Turniej tenisowych absencji. W Tokio nie zobaczymy wielu gwiazd

Absencje spowodowane kontuzjami, niechęć do podróży w erze COVID-u lub po prostu pragmatyczna decyzja. To wszystko powoduje, że tenis na igrzyskach olimpijskich w Tokio nie będzie miał zbyt klasowej obsady – zarówno u pań, jak i u panów. Absencji jest coraz więcej. Ostatnimi wielkimi postaciami, które się wycofały są Szwajcar Roger Federer i Wiktoria Azarenka.

Bardzo chciał grać w Tokio

Ostatni występ Rogera Federera na dużym turnieju pamiętamy znakomicie. W ćwierćfinale Wimbledonu reprezentant Szwajcarii został rozbity przez Huberta Hurkacza. Około tydzień później jeden z najlepszych tenisistów w historii wydał komunikat o tym, że na igrzyskach nie zagra. Powodem takiego stanu rzeczy ma być kontuzja kolana, a to oznacza, że może go ona wyeliminować nie tylko z zawodów w Tokio, ale też np. z rozpoczynającego się końcem sierpnia turnieju US Open.

Z drugiej strony, Roger ma nadzieję na to, że wróci do gry jeszcze tego lata, a więc na czwarty Wielki Szlem może być gotowy. Informując o swojej absencji w Tokio za pomocą mediów społecznościowych, 39-letni tenisista podkreślił, że rozpoczął już rehabilitację, by jak najszybciej wrócić do zdrowia. Taka decyzja oznacza, że w swojej karierze Federer na pewno nie poprawi dorobku olimpijskiego, na który składają się złoto w grze podwójnej z 2008 roku oraz srebro w singlu z 2012 roku.

Ilość absencji poraża

Spoglądając na ranking olimpijski, które jest stale aktualizowany i można z niego wyczytać, kto wypisał się z olimpijskiego festiwalu, można się złapać za głowę. Z pierwszej 10-tki oprócz Rogera Federera zabraknie też Rafaela Nadala, Dominica Thiema oraz Roberto Bautisty-Aguta. Pod ich nieobecność faworytem wydaje się być Novak Djoković, który o złoto może walczyć z gwardią młodych, zdolnych i obiecujących młodych tenisistów – Daniłem Miedwiediewem, Stefanosem Tsitsipasem, czy Matteo Berrettinim, którego pokonywał w finale Wimbledonu.

Zobacz także:  Hegemonia Bayernu Monachium przerwana? RB Lipsk ma możliwości, by to zrobić

Teraz kilka szokujących liczb. Z pierwszej setki, według stanu na wtorkowy wieczór, w Tokio nie zagra z powodu wycofania się, kontuzji lub własnej decyzji aż 40 zawodników. Jeszcze jakiś czas temu nawet nie mogliśmy marzyć o tym, że w olimpijskiej stawce ze 110 miejsca rankingu znajdzie się Kamil Majchrzak, tymczasem Polak na pewno pojedzie do Japonii i mimo, że nie jest faworytem, na pewno w singlu zagra.

U pań sytuacja była lepsza

Na tle mężczyzn zdecydowanie lepiej wypadały panie, ale to już się zmieniło. Ostatnie dni to potwierdzenie nieobecności takich zawodniczek, jak Viktoria Azarenka i Angelika Kerber. Co prawda z pierwszej 10-tki aż cztery zawodniczki nie zagrają w Tokio (Simona Halep, Sofia Kenin, Bianca Andreescu i Serena Williams), ale im dalej w las, tym jest zdecydowanie lepiej. Kolejną zawodniczką, która oddaje swoje miejsce jest dobrze nam znana Azarenka, a w sumie z pierwszej setki tylko 20 zawodniczek nie chce lub nie może grać w Tokio. W tej sytuacji śmiało można powiedzieć, że o olimpijskie krążki walczyć będzie czołówka rankingu, na czele ze zwyciężczynią Wimbledonu – Ashleigh Barty, reprezentantką gospodarzy Naomi Osaką, czy naszą Igą Światek, która po odpadnięciu w ćwierćfinale Wimbledonu trochę odpoczywała, trochę szlifowała formę i w Tokio ma być groźna dla całej czołówki.

Tak czy inaczej, tenisowy turniej w Tokio znowu zagra rolę „ubogiego krewnego”, z którym niewiele osób chce rozmawiać, a gdy już zaczyna, to raczej i tak myśli, żeby szybko skończyć. Nie jest tak w każdym przypadku, ale większość naprawdę myśli tylko o większych turniejach na czele  z Wielkimi Szlemami – tam jest kasa, prestiż i walka. O randze olimpijskiego turnieju niech świadczy choćby fakt, że obrończynią tytułu (a właściwie tą, która powinna ten tytuł bronić w kobiecym singlu), jest Monica Puig, o której tenisowy słuch zaginął już dobrych kilka miesięcy temu. Oby tak samo nie było z tegorocznymi triumfatorami olimpijskich zmagań.

O Radosław Kępys 1801 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.