PKO BP Ekstraklasa: nikt nie chce być liderem, świetne mecze Wisły Płock i Lecha Poznań

Foto: Wikipedia

Zarówno Lechia Gdańsk w sobotę, jak i Cracovia w niedzielę miały szansę na to, by zostać liderem PKO BP Ekstraklasy. Ani jedna, ani druga drużyna swoich szans nie wykorzystały i potraciły punkty. Pochwały za mecze w 11. kolejce należą się za to Wiśle Płock i Lechowi Poznań.

Wisła Płock – Arka Gdynia 4:1 (2:0)

Ależ poszła w górę Wisła Płock. Nie dość, że na dobre zameldowała się w pierwszej ósemce ligi, to jeszcze bezpośrednio po swoim piątkowym meczu znalazła się już na czwartym miejscu. Cztery zwycięstwa z rzędu? Tylko Nikt w tym momencie nie ma dłuższej serii zwycięstw. W piątek mecz lepiej zaczęła Arka, ale nie udokumentowała tego golem. Ba! Przed przerwą straciła dwa – za sprawą Ricardinho oraz pięknego trafienia Damiana Michalskiego. Kwadrans po przerwie trafił Piotr Tomasik, a w doliczonym czasie gry czwartego gola dla płocczan zdobył Mikołaj Kwietniewski. W międzyczasie Arka zdobyła tylko jedną bramkę – honorowe trafienie dla gości zaliczył Michał Nalepa. To jednak Arce pomóc nie mogło. W Gdyni pewnie zaczynają już zadawać sobie pytanie, co poprawi grę drużynie Jacka Zielińskiego? Może… jego zwolnienie?

Bramki:

29’ Ricardinho, 35’ Damian Michalski, 59’ Piotr Tomasik, 90+3’ Mikołaj Kwietniewski – 74’ Michał Nalepa

Żółte kartki:

16’ Damian Rasak, 55’ Suad Sahiti – 13’ Damian Zbozień, 23’ Maciej Jankowski, 38’ Adam Marciniak, 82’ Michał Nalepa

Wisła: Thomas Dahne – Cezary Stefańczyk, Jakub Rzeźniczak, Alan Uryga, Damian Michalski – Damian Rasak, Dominik Furman, Suad Sahiti (65’ Mikołaj Kwietniewski), Mateusz Szwoch, Piotr Tomasik (90+1’ Maciej Ambrosiewicz) – Ricardinho (81’ Oskar Zawada)

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Christian Maghoma, Adam Marciniak, Jakub Wawszczyk – Marko Vejinović, Marcin Budziński, Azer Busuladzić (81’ Adam Deja) – Michał Nalepa, Davit Skhirtladze, Maciej Jankowski (63’ Nando)

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 1:1 (0:0)

Po świetnym początku sezonu, Śląsk Wrocław stał się przysłowiowym „psem ogrodnika” – sam kompletu punktów nie weźmie, a drugiemu też nie da. Ostatnie sześć spotkań w Ekstraklasie to cztery remisy z rzędu, porażka i znowu remis. W piątkowy wieczór nie działo się wybitnie dużo. Pierwszą połowę można określić tradycyjnym sloganem: „Nudy, nudy, nudy.” Po przerwie było już ciekawiej, a obie drużyny zdobyły po bramce. Zaczął Robert Pich, wykorzystując błąd rywali w defensywie, a kilkanaście minut później ładnym strzałem pod poprzeczkę wyrównał Juan Camara. Przed końcem spotkania więcej z gry mieli goście i mogli oni przechylić nawet szalę na swoją korzyść, ale szans nie wykorzystali Jesus Imaz i Martin Kostal.

Bramki:

57’ Robert Pich – 69’ Juan Camara

Żółte kartki:

43’ Israel Puerto, 49’ Wojciech Golla, 53’ Przemysław Płacheta – 51’ Patryk Klimala, 90+7’ Guilherme

Śląsk: Matus Putnocky – Łukasz Broź, Israel Puerto, Wojciech Golla, Dino Stiglec – Jakub Łabojko, Diego Zivulić, Przemysław Płacheta, Michał Chrapek (66’ Filip Marković), Robert Pich (90+1’ Mateusz Cholewiak) – Erik Exposito (79’ Daniel Szczepan)

Jagiellonia: Damian Węglarz – Jakub Wójcicki, Ivan Runje, Zoran Arsenić, Guilherme – Martin Pospisil, Taras Romanczuk, Tomas Prikryl (79’ Martin Kostal), Jesus Imaz, Juan Camara (90+4’ Ognjen Mudrinski) – Patryk Klimala (90+3’ Mikołaj Wasilewski)

Pogoń Szczecin – Raków Częstochowa 1:2 (1:2)

