian Wells, gdzie Kanadyjka w finale pokonała Angelikę Kerber. Po czwartej rundzie w Miami przyszła przerwa i tylko druga runda we French Open. Potem kolejna – jeszcze dłuższa pauza – i fenomenalne dwa zwycięstwa w Toronto i na Flushing Meadows w wymarzonym US Open. Co ciekawe, w obu przypadkach Andreescu finał wygrywała z Sereną Williams.

Jurgen Klopp namawiał Coutinho na transfer do Bayernu Monachium!

Gwiazda Ameryki Północnej

Nietypowe to i trochę dziwne, ale… wszystkie triumfy tego sezonu Andreescu odniosła w Ameryce Północnej – na kortach USA i Kanady. Czekamy jeszcze na to, kiedy Kanadyjka będzie nas zadziwiać swoją grą na Starym Kontynencie, ale na pewno się doczekamy, bo będzie ku temu miała jeszcze sporo okazji – przed nią kilka, a może nawet kilkanaście lat grania na najwyższym poziomie.

Bianca Andreescu ma 19 lat. Gdy przychodziła na świat, jej sobotnia rywalka w finale US Open – Serena Williams – była dokładnie 287 dni po… swoim pierwszym triumfie wielkoszlemowym. Jakby mało było analogii, został on odniesiony w Nowym Jorku. Może to więc zmiana warty w kobiecym tenisie? Williams już młodsza nie będzie, a ostatni swój wielkoszlemowy triumf odniosła na początku 2017 roku. I nawet mimo, że od tamtego czasu zagrała w wielkoszlemowych finałach, wszystkie przegrała. Po ciąży wróciła w zadziwiająco wysokiej formie, ale mimo tego młodsze rywalki w najważniejszych momentach zaczynają dominować.

Przykład dla Igi i uzdrowienie dla WTA

Prawie równo rok różnicy jest między Igą Świątek a Biancą Andreescu. Humorystycznie więc można by stwierdzić, że nasza tenisistka ma rok czasu, by dorównać Kanadyjce i za 12 miesięcy triumfować w Nowym Jorku. Oczywiście mało to realne, ale kto wie, czy teraz dla młodego pokolenia tenisistek Bianca Andreescu nie stanie się ideałem, a przy tym rywalką, którą każdy będzie chciał zniszczyć i pokonać.

W ostatnich latach żeński tenis przechodził swoje kryzysy – to widział każdy, nawet średnio zorientowany kibic. W finale US Open – wygranym przez Andreescu 6:3, 7:5 były takie chwile, że można było otwierać oczy ze zdumienia i stwierdzić, że takie zawodniczki jak Andreescu mogą być remedium na te miesiące kryzysu. W kolejce czeka wiele zdolnych zawodniczek młodego pokolenia, które w kolejnych latach mogą stanowić o sile tenisa. Z jednej strony to dobrze dla rywalizacji, że trzeci rok z rzędu każdy z czterech turniejów „Grand Slam” wpada w inne ręce, ale z drugiej strony każde środowisko, każdy sport potrzebuje niekwestionowanego lidera. Nim może zostać właśnie Bianca Andreescu.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 925 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*