Takich Gran Derbi dawno nie było. To może być mecz o mistrzostwo

Foto:: Wikipedia

Czy to będzie mecz sezonu? Czy w sobotę na Estadio Santiago Bernabeu rozstrzygną się losy mistrzostwa Hiszpanii? To mogą być najciekawsze Gran Derbi od lat – takie, z których ten wyjątkowy sezon zostanie zapamiętany. Warto w kilku słowach zapowiedzieć klasyk Realu Madryt z FC Barceloną.

Forma nie pozostawia wątpliwości

W tabeli hiszpańskiej La Liga prowadzi Atletico Madryt z 66 punktami, podczas gdy zespoły, które spotkają się w sobotę mają 65 (Barcelona) i 63 punkty (Real). Teoretycznie graczy o tytuł jest trzech, ale w ostatnich tygodniach drużyna Diego Simeone wygląda po prostu słabo. 4 kwietnia uległa 0:1 Sevilli, wcześniej przegrała m.in. z Levante. 2021 rok w La Liga zaczęła od kompletu 15 punktów, ale od lutego  zdobyła tylko 16 punktów w 10 meczach, a to na tle reszty faworytów do mistrzostwa trochę za mało.

Ostatnio przede wszystkim zachwyca Barcelona. Może nie ostatnim meczem, w którym „Blaugrana” wymęczyła zwycięstwo z Realem Valladolid (1:0), strzelając bramkę w 90. minucie, ale ogólnie ostatnie sześć meczów ligowych to same zwycięstwa, a by przypomnieć sobie ostatnią ligową porażkę, trzeba się przenieść do 5 grudnia. Real gra trochę inaczej – długimi momentami nie zachwyca, czasem się męczy, ale w ich wypadku seria dziewięciu ligowych meczów bez porażki też robi wrażenie. W sobotę spotkają się drużyny, które są „w gazie”.

Zobacz także:  Polacy zmienią bazę na EURO 2020? Wszystko w rękach władz Irlandii!

Real będzie zmęczony?

Liczby to jedno, ale drugie to zawodnicy. W Realu błyszczy znakomity Karim Benzema, który w tym sezonie ma 18 goli w lidze i dodatkowo może liczyć na znakomitych kolegów – Viniciusa Juniora, Marco Asensio, czy ostoję pomocy – Toniego Kroosa i Lukę Modricia. Faktem jednak jest, że „Królewscy” szybko muszą się otrzepać ze zmęczenia, jakie niewątpliwie pozostało po wtorkowej batalii w ramach Ligi Mistrzów z Liverpoolem, która zakończyła się wygraną 3:1.

W Barcelonie tego problemu nie mają, choć… pewnie mieć by chcieli. Odpadnięcie w dwumeczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z PSG (1:4 i 1:1) nie zostawiło dobrych wspomnień w klubie, ale z drugiej strony pojawi się dzięki temu większa motywacja, by wygrać jedyne dostępne jeszcze trofeum w sezonie 2020/2021, czyli La Ligę. To cel Leo Messiego nad którego przyszłością w stolicy Katalonii długo będą pewnie debatować w klubie z Camp Nou po zakończeniu sezonu. Na razie jednak wszyscy skupiają się na celu.

Ostatnie El Classico

Jak wygląda krajobraz po ostatnich meczach Realu i Barcelony? Tak ogólnie można powiedzieć, że odkąd Cristiano Ronaldo pożegnał się z Madrytem i nie rywalizuje ze swoim wielkim rywalem Leo Messim chyba każdy ma odrobinę mniej zainteresowania tymi hitami, ale… to nie znaczy, że nie jest ciekawie. W 7. kolejce bieżącego sezonu na Camp Nou „Królewscy” zwyciężyli 3:1. Po 10 minutach i trafieniu Fede Valverde oraz Ansu Fatiego był remis 1:1, ale im dalej w mecz tym Real grał skuteczniej i gole Sergio Ramosa (z rzutu karnego) oraz Luki Modricia dały „Królewskim” trzy punkty. Był to drugi z rzędu ligowy mecz wygrany przez ten zespól z Barceloną, choć wcześniej przez siedem ligowych batalii nie potrafił on wygrać z „Dumą Katalonii”. Teraz role się odwracają, ale gdyby spojrzeć wstecz, „Królewscy” po raz ostatni trzy wygrane z rzędu nad Barceloną zaliczyli… w 1990 roku, gdy dwa razy byli lepsi w Superpucharze i raz wygrali w lidze. To jednak czasy, które obecnie mało kto pamięta.

Na koniec jeszcze warto wspomnieć o personalnych brakach. U gospodarzy najbardziej dotkliwa jest absencja Sergio Ramosa, który po styczniowej kontuzji na boisko wrócił w marcu, a teraz… znowu pauzuje przez uraz kolana i nie wiadomo, ile to potrwa. W Barcelonie też nie mogą czuć się komfortowo, bo wiele wskazuje na to, że nie zagra Gerard Pique, co spowoduje, że na środku obrony będzie musiał grać niezbyt pewny duet Clement Lenglet – Ronald Araujo. W Realu na tej pozycji, wskutek braku Ramosa, wystąpią prawdopodobnie Eder Militao i Nacho. Która obrona okaże się mniej pewna pod nieobecność swoich liderów? To pytanie, na które odpowiedź poznamy w sobotę – mecz rozpocznie się około godziny 21.

Zobacz także:  Korea Północna wycofuje się z Tokio, ale… walczy o inne igrzyska. Czy kraj zmienia swoje oblicze?

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1685 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.