Środa w Lidze Mistrzów: starcie gigantów w Paryżu, Lyon przyjmie Juventus

Foto: Flickr

I przyszedł czas na rozpoczęcie starcia w dwóch ostatnich parach 1/8 finału piłkarskiej Champions League. Ale jakie to będą spotkania! Kto wie, czy starcie Manchesteru City z Realem Madryt nie jest uważane za najciekawszy szlagier tej fazy. W drugim meczu Lyon podejmie Juventus – jest to mecz z określonym faworytem.

Lyon – Juventus

O ile obecność PSG nie jest zaskoczeniem, jeśli chodzi o fazę 1/8 finału Ligi Mistrzów, to już Lyonu nikt tak pewnie do wyjścia z grupy nie typował. Wszak w stawce z RB Lipsk, Benficą i Zenitem mogło się zdarzyć wszystko. Francuzi jednak zdobyli osiem punktów, notując idealny bilans dwóch zwycięstw, dwóch remisów i dwóch porażek. To wystarczyło, by cieszyć się z awansu, nie predestynuje to jednak gospodarzy środowego meczu do bycia faworytem starcia z Juventusem. Gdy zestawimy rywali obu drużyn w rozgrywkach ligowych, obecną formę, a przede wszystkim personalia po obu stronach, wszystko przemawia za włoskim zespołem.

W zeszłym tygodniu pisaliśmy, że w Juventusie głównego kandydata do wygrania Ligi Mistrzów widzi nawet… Jurgen Klopp. Piłkarze z Turynu będą mieli szansę udowodnić niemieckiemu szkoleniowcowi, że się nie myli. Z drugiej strony, podopiecznym Massimo Allegriego w ostatnich miesiącach zdarzały się już potknięcia z takimi zespołami jak Verona czy Napoli, a Lyon prezentuje porównywalną lub nawet większą wartość od wymienionych drużyn, co sprawia, że w środę na boisku rywala blok defensywny będzie musiał uważnie wypełniać swoje zadania, by nie narobić sobie problemów. Tak, czy inaczej „Stara Dama” będzie zdecydowanym faworytem.

Zobacz także:  Koronawirus zbiera żniwo w Serie A i Lidze Europy. Kibice nie zobaczą meczów na żywo

Real Madryt – Manchester City

Manchester City nie zawojował Ligi Mistrzów w ostatnich latach. Nawet po wpłynięciu do klubu pieniędzy katarskich szejków nic się w tym temacie nie zmieniło, a wszystko wskazuje na to, że jeśli teraz nie uda się tego dokonać, to w związku z wykluczeniem na dwa sezony kolejna szansa na to będzie miała miejsce dopiero w kampanii 2022/2023, a do tego czasu może się wiele zmienić. Dobrym znakiem jest forma podopiecznych Pepa Guardioli, którzy jeszcze w okolicach Bożego Narodzenia i Nowego Roku walkę o wicelidera Premier League przegrywali z Leicester, ale teraz spokojnie usadowili się na tej pozycji, w weekend pokonując głównego rywala 1:0 po golu Gabriela Jesusa. Gdyby udało się w dwumeczu pokonać tak wielki klub, jak Real Madryt, zespół na pewno uwierzyłby, że można wygrać z każdym.

Jest to możliwe, gdyż Realowi ostatnio daleko do wielkich wyników. Niby przez większą część trwania sezonu „Królewscy” zasiadali na fotelu lidera La Ligi, ale wstydliwa porażka 0:1 z Levante podczas ostatniego weekendu mogła trochę wytrącić z równowagi. Gospodarzom środowego spotkania brakuje etatowego napastnika, który potrafiłby popisać się serią wielu zdobytych goli – kiedyś taką funkcję pełnił Raul, potem przez wiele lat Cristiano Ronaldo, a teraz jest Karim Benzema, który za połową sezonu ma na koncie 18 goli we wszystkich rozgrywkach, ale potem nie ma nikogo, kto mógłby nawet równać do poziomu Francuza. Stąd wcale nie jest takie pewne stwierdzenie, że Real ma więcej atutów od Manchesteru City, by wygrać ten dwumecz. Pewne jest jednak to, że emocje w tym pojedynku sięgną zenitu.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1187 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.