Polskie igrzyska [4]: Kowalczyk, Chmielewski i siatkarze łyżką miodu w beczce dziegciu

Kolejny słaby dzień mają za sobą polscy sportowcy w Tokio, ale warto też wspomnieć o pozytywach – występie Julii Kowalczyk w judo, Krzysztofa Chmielewskiego w pływaniu czy naszych siatkarzy. Problem w tym, że w tabeli medalowej zawodów Polska dalej nie znalazła swojego miejsca.

***

Dzień dla Polski – podobnie jak niedziela – zaczął się bardzo słabo. Forma Li Qian od początku mogła być uważana za niewiadomą, gdyż „Mała” dawno nie była widziana przy stole, ale nikt się nie spodziewał, że 50. w rankingu ITTF zawodniczka może mieć problem ze 156. tenisistką świata, mającą 48 lat Jian Fang Lay. Tak się jednak stało. Australijka od początku była aktywniejsza, lepiej prezentowała się przy stole, a zrywy Li Qian to było zbyt mało, by ją zaskoczyć. Co prawda od 0:2 w setach Polka zaczęła grać lepiej i nawet wyrównała, ale później wróciły demony pierwszych partii i skończyło się porażką 2:4.

***

Zdecydowanie lepszy i niespodziewany początek zaliczyła w turnieju judoczek do 57 kilogramów Julia Kowalczyk. Polka nie była faworytką pojedynku z reprezentantką Węgier Hedvig Karakas, ale mimo to w bardzo ładnym stylu wykonała w trakcie walki jedną walkę na waza-ari i to dało jej wygraną w całym pojedynku. W drugiej walce rywalką Polki była bardzo mocna Portugalka – Telma Monteiro. Walka z Portugalką była bardzo zacięta. Obie panie dość często próbowały wykonać punktową akcję, początkowo znacznie aktywniejsza była Kanadyjka, ale z minuty na minutę jej przewaga malała i Polka przejmowała inicjatywę. W końcu zmęczona Monteiro zaczęła łapać kary i w końcu sędziowie orzekli dyskwalifikację Portugalki. Stało się to po ponad 5 minutach dogrywki. Dzięki temu Polka zapewniła sobie udział przynajmniej w repasażach, a w kolejnej walce o półfinał turnieju – miała mierzyć się z liderką rankingu olimpijskiego – Jessicą Klimkait. To była krótka i intensywna walka, ale z happy endem dla Kanadyjki, która szybko przeszła do trzymania Polki i zakończyła walkę na ippon. W tej sytuacji Kowalczyk mogła przystąpić do walki w repasażach – jej pierwszą przeciwniczką była Gruzinka Eteri Liparteliani. To był kolejny długi i wyczerpujący pojedynek, zakończony w dogrywce. Gruzinka miała już na koncie nawet kary shido, można było liczyć na wygraną, ale przy jednej z akcji rywalka skontrowała Polkę i położyła ją na plecy, co wystarczyło do tego, by wygrać walkę. Polka i tak powalczyła bardzo dobrze i ostatecznie skończyła na 7. miejscu.

***

Nieudanie eliminacje skeetu, czyli strzelania do rzutek, które odbywa się w przestrzeni otwartej zakończyła Aleksandra Jarmolińska. Polka już wczoraj po pierwszej fazie rywalizacji miała nikłe szanse na awans do finału notując 22, 23 oraz 24 zestrzelone rzutki. W poniedziałek dokończyła eliminacje wynikami 21 i 24, co w efekcie dało 114 punktów i 19. Miejsce. Ciągle czekamy na pierwszy polski finał naszych strzelców.

***

Słaby dzień u Zofii Noceti-Klepackiej. Po trzech niedzielnych wyścigach klasy RS:X Polka znajdowała się na drugim miejscu klasyfikacji generalnej, jednak w poniedziałek była dwa razy 16. oraz 9., co spowodowało jej spadek w ogólnym rankingu na 9. miejsce. Strata do podium jest tak duża, że z medalowych aspiracji chyba nic nie wyjdzie. Początkowo wydawało się, że zdecydowanie lepiej będzie u Piotra Myszki, który również płynął w klasie RS:X. Polak zaczął od 3. miejsca, później był 6., ale niestety w ostatnim wyścigu dnia zajął dopiero 13. miejsce i z 43 punktami na koncie jest 6., tracąc do podium 13 punktów. Magdalena Kwaśna w klasie Laser Radial popłynęła na swoim poziomie – w poniedziałek była 18. i 11., a w klasyfikacji generalnej zajmuje 14. pozycję.

