Polskie igrzyska [5]: Kowalczuk i Zwolińska blisko podium, ciągle czekamy na pierwszy medal

Blisko, blisko, coraz bliżej, ale… to jeszcze nie dzisiaj. Aleksandra Kowalczuk w wadze +69 kg w taekwondo oraz Klaudia Zwolińska w finale kajakowego slalomu w K1 zajęły piąte miejsca w swoich finałach i otarły się o olimpijski medal. Wynikowo był to nasz najlepszy dzień na tych zawodach, ale nie zabrakło rozczarowań.

***

Największymi kandydatkami do przełamania medalowej niemocy miały być we wtorek polskie szpadzistki. Reprezentantki Polski do turnieju przystępowały jako wiceliderki rankingu olimpijskiego, ale w pierwszej walce czekała je bardzo trudna przeszkoda w postaci Estonek, które w tokijskim turnieju indywidualnym zameldowały w ósemce dwie zawodniczki. Niestety, potwierdziło się, że w stolicy Japonii to one są lepsze. Początkowo jednak nic na to nie wskazywało. Polki, które przystąpiły do walki w składzie Aleksandra Jarecka / Ewa Trzebińska / Renata Knapik-Miazga szybko objęły prowadzenie. Walki były statyczne, ale Polki trzymały prowadzenie – 9:5, 14:10, 19:16. W końcówce jednak to rywalki zachowały więcej zimnej krwi i wygrały walkę 29:26, spychając Biało-Czerwone do pojedynków o miejsca 5-8. Nie mogły one dać radości, ale rozpoczęły się nieźle dla Polek. Najpierw nasze szpadzistki wygrały z Rosjankami 31:25 i w walce o 5. lokatę miały się zmierzyć z Amerykankami. Tam niestety nie poszło już po myśli Polek – Amerykanki od pewnego momentu kontrolowały walkę i wygrały 33:26. Nasze szpadzistki skończyły na 6. miejscu.

***

Niezłą niespodziankę sprawił nam za to Krzysztof Chmielewski w półfinałowej rywalizacji na dystansie 200 metrów stylem motylkowym mężczyzn. Polski 16-latek popłynął rewelacyjnie i w swoim wyścigu z bardzo utytułowanymi rywalami – zajął 5. miejsce z czasem 1:55,29. Jako, że pierwszy wyścig był wyjątkowo wolny, Polak z 7. rezultatem całej rywalizacji awansował do decydującego wyścigu, który odbędzie się jutro o 03:49. Pływanie troszkę zajmowało nas też w sesji popołudniowej. Tu jednak happy endu nie było. Sztafeta 4×200 metrów stylem dowolnym mężczyzn w składzie Kacper Majchrzak, Jakub Kraska, Kamil Sieradzki, Radosław Kawęcki z czasem 7:18,91 w swoim biegu była ostatnia, a w ogólnej klasyfikacji wyprzedziła tylko zdyskwalifikowanych Węgrów.

***

Kolejną polską rywalizację widzieliśmy też we wtorek na tatami. W wadze do 63 kilogramów o olimpijskie laury walczyła Agata Ozdoba-Błach. Będąca w tym roku w świetnej formie Polka – co udowodniła wygrywając m.in. turniej Grand Slam w Kazaniu, na inaugurację bardzo pewnie, dzięki pierwszej akcji na waza-ari oraz kolejnej na ippon pokonała Ekwadorkę Estefanię Garcię. W drugiej walce nasza reprezentantka miała jednak napotkać opór Japonki – Miku Tashiro. Lekko mówiąc, Ozdoba w tej rywalizacji faworytką nie była. Tymczasem sprawiła olbrzymią niespodziankę, która nawet nie mogła nam się wymarzyć. Po walce trwającej niecałe dwie minuty nasza reprezentantka rzuciła Tashiro na ippon, czym zapewniła sobie miejsce w ćwierćfinale, a ponadto przerwała hegemonię Japonii w judo. Gospodarze w każdej kategorii zdobywali na razie krążki na tych igrzyskach – to pierwsza, w której krążka nie przytulili. Można się było „podpalić” po tym zwycięstwie Polki, ale niestety w ćwierćfinale nasza judoczka nie zaprezentowała się już tak dobrze. Walka była dość pasywna z obu stron – Włoszka otrzymała dwie kary shido, ale Ozdoba-Błach otrzymała o jedną więcej i przegrywając mogła liczyć tylko na to, że uda się jej sięgnąć po medal przez repasaże. W ich pierwszej rundzie na Polkę czekała Wenezuelka Anriquelis Barrios. Niestety, w tej walce to rywalka Polki spisała się lepiej. Wykonała jeden pełny rzut na waza-ari i do końca walki kontrolowała sytuację, nie dając Polce zbliżyć się do sytuacji, w której mogłaby ona odwrócić losy. Skończyło się na 5. miejscu.

