Skandal z polskim pływaniem od A do Z. To musimy zapamiętać na długie lata

Foto: Pixabay

Aby jednoznacznie ocenić to, co zrobił Polski Związek Pływacki w ostatnich kilku dniach, trzeba by w tym tekście użyć kilku niecenzuralnych epitetów w różnych miejscach. Naprawdę trudno pisze się o takich sytuacjach, ale szóstka Biało-Czerwonych straciła szansę na olimpijski start, bo… związek źle zinterpretował zasady kwalifikacji. Czysty cyrk, który toczy się od kilku dni.

Wszyscy wiedzieli, tylko PZP nie

Wszystkie pływackie reprezentacje, które przyjechały na igrzyska do Tokio nie miały takich problemów. Można podejrzewać, że każdy krajowy związek odpowiednio zajął się analizą skomplikowanych przepisów kwalifikacyjnych i wyciągnął wszystko, co  najważniejsze. Co w tym czasie robili w Polskim Związku Pływackim? Może lepiej nie wiedzieć. Jak wygląda sprawa w skrócie? W toku olimpijskich kwalifikacji do zdobycia było minimum A oraz minimum B. To pierwsze – ustawione na trochę wyższym poziomie, upoważniało do startu w zawodach indywidualnych i sztafecie. Drugie upoważniało do startu w zawodach indywidualnych tylko i wyłącznie wtedy, gdy dostało się zaproszenie od FINA, czyli Międzynarodowej Federacji Pływackiej. Dzięki minimum B można było uzupełnić też sztafetę zawodnikiem, który je uzyskał.

W Polsce przepisy zinterpretowano jednak inaczej. Stwierdzono, że wyśle się wszystkich 23 zawodników, którzy zdobyli minimum i jeszcze część osób z minimum B zapisze się do startów indywidualnych – tak dla rozgrzewki przed startem sztafetowym, który dla większości miał być celem głównym. Wszak choćby miejsce w 8-ce dawało szansę na stypendium, a to w tak ważnej dyscyplinie, jak pływanie jest niezwykle istotne. Okazało się ostatecznie, że z owej liczby 23 w Tokio będzie mogło zostać tylko 17 osób, czyli szóstka marzenia o starcie olimpijskim będzie mogła odłożyć za kolejne trzy lata… albo na zawsze.

Niesmak pozostanie na długie lata

Nie wiadomo, czy ktoś w związku faktycznie źle interpretował przepisy i po prostu nie dopatrzył pewnych procedur, czy może jest jeszcze gorzej i działacze celowo chcieli oszukać FINA i dokooptować do składu więcej zawodników, niż było to możliwe. Dlaczego druga wersja jest możliwa? Otóż dlatego, że w 2016 roku miała miejsce dokładnie ta sama sytuacja. Wtedy główną poszkodowaną była Diana Sokołowska, która miała wystartować na 200 metrów stylem dowolnym i w sztafecie 4×100 metrów stylem dowolnym, a też miała tylko minimum B. Związek tłumaczył się odmienną interpretacją od tej, którą przyjęła FINA. Problem w tym, że to Międzynarodowa Federacja Pływacka dyktuje, która interpretacja jest prawidłowa.

Minęło pięć lat – nie wiadomo, czy ludzie PZP zapomnieli o tej sytuacji, czy było inaczej, ale faktem jest, że po sobotniej oficjalnej decyzji o tym, że w Tokio będzie mogła zostać grupa 17 osób rozpoczęła się narada na temat tego,… którzy zawodnicy zostaną dopuszczeni do startu, a którzy tego zaszczytu nie otrzymają. Miało być to wykonane w taki sposób, by z tych którzy pływać będą mogli złożyć przynajmniej kilka sztafet, które prawo startu wywalczyły jak najbardziej „legalnie”. Było jednak pewne, że tych drużyn nie będzie na pięciu dystansach…

Sobota okazała się dniem prawdy

Początkowo w niedzielę miało być wiadomo, którzy pływacy z 23-osobowej grupy będą musieli pożegnać się z marzeniami o olimpijskim występie. Ostatecznie jednak personalia poznaliśmy już w sobotę. W japońskim basenie nie sprawdzą się: Alicja Tchórz, Aleksandra Polańska, Mateusz Chowaniec, Dominika Kossakowska, Jan Hołub oraz Bartosz Piszczorowicz. Dodatkowo podano informację o tym, że prawdopodobnie w basenie olimpijskim wystawimy cztery sztafety. Jak się można było spodziewać, to nie był koniec całej sprawy.

