TOP of the TOP, czyli, co zapamiętamy z MŚ w Katarze?

Foto: Pixabay

Za nami lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Katarze. Pod względem sportowym być może były to najlepsze zawody w historii – nie zabrakło rekordów świata, rekordów kontynentów czy rekordów mistrzostw. Pora podsumować sobie to wszystko i stworzyć subiektywne TOP of the TOP zawodów w Dausze.

  1. Kosmiczna kula

To zdecydowany numer 1! Ten konkurs był najlepszym w historii konkurencji i jedno jest pewne – będziemy o nim opowiadać latami. Przed finałowym konkursem rekord mistrzostw świata należał do Szwajcara Wernera Gunthora i wynosił 22,23. Podczas samego konkursu ten rezultat został przekroczony aż ośmiokrotnie! A do tego doszła dramaturgia. Wydawało się, że pchnięcia 22,90 z pierwszej kolejki w wykonaniu Tomasa Walsha nie przebije nikt. Tymczasem w ostatniej serii najpierw Joe Kovacs poprawił się o… jeden centymetr, a potem na tę samą odległość kulę posłał Ryan Crouser, ale z racji mniejszej ilości spalonych rzutów uplasował się przed Nowozelandczykiem. To był po prostu kosmos.

  1. Specjalista od mistrzostw świata

Moskwa 2013, Pekin 2015, Londyn 2017, Dauha 2019 – z tych imprez Paweł Fajdek kolejno przywoził złote medale. Jako, że Polak nawet nie myśli kończyć kariery, ten wynik jeszcze może zostać solidnie wyśrubowany. Dotychczas tylko Siergiej Bubka może się pochwalić większą ilością tytułów na zawodach tej rangi z rzędu – słynny ukraiński skoczek o tyczce triumfował sześć razy z rzędu w latach 1983-1997 (pierwsze trzy edycje mistrzostw odbywały się co cztery lata).  Co do Fajdka – niech Polak wreszcie swoją moc przełoży na Igrzyska Olimpijskie, do których ma wybitnego pecha. Pierwsza okazja już za rok w Tokio.

  1. „Aniołki” pobiegły jak w niebie

Justyna Święty-Ersetic – sześć biegów w nogach, Iga Baumgart-Witan – pięć startów. IAAF postanowiło zafundować biegaczom i biegaczkom morderczą dawkę startów, które rozciągnęły się na całe mistrzostwa. Wspomniane wyżej Polki poradziły sobie z tym znakomicie, co udowodniły w niedzielę, sięgając czasem 3:21,89 (oczywiście nowy rekord Polski) po srebro MŚ. Gdy jednak do sieci wypłynęły wyniki międzyczasów poszczególnych zmian, wszystkie oczy skierowały się na Patrycję Wyciszkiewicz, która w finale pobiegła… 49,7 sekundy. Biorąc pod uwagę fakt, że jej rekord życiowy przy starcie z bloków wynosi 51,31, można wstać i ściągnąć czapki z głów. Zresztą ściągamy je przed wszystkimi naszymi paniami. Amerykanki były niedoścignione, ale pokonanie Jamajek pokazuje, że w sztafecie jesteśmy potęgą.

Victor Valdes znowu wyleciał z FC Barcelony. Tym razem nie sprawdził się jako trener

  1. Mieszana rewolucja

Trochę wspominałem o tym w zeszłotygodniowym cyklu „O krok od igrzysk”, ale zrobię to jeszcze raz. Bardzo ciekawym urozmaiceniem rywalizacji jest wprowadzenie sztafety mieszanej 4×400 metrów, która zadebiutowała nie tylko w Dausze, ale zostanie też za rok rozegrana po raz pierwszy na Igrzyskach Olimpijskich. Pełnię emocji, jaką może dać rywalizacja kobiet z mężczyznami pokazała właśnie reprezentacja Polski – Rafał Omelko na swojej zmianie biegł w finale przeciwko kobietom, a Justyna Święty-Ersetic uciekała przed mężczyznami. Do medalu zabrakło nieco ponad 0,5 sekundy, więc jest potencjał.

