Puchar Mistrzów trafi do Anglii. City faworytem, ale Chelsea będzie groźna [ZAPOWIEDŹ]

foto: Flickr

Już jutro w Porto najważniejszy mecz klubowego sezonu europejskiej piłki nożnej. W finale Ligi Mistrzów dojdzie do angielskiej bitwy, między Manchesterem City, a Chelsea. Jaką drogę pokonały oba zespoły w drodze do finału? Kto w nim ma większe szanse na wygraną? Zapraszamy na zapowiedź tego spotkania.

Historyczne osiągnięcie City. Chelsea wraca po latach

Manchester City jest bardzo utytułowanym klubem na arenie krajowej, mając na koncie 7 triumfów w First Division lub Premier League, do tego 6 wygranych w FA Cup. Arena europejska to zdecydowanie trudniejsze pole do zdominowania, ale nawet tam Manchesterowi City zazwyczaj szło po prostu słabo. Jedyny triumf przypadł na sezon 1969/1970, kiedy to „The Citizens” zdobyli Puchar Zdobywców Pucharów, w finale pokonując Górnik Zabrze. Sobotni rywal – Chelsea, ma na koncie 6 wygranych sezonów w lidze angielskiej, przy czym aż 5 odniesionych w XXI wieku, do tego 8 razy „The Blues” okazywali się najlepsi w FA Cup. Londyńczycy są jednak od sobotnich rywali dużo bardziej utytułowani na arenie europejskiej – po Ligę Mistrzów sięgnęli w sezonie 2011/12, dwukrotnie (2012/2013 i 2018/2019) wygrywali też Ligę Europy. To jednak nie sprawia, że Chelsea jest faworytem.

Droga do finału

Jak wyglądała droga finalistów? Zarówno jedni, jak i drudzy wygrali swoje grupy – Manchester City straciło tylko dwa punkty, bezbramkowo remisując z FC Porto. „The CItizens” mierzyli się też z Olympiakosem i Marsylią, w sześciu meczach tracąc tylko jedną bramkę. W 1/8 finału Manchester City pokonał Borussię Moenchengladbach – dwukrotnie wygrywając 2:0, później w ćwierćfinale odprawił Borussię Dortmund – również notując dwa identyczne wyniki (po 2:1). W półfinale doszło do pojedynku dwóch drużyn wspieranych ze środków szejków arabskich – City najpierw ograło 2:1 PSG, później wygrało 2:0 i awansowało do finału. Chelsea w fazie grupowej mierzyło się z Sevillą, Krasnodarem i Stade Rennes. „The Blues” również tę fazę przeszli bez porażki, ale remisowali dwukrotnie – bezbramkowo z Sevillą i z Krasnodarem – 1:1. Faza pucharowa zaczęła się od dwumeczu z Atletico – 1:0 i 2:0, później Chelsea pokonała FC Porto – 2:0 i 1:0, podczas gdy w półfinale dość sensacyjnie zespół z Londynu ograł Real Madryt – w pierwszym meczu padł 1:1, w drugim podopieczni Thomasa Tuchela wygrali 2:0.

Atuty obu drużyn

Jak wygląda sytuacja obu drużyn przed finałem? Prawdopodobnie zarówno Thomas Tuchel, jak i Pep Guardiola będą mogli wystawić najsilniejsze składy. W bramce bez wątpienia obie drużyny dysponują podobną jakością, choć podczas gdy Ederson w Manchesterze City wydaje się nie mieć tak solidnego zmiennika, to Edouard Mendy, tak samo jak i Kepa Arrizabalaga mogliby stanąć w tym meczu między słupkami. W Chelsea na środku obrony wystąpią pewnie Andreas Christensen, Antonio Rudiger i Thiago Silva. Prawdopodobnie inaczej defensywę zestawi Guardiola, który gra czwórką, a więc na środku wystąpią John Stones i Ruben Dias, podczas gdy po bokach zagrają Oleksandr Zinchenko i Kyle Walker. Prawdopodobne, że w pomocy Manchesteru City wystąpi trzech piłkarzy – Bernando Silva, Ilkay Gundogan i Fernandinho. W Chelsea pewnie wystąpi czwórka – na środku Jorginho i N’Golo Kante, po bokach Cesar Azpiliqueta i Ben Chillwell. Bardzo atrakcyjnie wyglądają napady obu zespołów, ale nie od dziś wiadomo, że w Chelsea tacy piłkarze jak Kai Havertz i Timo Werner mają lepsze i gorsze momenty, a trójka City – Mahrez, De Bruyne i Foden wydaje się być dużo bardziej zgrana i efektywna w polu karnym rywala.

Finał Ligi Mistrzów:

Sobota – 20:45

Estadio Da Dragao w Porto

Sędziowie: Matheu Lahoz, Pau Cebrian Devis, Roberto Diaz Perez del Palomar
Arbiter techniczny: Carlos del Cello Grande
Sędziowie VAR: Alejandro Jose Hernandez Hernandez – Paweł Gil, Juan Martinez Munueza, Inigo Prieto Lopez de Cerain.

O Radosław Kępys 1801 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.