***

Dobrze swoją rywalizację rozpoczęła we wtorek jedna z dwóch reprezentantek Polski startująca tutaj w taekwondo – Aleksandra Kowalczuk. Rywalizująca w wadze +67 kg Polka w pojedynku 1/8 finału  pewnie pokonała Australijkę Rebę Stewart 7:2 i przez chwilę czekała na to, by poznać przeciwniczkę w walce ćwierćfinałowej. Tam Polce trafiła się trudna rywalka – Milica Mandić, czyli serbska obrończyni tytułu z igrzysk w Rio de Janeiro. Polka świetnie zaczęła walkę, po dwóch rundach prowadziła 3:2, ale w trzeciej rundzie kompletnie się spaliła i przegrała 9:1, a całą walkę 11:4. Kowalczuk miała jeszcze szansę na repasaże, ale by tam się znaleźć jej rywalka musiała wygrać półfinał. Faktycznie, wcześniejszej rywalce Kowalczuk to się udało, a Polka zaczęła walki repasażowe od pokonania Kenijki Faith Ogallo 15:7, ale w walce o 3. miejsce miała walczyć z najtrudniejszą możliwą rywalką – dwukrotną mistrzynią świata i liderką rankingu olimpijskiego – Biancą Walkden. I to była rywalka nie do przeskoczenia. Polka walczyła bardzo ambitnie, pokazała charakter, ale uległa rywalce 3:7 i została sklasyfikowana na 5.miejscu.

***

W pierwszym dniu igrzysk, tuż po otwarciu rywalizacji bokserskiej, wygraną w 1/16 finału wagi do 69 kilogramów popisała się Karolina Koszewska, która pokonała Szaknozę Junusową z Uzbekistanu w pięciu rundach. We wtorek przed Polką w 1/8 finału stanęło dużo trudniejsze zadanie, bo Turczynka Busenaz Surmeneli to jedna z najlepszych bokserek świata w tej kategorii wagowej. To się potwierdziło. Rywalka Polki była znacznie lepsza – wygrała 5:0 (30:27, 30:26, 30:27, 30:27, 30:25) i wyeliminowała Polkę z turnieju.

***

We wtorek obserwowaliśmy też kolejny dzień rywalizacji polskich zawodników w strzelectwie i trzeba przyznać, że nasi reprezentanci rozbudzili nam trochę apetyty udaną pierwszą częścią rywalizacji. Była to konkurencja mikstów w karabinie pneumatycznym, którą Wojciech Bartnik i Aneta Stankiewicz rozpoczęli fenomenalnie. Polka strzelała 106,4, 105,2 i 104,1, z kolei jej kolega zaliczył 105,5, 104,4 i 105,2. Polacy z dorobkiem 630,8 punktu awansowali do drugiej fazy eliminacji, w której brała udział już tylko 8. Tam zarówno Stankiewicz, jak i Bartnik obniżyli loty. Ta faza rywalizacji składała się tylko z dwóch serii. Polka strzelała 103,3 oraz 104,5, a Polak uzyskał 103,5 oraz 102,7. Z dorobkiem 206,2 punktu nasz duet zajął 8. lokatę.

***

Piękny dzień i sporo emocji zafundowała nam na torze do kajakarstwa górskiego nasza Klaudia Zwolińska. Podobnie jak wczoraj kanadyjkarze, tak dzisiaj kajakarki zaczynały rywalizację od półfinałów. W nich Polka nie pokazała jeszcze pełni swoich możliwości – z czasem 111,76 jako ostatnia (z 10. miejsca) awansowała do finału. Tam jednak spisała się dużo lepiej. Tor przepłynęła w czasie 104,98, ale za potrącenie dwóch bramek do jej rezultatu doliczono cztery sekundy. Wynik 108,98 i tak dawał przez chwilę prowadzenie, a ostatecznie sprawił, że Biało-Czerwona skończyła rywalizację na 5. miejscu, tracąc do zwyciężczyni ledwie 3,48 sekundy.

