VAR jest niezbędny dla piłki nożnej. Kilka kontrowersji w meczach eliminacyjnych

foto: Wikipedia

Często coś docenia się dopiero wtedy, gdy coś się traci. Ostatnie dni pokazują, że to prawda nie tylko typowo życiowa, ale też piłkarska. W eliminacjach do piłkarskich Mistrzostw Świata nie ma możliwości korzystania z systemu VAR. Kilka drużyn odczuło to wyjątkowo boleśnie.

Piłka nożna traci przez brak VAR-u

Technologia VAR, szczególnie używana na szeroką skalę, ma dopiero kilka lat, ale już zmieniła futbol w niesamowity sposób. W czerwcu 2016 roku Międzynarodowa Rada Piłkarska (IFAB), która ustala piłkarskie przepisy pozwoliła na testy systemu – najpierw w niższej lidze piłkarskiej w USA, później – 1 września 2016 roku – w trakcie towarzyskiego spotkania Włochy – Francja w Bari. VAR powszechnie zaczęto używać w 2017 roku, gdy do rozgrywek wprowadzono go w Bundeslidze czy Serie A. Najdłużej opierano się w Anglii, gdzie tradycjonaliści wysuwali mocne argumenty przeciw tej technologii, ale i tam po kilkunastu miesiącach zaczęto weryfikować sytuacje za pomocą video. Teraz nikt sobie już „starej” piłki nożnej nie wyobraża.

Powróciły stare czasy

Faktem jednak jest, że w tym okienku reprezentacyjnym, gdy rozegrano trzy kolejki kwalifikacji Mistrzostw Świata wróciły stare czasy, bo technologii VAR w tych meczach nie ma. Oficjalnego powodu takiego stanu nie podano, ale można przypuszczać, że trudno byłoby inwestować w system na stadionach mniej rozwiniętych piłkarsko krajów, gdzie nie miał on do tej pory zastosowania. Niestety, na tym wszystkim traci futbol, bo to co działo się podczas kilku spotkań, przechodzi piłkarskie pojęcie.

Zobacz także:  Arsenal planuje letnie transfery. Paulo Dybala wyrwie się z Juventusu?

Największym echem, nie bez powodu, odbiła się sytuacja z doliczonego czasu meczu 2. kolejki pomiędzy Portugalią i Serbią. Aktualni mistrzowie Europy prowadzili w meczu 2:0, ale po przerwie stracili dwie bramki i mogli drżeć o wynik. Już w doliczonym czasie gry czerwoną kartkę otrzymał Nikola Milenković, a chwilę później Cristiano Ronaldo w odpowiedni sposób wykorzystał złe wyjście serbskiego bramkarza i posłał piłkę do bramki. Wybił ją co prawda Stefan Mitrović, ale już wtedy, gdy znajdowała się za linią. Problem w tym, że sędzia tego nie zauważył i gola nie uznał, a wściekły Ronaldo już przed końcem meczu rzucił na murawę opaskę kapitańską, po czym zszedł z boiska na znak protestu.

Sędzia przeprasza… i co z tego?

„Sędzia przeprosił i mam do niego wielki szacunek, ale niedopuszczalne jest, aby w takich zawodach jak ten nie było VAR ani technologii goal-line” – mówił po tym meczu selekcjoner reprezentacji Portugalii – Fernando Santos. To nie jedyny taki przypadek. Na inaugurację eliminacji, w meczu Hiszpania – Grecja rozegranym w Granadzie. „La Furja Roja” prowadziła po golu w 33. minucie Alvaro Moraty, ale w 57. minucie sędzia znów się nie popisał i podyktował bardzo kontrowersyjnego karnego dla Greków, którego na bramkę zamienił Anastasios Bakasetas. Mecz skończył się podziałem punktów, co dla gospodarzy było rozczarowaniem. „Oczywiście, jestem naprawdę zły. Za tą jedną decyzję teraz płacimy. Z VAR-em sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej” – to z kolei słowa Inigo Martineza.

W takich momentach można sobie przypomnieć sytuacje sprzed kilku lat, gdy wielu teoretyków futbolu, ekspertów, ale też piłkarzy nie było do końca przekonanych do technologii VAR. Tymczasem prawdą jest, że mimo jakiejś liczby błędów, które stoją za tą technologią, zmieniła ona oblicze piłki nożnej na tyle, że stała się ona dużo bardziej sprawiedliwa. Jak to jednak często bywa, nie widać tego wtedy, gdy ta technologia jest do dyspozycji, ale dopiero wtedy… gdy jej nie ma.

Zobacz także:  Inter ma nowy herb! To koniec pewnej epoki!

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1654 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.