Polskie igrzyska [2]: słaby początek polskich drużyn, Michał Kwiatkowski blisko czołówki

Rywalizacja olimpijska po wczorajszym otwarciu zaczęła się na dobre. Warto prześledzić w krótkim przeglądzie dnia, jak radzili sobie reprezentanci Polski. Słabo swoje rywalizacje zaczęły polskie drużyny, bardzo interesujący był za to wyścig kolarzy.

***

Jako pierwsza na olimpijskiej arenie w eliminacjach konkurencji karabinu pneumatycznego kobiet pokazała się Aneta Stankiewicz. W gronie 50 zawodniczek nasza strzelczyni walczyła o finałowe miejsce w najlepszej ósemce. Zabrakło do niego niewiele. Po pierwszych pięciu seriach, w których Polka strzelała kolejno: 104,1, 105,6, 104,2, 105,7 oraz 104,5 wydawało się, że szanse na finał są spore, ale ostatnia dużo słabsza próba (102,7) sprawiła, że Polka zakończyła rywalizację na 15. miejscu z dorobkiem 102,7.

***

Znakomicie szermierczy turniej dla Polski zainaugurowała Aleksandra Jarecka. W 1/16 turnieju indywidualnego szpadzistek Polka wygrała z wyżej notowaną Rosjanką Violettą Kołobową 15:11 i mogła się przygotowywać do walki w 1/8 finału. W jej ślady poszła niedługo później Renata Knapik-Miazga, która rozgromiła Olenę Kryvytską 15:8. Niestety trzecia z Polek – Ewa Trzebińska stoczyła bardzo zacięty pojedynek w tej fazie z Katriną Lehis z Estonii, ale przegrała po dogrywce 11:10, co spowodowało, że w 1/8 finału zameldowały się dwie Polki. Pierwsza z nich – Jarecka stoczyła bardzo zacięty i dramatyczny bój ze srebrną medalistką igrzysk w Rio de Janeiro i dwukrotną mistrzynią świata – Rosellą Fiamingo. Prowadziła już nawet 10:7, ale rywalka fantastycznie rozegrała końcówkę i triumfowała 15:13. Dużo mniej szans w swoim pojedynku miała Renata Knapik-Miazga. Będąc zdecydowanie słabszą od Vivian Man Wai Kong, Polka przegrała 8:15.

***

Tak udane jak pierwszego dnia nie były dla nas regaty na torze wioślarskim. Najpierw dwójka podwójna wagi lekkiej mężczyzn Jerzy Kowalski i Artur Mikołajczewski w swoim wyścigu zajęła 3. lokatę i drogi do finału będzie musiała szukać przez repasaże. Później swój wyścig w podobny sposób rozegrała czwórka bez sternika kobiet – Maria Wierzbowska / Olga Michałkiewicz / Monika Chabel / Joanna Dittmann w swoim wyścigu zajęły ostatnią lokatę, ale i tak dostaną szansę na walkę o awans do finału przez repasaże. Hat-tricka dopełniła czwórka bez sternika mężczyzn. Mateusz Wilangowski, Mikołaj Burda, Marcin Brzeziński i Michał Szpakowski przegrali w swoim wyścigu z osadami z Włoch i Wielkiej Brytanii i uzyskali miejsce w repasażach.

***

Z polskiego punktu widzenia w sobotę było też bardzo ciekawie na kortach tenisowych. Swój pojedynek o 4 rano polskiego czasu rozpoczęła Iga Świątek. Jej rywalką była Niemka Mona Barthel i było wiadomo, że Polka jest faworytką tego meczu. To się potwierdziło. Pewne zwycięstwo Polki 6:2, 6:2 dało jej miejsce w drugiej rundzie, gdzie będzie się mierzyć z Paulą Badosą, czyli rewelacją tegorocznego turnieju Rolanda Garrosa. W ślady Świątek nie poszedł Kamil Majchrzak. Polak nie miał właściwie żadnych argumentów w meczu 1. rundy męskiego singla z Serbem Miomirem Kecmanoviciem i przegrał 4:6, 2:6. Niestety, los Majchrzaka podzielił też polski debel mężczyzn. Łukasz Kubot i Hubert Hurkacz ulegli w dwóch setach Janowi-Lennardowi Struffowi i Alexandrowi Zverewowi 2:6, 6:7 (5:7).

