„Tak się nie postępuje” – legendy Juventusu grzmią o Cristiano Ronaldo

Juventus
Juventus, Foto: Flickr

Z jednej strony Cristiano Ronaldo dawał Juventusowi całą swoją gamę możliwości, z drugiej to pod niego była ustawiona gra, na czym zespół czasami cierpiał. Odejście Portugalczyka było jednak dość kontrowersyjne, a dwie byłe gwiazdy „Starej Damy” – Sergio Brio i Alessio Tacchinardi uważają, że Portugalczyk nie pokazał szacunku do klubu.

Nagłe odejście do Manchesteru

Pod koniec ostatniego okienka transferowego nasiliły się spekulacje na temat przyszłości Cristiano Ronaldo – niepowodzenia w ostatnim sezonie, niewielkie wzmocnienia personalne przed nowym i tęsknota za nowymi wyzwaniami sprawiły, że CR7 odszedł z klubu. Najpierw miał być piłkarzem Manchesteru City, ale ledwie doba wystarczyła, by sytuacja zmieniła się o 180 stopni i największa gwiazda zespołu zmieniła „manchesterską opcję” na United, w którym przecież kiedyś również święcił niejeden triumf. To do „Czerwonych Diabłów” powędrował 36-letni Portugalczyk.

W Juventusie nie osiągnął zbyt wiele. W sezonach 2018/19 i 2019/20 wygrywał dwukrotnie Serie A, raz Coppa Italia i dwa razy Superpuchar krajowy, ale nie było tego, co najważniejsze, czyli sukcesów na arenie międzynarodowej. We włoskiej elicie najlepszym sezonem dla Ronaldo była kampania 2019/20, gdy zdobył 31 goli. Trudno powiedzieć, czy fakt, że to pod niego całkowicie była układana gra Juventusu bardzo pomógł, ale obecnie większość osób analizuje powody odejścia Portugalczyka z „Juve”, szczególnie, że cała akcja nie potrwała długo. W jednej chwili wydawało się, że zostanie w barwach „Starej Damy”, w drugiej już witał się z Manchesterem.

Zobacz także:  Messi wróci do FC Barcelony? Laporta tego nie wyklucza!

Zlekceważył klub

Ostrych słów nie boją się używać legendy klubu ze stolicy Piemontu – Sergio Brio i Alessio Tacchinardi. Pierwszy z nich w Juventusie grał w latach 1974-1990 i ma na koncie aż 379 spotkań, drugi w klubie występował później – w latach 1994-2007 (261 meczów). Obaj mają wielkie zasługi dla klubu. Teraz uważają, że Ronaldo nie okazał mu szacunku i zostawił w bardzo trudnym położeniu, gdy ten jest w dużym kryzysie. Trzeba pamiętać, że po meczach z Udinese i Empoli dorobek podopiecznych Massimilliano Allegriego to tylko jeden punkt.

Prawdą jest, że Ronaldo poszedł do Manchesteru w bardzo newralgicznym momencie – jego transfer dokonał się na cztery dni przed końcem okienka transferowego, w efekcie czego trzeba było szybko szukać zastępstwa. Udało się znaleźć tylko Moise Keana z Evertonu, który w przeszłości grał już w Juventusie. Po słowach CR7 o tym, że dołączenie do United było „najlepszą decyzją, jaką mógł podjąć” w turyńskich mediach społecznościowych zawrzało i wylała się mocna krytyka, którą podzielają Brio i Tacchinardi.

Nie ma już takich legend

„Juventus zasługuje na więcej szacunku, nie spodziewałem się, że Ronaldo zlekceważy klub w ten sposób. To nie było miłe z jego strony” – mówił Brio. Tacchinardi kładzie w swojej wypowiedzi jeszcze większy nacisk na sposób odejścia Portugalczyka. „Ronaldo powinien był odejść w inny sposób, nie lecieć prywatnym odrzutowcem, podczas gdy Allegri rozmawiał z drużyną przed meczem z Empoli. Spodziewałem się, że fanów pożegna przynajmniej konferencja prasowa.”

Tu pojawiło się też nawiązanie do starych legend, które w zupełnie inny sposób żegnały się z klubami, które były dla nich ważne. Nie chodzi tylko o Juventus, bo oprócz Alessandro Del Piero wymieniono też Francesco Tottiego (Roma), Paulo Maldiniego (Milan) czy Javiera Zanettiego (Inter). Teraz – m.in. przez media społecznościowy – pęd świata piłki nożnej jest tak duży, że mało kto znajduje czas na małe słowo pożegnania: „Dziękuję i do zobaczenia”.

O Radosław Kępys 1864 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.