Paraliż Serie A. Czy uda się zrealizować plan awaryjny?

Foto: Wikipedia

Włochy cierpią najbardziej w Europie z powodu epidemii koronawirusa. Cały kraj stał się na blisko miesiąc tzw. „czerwoną strefą”, a wszystkie sportowe rozgrywki zostały odwołane. Dodatkowo w środę wykryto wirusa u piłkarza Juventusu – Daniele Ruganiego, a wczoraj u piłkarza Sampdorii – Manolo Gabbiadiniego. Co w tym wypadku z piłkarską Serie A? Władze krajowych rozgrywek mają plan awaryjny.

Dwóch piłkarzy z koronawirusem

W środę wieczorem podczas trwania piłkarskiej Ligi Mistrzów, Juventus wydał oświadczenie o tym, że piłkarz Daniele Rugani jest zarażony wirusem COVID-19, czyli tzw. koronawirusem. W tym wypadku kwarantannie musiała zostać poddana cała drużyna „Starej Damy”, w tym m.in. przebywający na Maderze u chorej matki – Cristiano Ronaldo. Wczoraj usłyszeliśmy o tym, że z wirusem zmaga się też piłkarz Sampdorii – klubowy kolega Karola Linettego i Bartosza Bereszyńskiego – Manolo Gabbiadini. Stan obu piłkarzy jest dobry, ale to nic nie zmienia. Paraliż może potrwać jeszcze dość długo. Serie A widzi awaryjny plan, ale nie wiadomo, czy po przerwie uda się go doprowadzić do skutku.

Wszystko oparte o play-offy

Jednym z potencjalnych wyjść, które jest brane pod uwagę w przypadku niedokończenia rozgrywek jest rozegranie play-offów – mają one wyłonić mistrza kraju, ale nie tylko. Na ich podstawie włoska federacja przedstawi UEFA drużyny, które zagrają w pucharach. To wszystko jednak jeszcze nie jest przesądzone, bo według władz ligi – jeśli po 3 kwietnia uda się wznowić rozgrywki, zostanie wystarczająco dużo terminów, by nadrobić zaległości. W grę nie wchodzi też scenariusz z 22 drużynami, jaki musiałby zostać przyjęty po włączeniu do Serie A drużyn awansujących z Serie B.

Awaryjne wyjście przedstawił we wtorek na nadzwyczajnym szczycie Włoskiego Związku Piłki Nożnej prezes Lega Pro – Francesco Ghirelli: „Jest pomysł, aby każda liga samodzielnie zdecydowała, co dalej. Chodzi o to, aby zakończyć sezon na wszystkich szczeblach rozgrywkowych, ale też mieć w zanadrzu alternatywne opcje. Nie chcemy przyznawać scudetto „przy zielonym stoliku”, najlepszym rozwiązaniem będzie rozegranie play-offów.

Nie wiadomo jednak, co z krajowym pucharem, który skończył swoje zmagania na etapie półfinałów, a w grze zostały cztery zespoły – Milan, Juventus, Napoli i Inter. Mecze Ligi Mistrzów i Ligi Europy też są zawieszone i nie ma informacji, kiedy ponownie piłkarze wyjdą na boiska.

Zobacz także:  Gary Lineker wieszczy szybsze zakończenie Premier League. Czy koronawirus sparaliżuje również te rozgrywki?

Weekendowe problemy

Wiemy, że Włosi nie są zbyt dobrze zorganizowani – także w temacie piłkarskich rozgrywek. W ostatniej rozegranej kolejce (w niedzielę) piłkarze Parmy i SPAL mecz rozpoczęli z 75-minutowym opóźnieniem po tym, jak włoski minister sportu Vincenzo Spadafora chciał odwołać mecze. Ostatecznie jednak odbyły się one za zamkniętymi drzwiami – bez kibiców. W najciekawiej zapowiadającym się meczu Juventus pokonał Inter 2:0.

Cierpi nie tylko piłka nożna

Trzeba przyznać, że z polskiego punktu widzenia nie tylko piłka nożna jest problemem. We Włoszech swoich rozgrywek nie kontynuuje też liga siatkarska, a tam nasza reprezentacja jest wyjątkowo bogata – w lidze mężczyzn występują filary reprezentacji Polski – Wilfredo Leon i Michał Kubiak, a także Bartosz Bednorz, podczas gdy trenerem drużyny Perugii jest Vital Heynen. U kobiet liczba naszych rodaczek jest jeszcze bogatsza – Magdalena Stysiak i Agnieszka Kąkolewska razem występują w Savino Del Bene Scandicci, a po innych klubach rozrzucone są Joanna Wołosz, Malwina Smarzek, Katarzyna Skorupa i Zuzanna Górecka. Wszyscy oni muszą czekać na opanowanie sytuacji, ale sami nie wiedzą, jak i kiedy będą kończyć swoje rozgrywki.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1179 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.