***

Niezły występ w kategorii do 55 kg kobiet podnoszenia ciężarów zaliczyła Joanna Łochowska. Polka startowała tylko w słabszej grupie B, ale pewnie ją wygrała. Najpierw w rwaniu uzyskała 84 kilogramy (podchodziła do 86), a w podrzucie zaliczyła 102 kilogramy (podchodziła do 106). W ogólnej klasyfikacji łącznej z grupą A wynik Polki był 10. wynikiem całej rywalizacji.

***

Grzegorz Hedwig we wczorajszych eliminacjach C1 w kajakarstwie górskim zajął 14. miejsce. Do półfinału wchodziło 15 kanadyjkarzy, więc dzisiaj Polak musiałby znacznie lepiej przejechać tor, żeby myśleć o finale. Niestety, nic takiego się nie stało i nasz reprezentant podczas swojej próby uzyskał czas 112,16 (108,16 + 4 sekundy karne). To dało 14. lokatę i uniemożliwiło walkę o medale.

***

Potknięcie, ale będące tylko wypadkiem przy pracy dwa dni temu zaliczyli polscy siatkarze przegrywając 2:3 z Iranem. To, że była to tylko chwila słabości pokazał poniedziałkowy mecz z Włochami. Polacy nadal nie grali perfekcyjnie, ale mieli na tyle dużo jakości, że pewnie wygrali 3:0 (25:20, 26:24, 25:20). Polacy znakomicie grali serwisem, do tego świetnie spisywali się Bartosz Kurek i Wilfredo Leon. Po dwóch meczach Biało-Czerwoni mają 4 punkty. W środę o 9:25 nasi siatkarze zmierzą się z Wenezuelą.

***

Ponad godzinę na rozgrzanej przez ogromny upał trasie przebywali koszykarze górscy, którzy rywalizowali w wyścigu cross-country. Wśród 38 zawodników znalazł się Bartłomiej Wawak. Występ młodego Polaka trzeba ocenić całkiem pozytywnie. Długo jechał on w okolicach 25. miejsca, a ostatecznie skończył 19. ze stratą 3 minut i 56 sekund do zwycięzcy.

***

Nie będzie na tych igrzyskach smutniejszego obrazu od płaczącej Igi Świątek po meczu z Paulą Badosą. Polka robiła w poniedziałek wszystko, co mogła, by wygrać, ale po prostu nie miała dnia. Mecz zaczął się dobrze – Polka prowadziła już 3:1, by przegrać pięć kolejnych gemów z rzędu i całego seta 6:3. W drugiej partii Polka i Hiszpanka grały dość równo, doszło do tie-breaka, w którym Polka uległa rywalce i zakończyła swój udział w turnieju singla. Na horyzoncie pozostał jeszcze mikst, w którym Polka będzie rywalizować z Łukaszem Kubotem. Losowanie drabinki już jutro.

***

Pozytywne wieści przyszły za to z olimpijskiej pływalni. Co prawda w popołudniowych eliminacjach startowała tylko dwójka Polaków – Jakub Majerski i Krzysztof Chmielewski. Obaj płynęli na dystansie 200 metrów stylem motylkowym. Drugi z wymienionych dopiero pod koniec roku skończy 17 lat, a już może o sobie mówić, jako o półfinaliście IO. Polak w swoim wyścigu, płynąc z takimi sławami jak Chad Le Clos czy Kristof Milak zajął 4. miejsce (1:55,77), a w sumie 13. i było jasne, że popłynie w półfinale. Tak dobrze nie poszło Majerskiemu, który miał 27. rezultat tej fazy (1:57,91).

***

Kolejny horror bez happy endu na tych igrzyskach zafundowali nam koszykarze 3×3. Grając przeciwko reprezentacji Chin – najsłabszej w turnieju, Biało-Czerwoni byli zdecydowanymi faworytami. Przez dużą część meczu wydawało się, że nie będą oni mieli problemów z tym, by zamknąć mecz wygraną. Prowadzili 3:0, 8:4, 11:7, czy nawet na 139 sekund przed końcem 19:15. I co? Za wszelką cenę nasi koszykarze, a w szczególności Michael Hicks chcieli skończyć ten mecz rzutem za dwa. Nie trafili żadnego, a Chińczycy zdobyli sześć punktów z rzędu i wygrali ten mecz 21:19. Kilka godzin później Polacy mierzyli się z Holendrami. I ten mecz okazał się kolejnym, który przegrywamy na własne życzenie. Zacięte starcie, w końcówce wojna punkt za punkt, w końcu przy stanie 20:20 remis i dogrywka do dwóch wygranych punktów. Holendrzy pierwsi wylosowali piłkę i rzucili oczko po czym… Przemysław Zamojski tak niefortunnie podał piłkę do Michaela Hicksa, że ta wyszła na aut. Holendrzy znowu dostali piłkę i skończyli mecz wynikiem 22:20, a nasza sytuacja bardzo się skomplikowała.

O Radosław Kępys 1864 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.