Kilka godzin po ogłoszeniu decyzji w mediach społecznościowych pojawił się list otwarty podpisany przez grupę 22 reprezentantów, którzy stawili się w stolicy Japonii. Głównym jego postulatem umieszczonym na końcu dokumentu było żądanie ustąpienia ze stanowiska całego zarządu Polskiego Związku Pływackiego. W oświadczeniu dużo miejsca poświęcono krytyce związku, któremu cała kadra zaufała w procesie przygotowań do najważniejszej imprezy sportowej. Było też o niespełnionych nadziejach, zmarnowanych przygotowaniach i wszelkich złych rzeczach, które zdarzyły się w efekcie fatalnego postępowania związku. Postulat wydawał się być jak najbardziej słuszny, a podsyciła go tylko swoją stanowczą opinią mistrzyni olimpijska z 2004 roku – Otylia Jędrzejczak, która najpierw udzieliła wypowiedzi dla portalu „Sportowe Fakty”, a później na swoim Facebooku też opublikowała kilka słów. List otwarty pływaków z Tokio oraz post byłej zawodniczki prezentujemy poniżej.

Słowa Związku nie mieszczą się w głowie

Jakby tego było mało, oliwy do ognia dolał w sobotę Polski Komitet Olimpijski, wydając na swojej stronie przedziwne oświadczenie, w którym podkreślał fakt braku dobrej woli ze strony Komitetu Organizacyjnego Tokio 2020 oraz FINA. Czy było coś o winie PZP? Otóż nie bardzo. „Negocjacje, które prowadził PKOl były konsultowane na bieżąco z Polskim Związkiem Pływackim. W efekcie nasi reprezentanci wystartują zarówno w zawodach indywidulanych i w sztafetach – ale sześcioro z nich niestety nie może wziąć udziału w igrzyskach. – wyglądało to zwyczajnie jak próba bardzo niezdarnej obrony winnego, a słowa kończące to oświadczenie o tym, że PKOl ma nadzieję, że „mimo sytuacji pływacy osiągną dobre rezultaty” było wręcz niesmaczne, bo w tej chwili chyba mało komu chce się na tej imprezie startować.

No i na dobicie w niedzielę pojawiło się oświadczenie PZP, do którego link też wrzucamy poniżej. Generalnie można je streścić w kilku punktach. Na początek przedstawione są w nim procedury kwalifikacji do igrzysk, które kończą się jednym wnioskiem: wiedzieliśmy, że źle robimy, ale tak chcieliśmy zrobić, bo mieliśmy na celu dobro zawodników. Pod koniec jest jeszcze bardziej absurdalnie. Następuje wypunktowanie sukcesów PZP, wśród których poczesne miejsce zajmuje organizacja Turnieju Kwalifikacyjnego do ME U15 w piłce wodnej.

http://polswim.pl/sites/default/files/oswiadczenie_prezesa_pzp.pdf?fbclid=IwAR3kjgkgtnOleYKnI456nyRKOXAx8n81t3IbK6K9Who6TrSpHB9uRdLxvxo

W niedzielę tuż po południu nasza szóstka wróciła z Tokio. Na lotnisku część z nich udzieliła kilku wywiadów, w których opisywała swoje ogromne emocje, żal, rozgoryczenie i rozpacz, ale też zapowiadała, że niedługo podejmie kroki prawne w związku z karygodnym postępowaniem Związku. To dopiero początek całej sprawy i bez wątpienia za kilka tygodni będziemy wiedzieli więcej. Prawda jest taka, że w tej chwili jakiekolwiek inne rozwiązanie, niż odejście winnych ze środowiska polskiego pływania będzie uważane za niedostateczne zadośćuczynienie. Nie będzie też dziwne, jeśli część osób z pechowej szóstki zawodników rzuci pływanie i zajmie się czymś innym. Jak w takim momencie zaufać ludziom, którzy mieli dopełnić wszystkie formalności, umożliwić start zawodnikom i zawodniczkom oraz pozwolić na zrealizowanie marzeń, a wszystko posłali w ruinę? Miejmy tylko nadzieję, że opinia społeczna tak szybko nie zapomni o tym, co się stało w ostatnich dniach i przypilnuje, by odpowiednie osoby poniosły konsekwencje.

O Radosław Kępys 1801 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

2 Komentarze

  1. Nie wiem o co chodzi. Zawsze myślałam, że najpierw są kwalifikacje do igrzysk w różnych dziedzinach sportu, a potem jeśli się zakwalifikuje to się jedzie, a jak nie to się nie jedzie. Czyli, że jadą najlepsi, którzy chcą jechać. A tu jakieś negocjacje i wybory A i B. Jedzie 23 osoby, a tylko 6 osób może startować. Ja bym nie chciała jechać na zawody, w który może wystartuję, a może nie. Dziwne to wszystko.

  2. W którą stronę nie spojrzeć w tym kraju, to odgrywa się jakiś dramat. Ale tak to jest, kiedy na większości ważniejszych stanowisk, siedzą ludzie znikąd. Bo znajomy załatwił, bo wujek wepchnął, bo kolega w polityce siedzi. Teraz mamy takie bydło, które niczego nie potrafi a wszystko, czego dotknie, to spierd…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.