***

Znakomicie swoją przygodę olimpijską na ringu bokserskim rozpoczęła Karolina Koszewska. Reprezentantka Polski dość wyraźnie pokonała w trzech rundach Shakhnozę Yunusovą z Uzbekistanu. Kilka razy Koszewska bardzo celnie trafiła rywalkę i nie było wątpliwości, kto w tym pojedynku był lepszy. W kolejnej rundzie poprzeczka pójdzie jednak znacznie wyżej, bo tam rywalką będzie mistrzyni świata Busenaz Sumreneli z Turcji. Pojedynek odbędzie się we wtorek o 6:54 polskiego czasu.

***

Bardzo słabo turniej reprezentacji w nowej odmianie koszykówki 3×3 zaczęli Polacy. Biało-Czerwoni, którzy przez ekspertów byli przewidywani jako jedni z kandydatów do medali przegrali na inaugurację z Łotwą 14:21. Zawiodła przede wszystkim rzutowa skuteczność Biało-Czerwonych oraz fantastyczna postawa rywali. Kilka godzin później nasi zawodnicy grali drugi mecz turnieju, gdzie rywalem tym razem była Japonia. Polacy również rozpoczęli przeciętnie. Długo trzymali się na remisie i znowu byli niepoprawni, ale później odskoczyli od rywali na 14:8… Gdy wydawało się, że ten mecz łatwo się uda wygrać, gospodarze igrzysk zaczęli gonić i… doprowadzili do remisu. Trzeba było zagrać dogrywkę, którą nasi na szczęście zakończyli z happy endem, wygrywając 20:19.

 ***

Z kolei w rywalizacji tenisistek stołowych też mieliśmy w sobotę swój moment. Startująca na swoich kolejnych igrzyskach Natalia Partyka pewnie przeszła przez 1. rundę żeńskiego singla. Australijka Michelle Bromley nie okazała się żadnym problemem dla Polki. Mecz trwał 26 minut, a nasza reprezentantka zwyciężyła 11:3, 11:5, 11:5, 11:7.

***

Pewne nadzieje pierwszego dnia olimpijskiej rywalizacji mogliśmy wiązać z kolarzami z szosy, którzy wyruszyli na długi i wyczerpujący wyścig ze startu wspólnego. Toczony w upale, liczący 234 kilometry rozpoczął się o 4 czasu polskiego, czyli 11:00 czasu japońskiego. W stawce wystąpiło trzech Polaków: liderem walczącym o medale miał być Michał Kwiatkowski i długo wyglądało na to, że tak się może stać. Polak odpadł dopiero na kilkanaście metrów przed metą z czołowej grupy walczącej o medale i zajął 11. miejsce. Rafał Majka był 19. Do mety nie dojechał Maciej Bodnar.

***

Koniec tego olimpijskiego dnia miał być jego ładnym zwieńczeniem. Polscy siatkarze mieli zacząć drogę po marzenia, po sukcesy, po olimpijski medal. Tymczasem przyszło nam przyjąć na głowę duży kubeł zimnej wody. Polacy wygrali pierwszego seta z Iranem 25:18, później jednak ulegli w dwóch kolejnych setach 22:25, 22:25, udało im się doprowadzić do tie-breaka zwyciężając w 4. partii 25:22. Tie-break był pełen dramaturgii – Iran miał bodajże siedem piłek meczowych, Polska dwie, ale to Persowie zakończyli ten mecz wygraną 23:21. U nas wiele rzeczy się nie zgadzało – słabsza zagrywka, złe przyjęcie i z tego brało się wiele niedokładności w rozegraniu. Iran pokazał się solidnie i zasłużenie wygrał, a my dostajemy na głowę kubeł zimnej wody.

O Radosław Kępys 1864 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.