Na pytanie, który beniaminek w tym sezonie bardziej podnosi jakość PKO BP Ekstraklasy odpowiedź jest oczywista. Raków gra w kratkę, ale za tak niespodziewane zwycięstwa, jak to sobotnie z Pogonią Szczecin, trzeba piłkarzy Marka Papszuna tylko chwalić. Mecz rozstrzygnął się już przed przerwą. Zaczęło się od trzęsienia ziemi. Zgodnie z przewidywaniami, gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Srdjan Spiridonović, ale już po sześciu minutach goście wyrównali za sprawą samobójczego gola Jakuba Bartkowskiego, w którym jednak bardzo duży udział miał Felicio Brown Forbes. Po kwadransie było już 2:1 dla Rakowa, gdy po wrzutce piłki z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Kamil Kościelny. Zapowiadało nam to fajerwerki w dalszej części meczu, ale poziom emocji zdecydowanie opadł. Końcówka pierwszej części gry była wręcz nudna, druga połowa troszkę lepsza, ale gospodarze losów meczu i tak nie odwrócili.

Bramki:

2’ Srdjan Spiridonović – 8’ Jakub Bartkowski (samobójczy), 14’ Kamil Kościelny

Żółte kartki:

32’ Kostas Triantafyllopoulos, 83’ Santeri Hostikka – 36’ Igor Sapała, 81’ Jarosław Jach, 90+2’ Felicio Brown Forbes

Pogoń: Dante Stipica – Jakub Bartkowski, Kostas Triantafyllopoulos, Benedikt Zech, Hubert Matynia – Damian Dąbrowski, Sebastian Kowalczyk, Zvonimir Kozulj, Marcin Listkowski (42’ Santeri Hostikka), Srdjan Spiridonović (70’ Adam Frączczak) – Adam Buksa

Raków: Jakub Szumski – Kamil Kościelny, Tomas Petrasek, Jarosław Jach – Michał Skóraś, Petr Schwarz, Igor Sapała, Ruslan Babenko (83’ Kamil Piątkowski), Daniel Bartl (71’ Dawid Szymonowicz) – Felicio Brown Forbes, Miłosz Szczepański (57’ Piotr Malinowski)

Lech Poznań – Wisła Kraków 4:0 (1:0)

Nasz polski hit, który w ostatnich latach z racji kryzysu obu drużyn nie wzbudza już w naszym kraju tak wielkich emocji, ale i tak zazwyczaj było w nim dużo jakości piłkarskiej. W sobotę mająca u siebie szpital Wisła Kraków została przez Lecha Poznań wręcz rozgromiona, a „Kolejorz” wyglądał jak za starych dobrych czasów. Wiśle paliwa wystarczyło na 40 minut, kiedy to nawet chwilami przeważała, ale w końcówce pierwszej części gry po złym rozpoczęciu przez Michała Buchalika piłka trafiła do Darko Jevticia i ten otworzył wynik. Po przerwie poznaniacy też przeważali, ale prawdziwy armageddon zafundowali rywalom w ostatnim kwadransie, gdy trzy kolejne gole zdobyli: Christian Gytkjaer, Kamil Jóźwiak i Filip Marchwiński. Jedno jest pewne – taki Lech jak w sobotę może walczyć nawet o czołowe lokaty PKO BP Ekstraklasy.

Bramki:

40’ Darko Jevtić, 73’ Christian Gytkjaer, 77’ Kamil Jóźwiak, 84’ Filip Marchwiński

Żółte kartki:

58’ Christian Gytkjaer, 86’ Karlo Muhar, 90+5’ Tymoteusz Puchacz – 82’ Vukan Savicević, 90+4’ Kamil Wojtkowski

Lech: Mickey van der Hart – Robert Gumny, Lubomir Satka, Djordje Crnomarković, Tymoteusz Puchacz – Kamil Jóźwiak, Karlo Muhar, Jakub Moder, Jakub Kamiński (81’ Filip Marchwiński) – Darko Jevtić (72’ Joao Amaral), Christian Gytkjaer (84’ Paweł Tomczyk)

Wisła: Michał Buchalik – Rafał Boguski, Rafał Janicki (46’ Dawid Szot), Marcin Wasilewski, Mikołaj Grabowski – Vullnet Basha (76’ Chuca), Vukan Savicević, Jean Carlos Silva, Kamil Wojtkowski, Michał Mak – Przemysław Zdybowicz (65’ Krzysztof Drzazga)

 

Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin 1:2 (0:1)