  1. Czujne oko na Węgra

Powróćmy do rzutu młotem, bo trzeba wspomnieć o zamieszaniu związanym z 3. miejscem Wojciecha Nowickiego. Gdy w środę późnym wieczorem Polacy szli spać, mieliśmy tylko jeden medal. Jakie musiało być zdziwienie, gdy okazało się w czwartek rano, że brąz ma też Wojciech Nowicki? Przede wszystkim duże brawa dla polskich działaczy, którzy dostrzegli spalony rzut Bence Halasza. Z drugiej strony tu pojawia się pytanie, czy interpretacja IAAF związana z przyznaniem medalu Węgrowi mimo spalonego rzutu jest słuszna? Gdyby Halasz wiedział, że ma spalony rzut na pewno rzucałby na większej presji, miałby inny poziom koncentracji, ale z drugiej strony zawsze rzuca się na maksa – bez względu na to, który jesteś i jaką różnicą metrów prowadzisz. Tutaj pole do interpretacji i własnego zdania jest mocno rozszerzone, ale debata nie ma już sensu. Możemy się cieszyć, że Wojciech Nowicki też zgarnął medal.

  1. Pozostali polscy medaliści

Tak wyszło, że o trzech pozostałych polskich medalistach wspominam w jednym punkcie, ale są oni tak samo ważni, jak ci, którzy wywalczyli medale opisane powyżej. Joanna Fiodorow pokazała, po co jedzie się na imprezy rangi mistrzowskiej – by pobijać rekord życiowy i stawać na podium. Marcin Lewandowski był tak pewny siebie od eliminacji aż po finał, że uwierzyliśmy razem z nim, a on nas nie zawiódł – zdobył brąz. W końcu Piotr Lisek, który z grona wielu pretendentów do medalu w skoku o tyczce spisał się na tyle rewelacyjnie, że mógł się cieszyć z brązu. Przegrał tylko z mistrzem Europy – Armandem Duplantisem i najlepszym w tym roku na świecie Samem Kendricksem, ale ostatniego słowa jeszcze nie powiedział.

  1. Kamila przypomniała siebie z najlepszych lat

Kamila Lićwinko medalu nie zdobyła, ale pokazała, że nadal może nam dać wiele radości, a sobie udowodniła, że jeszcze potrafi. Wielu zwątpiło w nią, gdy była w ciąży i szybkiego powrotu do sportu na najwyższym poziomie nie wróżyło, a ona pokazała tym niedowiarkom, że skakać może prawie tak samo wysoko, jak za najlepszych czasów. 1,98 dało 5. miejsce w stawce. Dwie zawodniczki skakały tylko dwa centymetry wyżej, a Mariya Lasitskene i przyszłość tej konkurencji – Yaroslava Mahuchikh osiągnęły 2,04. Kto wie, jak potoczy się konkurs w Tokio, ale jesteśmy pewni, że Kamila Lićwinko ma duże szanse na to, by też odgrywać ważną rolę w czołówce.

  1. Poziom zawodów

Generalnie, poziom całej rywalizacji był kosmiczny. I tu należy przytoczyć statystyki. Trzy rekordy świata: Dalilii Muhammad na 400 metrów przez płotki kobiet oraz amerykańskiej sztafety mieszanej 4×400 metrów (3:09,34), jeden rekord świata do lat 20 – Yaroslavy Mahuchick w skoku wzwyż kobiet (2,04), a do tego sześć razy pobity rekord mistrzostw świata, dwa rekordy Afryki, cztery rekordy Azji, cztery rekordy Europy, sześć rekordów Ameryki Północnej, jeden rekord Oceanii i cztery rekordy Ameryki Południowej. Można by jeszcze chwilę wymieniać tego typu osiągnięcia, ale to wystarczy za komentarz. To były po prostu świetne zawody.

F1: Hamilton przekonał się do nowych przepisów FIA. Będzie kontynuował karierę po 2021 roku.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 966 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

1 Trackback / Pingback

  1. Eliud Kipchoge - człowiek, który stworzył historię | Format Sportowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*