***

W Pekinie zdobyła po fantastycznej walce srebrny medal, przed Londynem była w życiowej formie, ale fatalna kontuzja uniemożliwiła start, z kolei w Rio de Janeiro Maja Włoszczowska znowu pojechała po srebro. Nasza chorąża z ceremonii otwarcia igrzysk w Tokio we wtorek zaliczyła swój ostatni olimpijski start w karierze. Polka nie była w ścisłym gronie faworytek. Na trasie czołowe zawodniczki szybko odjechały w przód, a nasza reprezentantka była 20. ze stratą 8 minut i 39 sekund.

***

Prowadzenie z Serbią 15:10 – porażka, prowadzenie z Chinami 19:15 – porażka, fatalnie rozegrana dogrywka z Holandią. Ile na tym turnieju grzechów miała reprezentacja Polski w koszykówce 3×3 to trudno sobie wyobrazić. Przed ostatnimi meczami grupowymi we wtorek jeszcze wierzyliśmy w to, że można awansować. Zwycięstwo z Belgią pewnie ułatwiłoby sytuację, ale Polacy po raz kolejny w bardzo głupi sposób oddali mecz. Zacięte starcie przechodziło od jednych do drugich, ale po rzucie Belgów na 11 sekund przed końcem zrobiło się 14:14. Wydawało się, że taki wynik się utrzyma i będzie dogrywka. Michael Hicks nie trafił do kosza, a Belgom zostało 0,8 sekundy. Co zrobili nasi koszykarze? Ułatwili rzut jednemu z rywali i co gorsza – ten rzut okazał się trafiony. To był gwóźdź do trumny Biało-Czerwonych, którzy jeszcze liczyli, że uratuje ich Japonia, która nisko wygrywając z Chinami puściłaby naszych do kolejnej fazy. Gospodarze faktycznie wygrali, ale aż 21:14 i to sprawiło, że trzecia drużyna MŚ 2019 odpadła z turnieju.

***

Fatalną niespodziankę we wtorek sprawił nam Hubert Hurkacz. Można by to było nazwać mocniej, ale chyba nie ma to sensu. Po prostu trzeba napisać, że polski tenisista w drugiej rundzie turnieju singlowego mężczyzn przegrał ze 143. zawodnikiem światowego rankingu Liamem Broady – 5:7, 6:3, 3:6. W tenisie na igrzyskach została nam jeszcze tylko jedna szansa medalowa – mikst Łukasz Kubot i Iga Świątek swoją rywalizację zacznie od jutrzejszego pojedynku z hiszpańską parą Paula Badosa / Pablo Carreno-Busta.

***

Nie do końca wyszły też żeglarskie plany związane z wtorkiem. W męskiej klasie 49er miały się odbyć aż trzy wyścigi – od pierwszego do trzeciego, a został rozegrany tylko jeden, w którym to dwójka Łukasz Przybytek / Paweł Kołodziński zajęła 9. miejsce. Reszta klas żeglowała bez przeszkód. Trzy wyścigi w klasie 49erFX średnio poszły Polkom. Aleksandra Melzacka i Kinga Łoboda zajmowały 8, 14 i 16. miejsce, co w ogólnym rozrachunku daje 15. lokatę. Wyścigi 5 i 6 w klasie Laser Radial na miejscach 15 i 18 kończyła Magdalena Kwaśna. Polka po sześciu odsłonach rywalizacji ma na koncie 69 punktów i zajmuje 15. lokatę.

***

Kolejne świetne emocje zafundowali nam za to rano siatkarze plażowi. Na początek dnia Michał Bryl i Grzegorz Fijałek rozprawili się pewnie z duetem Marco i Esteban Grimault 21:16, 21:18. Tym zwycięstwem zapewnili sobie oni wyjście z grupy. To samo kilka godzin później mogli zrobić Piotr Kantor i Bartosz Łosiak, mierząc się z niemieckim duetem Julius Thole i Clemens Wickler. Tu jednak po całkiem wyrównanym meczu, zakończonym m.in. w pierwszym secie grą na przewagi nasi siatkarze nie rozstrzygnęli spotkania na swoją korzyść i przegrali spotkanie 20:22, 16:21, w efekcie czego jeszcze nie mają pewnego miejsca w fazie pucharowej.

O Radosław Kępys 1864 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.