Zważając na to, że Lechia przed sobotnim spotkaniem jeszcze w tym sezonie u siebie nie przegrała, ten wynik można uznać za niespodziankę. Zagłębiu na razie pomaga zmiana trenera i widać nową jakość, która może się utrzymać dłużej i wreszcie dać spokój „Miedziowym”. Spotkanie rozpoczęło się od kuriozalnej bramki dla gości. Była 9. minuta, gdy podanie Alana Czerwińskiego tak niefortunnie przeciął Błażej Augustyn, że przelobował swojego bramkarza i otworzył wynik. Do końca pierwszej połowy mimo kilku sytuacji z jednej i drugiej strony to goście kontrolowali grę. Potwierdzili to jednak dopiero po przerwie, gdy gola na 2:0 dołożył wykorzystując sytuację sam na sam Damjan Bohar. Lechia się jednak nie poddawała i po chwili zdobyła gola kontaktowego, gdy asystę Flavio Paixao wykorzystał Artur Sobiech. Do końca meczu obie drużyny utrzymywały niezły poziom, ale rezultat ani drgnął. „Miedziowi” wyjechali z Gdańska z drugim zwycięstwem z rzędu, a trzecim w czterech ostatnich meczach.

Bramki:

67’ Artur Sobiech – 9’ Błażej Augustyn (samobójczy), 63’ Damjan Bohar

Żółte kartki:

21’ Artur Sobiech, 30’ Błażej Augustyn, 86’ Rafał Wolski, 89’ Patryk Lipski – 19’ Filip Starzyński, 90+3’ Damian Oko

Lechia: Dusan Kuciak – Karol Fila, Mario Maloca (76’ Patryk Lipski) , Błażej Augustyn, Zarko Udovicić – Jarosław Kubicki, Maciej Gajos, Daniel Łukasik – Lukas Haraslin (65’ Flavio Paixao), Artur Sobiech, Sławomir Peszko (65’ Rafał Wolski)

Zagłębie: Dominik Hładun – Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Damian Oko – Bartosz Slisz, Jakub Tosik, Sasa Zivec, Filip Starzyński, Damjan Bohar – Patryk Szysz (59’ Asmir Suljić)

ŁKS Łódź – Korona Kielce 4:1 (1:1)

Czy ŁKS wreszcie się odblokuje? Trzeba pamiętać, że Korona to jedna z najsłabszych ekip tego sezonu i już po blisko 1/3 sezonu staje się głównym faworytem do spadku. W niedzielę gości dobił przede wszystkim Rafał Kujawa, który zaliczył hat-tricka. Jego dwie pierwsze bramki padły głównie dlatego, że napastnik ŁKS-u był ustawiony w odpowiednim miejscu i czasie i tylko dołożył nogę. Bramka dla 4:1 padła po ładnym strzale sprzed pola karnego. Jedno z trafień dla gospodarzy zaliczył też Jan Grzesik, a honorową bramkę dla Korony – która w tamtym momencie była trafieniem kontraktowym zdobył z rzutu karnego Adnan Kovacević. Dla gospodarzy pewnie lepiej by było, żeby po takim przełamaniu nie było przerwy reprezentacyjnej. Na kolejny mecz muszą jednak poczekać dwa tygodnie.

Bramki:

27’ 29’ 66’ Rafał Kujawa, 59’ Jan Grzesik – 43’ Adnan Kovacević (rzut karny)

Żółte kartki:

19’ Jan Grzesik, 68’ Piotr Pyrdoł

ŁKS: Arkadiusz Malarz – Jan Grzesik, Maksymilian Rozwandowicz, Jan Sobociński, Adrian Klimczak – Dragoljub Srnić, Piotr Pyrdoł (87’ Patryk Bryła), Michał Trąbka (68’ Łukasz Piątek), Ricardo Guima, Dani Ramirez (81’ Ruis Pirulo) – Rafał Kujawa

Korona: Marek Kozioł – Grzegorz Szymusik, Piotr Pierzchała, Ivan Marquez, Daniel Dziwniel – Adnan Kovacević, Milan Radin (55’ Jakub Żubrowski), Matej Pucko, Erik Pacinda (73’ Vato Arveladze), Ivan Jukić (60’ Uros Djuranović) – Michał Żyro

Cracovia – Górnik Zabrze 1:1 (1:1)

W Krakowie pewnie czuć małe rozczarowanie, bo gdy ma się przed sobą mecz na swoim boisku i szansę na zostanie liderem tabeli, powinno się ją wykorzystać. „Pasy” jednak tylko podzieliły się punktami z Górnikiem i będą musiały jeszcze chwilę poczekać. Dodatkowo Cracovia szybko musiała odrabiać straty, bo po blisko kwadransie dośrodkowywał Erik Janża, a do piłki najwyżej wyskoczył Szymon Matuszek i otworzył wynik. Zagrożenie nad gospodarzami wisiało nieco ponad 20 minut, ale odpowiedzieli oni w ten sam sposób, co rywale. Rzut rożny – dośrodkowanie Michala Siplaka na gola zamienia Oleksiy Dytyatev. Cracovia miała jeszcze swoje szanse, jednak albo dobrze interweniował Martin Chudy, albo sędzia odgwizdał spalonego, gdy w ostatniej akcji meczu na pozycji spalonej znalazł się strzelec pierwszej bramki dla gospodarzy, mimo że wpakował piłkę do siatki.

