Powroty oraz nowe twarze – 10 najbardziej interesujących transferów Ekstraklasy

Foto: Wikipedia

Jedni wracają, drudzy przychodzą po raz pierwszy, ale mają możliwości, by stać się gwiazdami PKO BP Ekstraklasy. W piątek rusza nowy sezon, a my przedstawiamy listę 10 zawodników, którym szczególnie uważnie trzeba się będzie przyglądać.

Adam Hlousek – z 1. FC Kaiserslautern do Bruk-Bet Termalici Nieciecza

Był taki czas, że w Legii uchodził za gwiazdę defensywy. Zagrał w 105 meczach i momentami był nie do przejścia. W sezonie 2016/2017 grał z klubem w Lidze Mistrzów. Po sezonie 2018/2019 rozstał się jednak z „Wojskowymi” i wyjechał za granicę. Najpierw próbował swych sił w Viktorii Pilzno,  później zachciał go klub z tradycjami, ale obecnie występujący w 3. lidze niemieckiej – 1. FC Kaiserslautern. Teraz trafia do Niecieczy i będziemy mogli zobaczyć, jak piłkarska natura Hlouska zmieniła się od odejścia ze stolicy Polski.

Janusz Gol – z Dynama Bukareszt do Górnika Łęczna

Ostatnie lata Janusz Gol błąka się między Ekstraklasą, a grą w Europie Środkowo-Wschodniej. Jego najlepszym momentem kariery była chyba gra w Amkarze Perm, która trwała pięć lat i zakończyła się w 2018 roku. Później Gol przyszedł na chwilę do Cracovii, ale niespecjalnie spełnił pokładane w nim oczekiwania, więc znowu wyjechał za granicę, by grać w Dynamie Bukareszt. Teraz zostanie piłkarzem beniaminka z Łęcznej, który swoimi nabytkami może zaskakiwać.

Lukas Podolski – z Antalyasporu do Górnika Zabrze

Wielki transfer wreszcie stał się faktem i Podolski zagra dla klubu z Zabrza. Problem w tym, że były mistrz świata ma już 36 lat na karku, a wielkich liczb na boisku nie wypracowywał właściwie od przygody z FC Koeln, gdy to w sezonie 2011/2012 zdobył 18 bramek w 29 meczach Bundesligi. Później los rzucał go po Londynie (Arsenal), Mediolanie (Inter), Stambule (Galatasaray), Kobe (Vissel), a ostatnio Antalyi (Antalyaspor), ale w żadnym z tych miejsc „Poldi” większej kariery nie zrobił. Niewykluczone jednak, że polską Ekstraklasę będzie przewyższał o klasę.

Michał Pazdan – z Ankaragucu do Jagiellonii Białystok

Michał Pazdan wraca tam, gdzie piłkarsko szło mu chyba najlepiej w karierze. Po przygodzie z Górnikiem, gdzie wypłynął na powierzchnię dużej polskiej piłki przeszedł do Białegostoku. Przez trzy sezony był tam ważną postacią, ale później odszedł do Legii i sympatia kibiców z Podlasia w stosunku do piłkarza trochę osłabła. Teraz jednak 33-latek wraca i będzie chciał dać dużo zespołowi, który chce wrócić do ligowej czołówki. Wiemy, że w Ekstraklasie „Pazdi” może jeszcze pograć na wysokim poziomie przez wiele lat.

Dani Quintana – brak klubu – do Jagiellonii Białystok

Kolejny stary znajomy wita w Ekstraklasie. Dani Quintana swego czasu był bardzo ważną postacią Jagiellonii i teraz znowu będzie się starał wspomóc klub z Podlasia. Podstawowym problemem piłkarza jest chyba jednak to, że do Białegostoku wraca on będąc „cieniem” sprzed lat. Po przygodzie z Jagiellonią najpierw występował Al Ahli, później przez kilka sezonów notował dobre liczby w Karabachu Agdam, ale ostatnio w Chinach raczej odcinał kupony od wcześniejszych dokonań, a do „Jagi” trafia jako wolny zawodnik. Ten transfer niekoniecznie musi wypalić.

Barry Douglas – z Blackburn Rovers do Lecha Poznań

Kolejny stary znajomy, z którym w Lechu Poznań mają dobre wspomnienia, bo grał tam w sezonie 2014/2015, gdy „Kolejorz” sięgał po ostatni tytuł mistrza Polski. W tamtym sezonie zanotował równo 2000 minut w Ekstraklasie. Później występował w Konyasporze, dwa razy awansował z klubami w Anglii do Premier League (Wolverhampton i Leeds), ale co ciekawe na koncie nie ma ani jednego występu w angielskiej elicie. Ostatnio grał w barwach Blackburn Rovers. Czy Lech dzięki Douglasowi przypomni sobie dobre czasy i ponownie powalczy o mistrza?

Mahir Emreli – z Karabachu Agdam do Legii Warszawa

O ile poprzednio wymienionych piłkarzy w akcji nie mieliśmy okazji zobaczyć, o tyle Emreliego widzieliśmy w meczach Legii Warszawa z Bodo/Glimt i były to występy naprawdę godne uwagi. Niektórzy nawet po tych spotkaniach pokusili się o takie wnioski, że „takiego piłkarza w polskiej lidze dawno nie było.” Nawet pozycja czołowego dotychczas napastnika mistrza Polski, czyli Tomasa Pekharta może być zagrożona, bo Emreli wydaje się go przewyższać o klasę. Co ciekawe, to pierwszy epizod piłkarski napastnika poza Azerbejdżanem.

Piotr Parzyszek – z Frosinone Calcio do Pogoni Szczecin

Niespełniony polski talent – o Piotrze Parzyszku spokojnie już można tak zacząć pisać i mówić. Na tory poważnej piłki wypłynął w Holandii, ale co ciekawe w Ekstraklasie pierwszy raz zagrał dopiero w sezonie 2018/2019 dla Piasta Gliwice. Odszedł do Frosinone Calcio na początku ostatniej kampanii, a teraz wraca, ale już tym razem do Pogoni Szczecin. We Włoszech furory polski napastnik nie zrobił, to teraz będzie musiał biegać po boiskach naszej rodzimej ligi, a to nie zawsze wiąże się z przyjemnością.

Mario Rondon – z CFR Cluj do Radomiaka Radom

Z Rumunii przyjeżdża zawodnik, który zagrał 29 razy w ostatnim sezonie, a że Cluj to jedna z wyróżniających się drużyn, pewnie by to mogło cieszyć, gdyby nie to, że w tym czasie piłkarz zdobył tylko 5 goli. Ma 35 lat, wcześniej grał w takich klubach jak Cangzhou Mighty Lions, Pacos de Ferreira, czy Nacional Funchal. Czy będzie wzmocnieniem beniaminka? Nie jest wykluczone, że to transfer odpowiedni jak na naszą ligę.

Pedro Vieira – z FC Porto do Rakowa Częstochowa

Pedro Vieira ma dopiero 19 lat, ale w trzech ostatnich sezonach z sukcesami występował w rezerwach FC Porto. Co tak utalentowany piłkarz robi w Ekstraklasie? Występował już nie tylko w młodzieżowych kadrach jednego z najbardziej utytułowanych portugalskich klubów, ale też nawet w młodzieżowych reprezentacjach. Takie wzmocnienie przed europejskimi pucharami może być na wagę złota.

O Radosław Kępys 1801 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.