 Bramki:

35’ Oleksiy Dytyatev – 13’ Szymon Matuszek

Żółte kartki:

41’ Michal Siplak, 44’ David Jablonsky, 70’ Sergiu Hanca – 33’ Kamil Zapolnik, 48’ Szymon Matuszek, 90+3’ Erik Janża

Cracovia: Michal Pesković – Cornel Rapa, Oleksiy Dytyatev, David Jablonsky, Michal Siplak – Janusz Gol, Tomas Vestenicky (61’ Filip Piszczek), Sylwester Lusiusz, Pelle van Amersfoort (77’ Bojan Cecarić), Sergiu Hanca – Rafael Lopes

Górnik: Martin Chudy – Boris Sekulić, Przemysław Wiśniewski, Michał Koj, Erik Janża – Kamil Zapolnik (78’ Juan Bauza), Mateusz Matras, Szymon Matuszek, Jesus Jimenez – David Kopacz (63’ Filip Bainović), Igor Angulo (90+1’ Łukasz Wolsztyński)

Piast Gliwice – Legia Warszawa 2:0 (0:0)

Czysto teoretycznie, powinien to być mecz rozgrzewający do czerwoności, bo spotkały się ze sobą dwie najlepsze ekipy ubiegłego sezonu, ale zważając na formę obu drużyn w obecnej kampanii, nie do końca tak było. Swoją słabość potwierdziła dziś przede wszystkim Legia Warszawa, która  na tle mistrza Polski nie spisała się zbyt okazale. W pierwszej połowie goście nawet przeważali – może nie mieli wielu okazji, ale wydawało się, że będą kontrolować mecz. W drugiej połowie dwie bramki przeciwnikom załadowali jednak ofensywni piłkarze Piasta. Najpierw świetnie w polu karnym znalazł się Piotr Parzyszek i strzałem głową nie dał szans Radosławowi Majeckiemu. Jakiś czas później na 2:0 podwyższył Jorge Felix. Piastowi do czoła tabeli trochę brakuje, ale w tabeli jest na tyle płasko, że sytuacja może się zmienić po jednym lub dwóch meczach.

Bramki:

57′ Piotr Parzyszek, 67′ Jorge Felix

Żółte kartki:

38′ Mikkel Kirkeskov, 55′ Piotr Parzyszek – 17′ Artur Jędrzejczyk, 40′ Luis Rocha

Piast: Frantisek Plach – Bartosz Rymaniak, Piotr Malarczyk, Uros Korun, Mikkel Kirkeskov – Patryk Sokołowski, Tom Hateley, Sebastian Milewski (81′ Dominik Steczyk), Gerard Badia – Jorge Felix, Piotr Parzyszek (61′ Patryk Tuszyński)

Legia: Radosław Majecki – Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk, Mateusz Wieteska, Luis Rocha (70′ Michał Karbownik) – Andre Martins, Domagoj Antolić, Arvydas Novikovas (68′ Paweł Wszołek), Valerian Gvilia, Luquinhas – Jose Kante (68′ Jarosław Niezgoda)

M Drużyna MR Z R P B+ B- B= Punkty
1. Pogoń Szczecin 11 6 3 2 14 9 +5 21
2. Cracovia 11 6 2 3 17 11 +6 20
3. Lechia Gdańsk 11 5 4 2 14 10 +4 19
4. Wisła Płock 11 6 1 4 15 18 -3 19
5. Lech Poznań 11 5 3 4 21 13 +8 18
6. Śląsk Wrocław 11 4 6 1 15 11 +4 18
7. Piast Gliwice 11 5 3 3 12 8 +4 18
8. Jagiellonia Białystok 11 4 5 2 18 12 +6 17
9. Legia Warszawa 11 5 2 4 13 14 -1 17
10. Zagłębie Lubin 11 4 3 4 21 18 +3 15
11. Górnik Zabrze 11 3 4 4 10 11 -1 13
12. Raków Częstochowa 11 4 0 7 13 17 -4 12
13. Wisła Kraków 11 3 2 6 13 15 -2 11
14. Arka Gdynia 11 2 3 6 8 18 -10 9
15. Korona Kielce 11 2 2 7 6 17 -11 8
16. ŁKS Łódź 11 2 1 8 12 22 -10 7
Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1007 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

1 Trackback / Pingback

  1. Next Generation 2019: Polak na liście wielkich talentów "The Guardian"! | Format Sportowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.