Pandemiczny trend w piłce nożnej. Kluczowi piłkarze nie mają długoterminowych kontraktów

Foto: Wikipedia

Kryzys finansowy wywołany pandemią koronawirusa spowodował wiele perturbacji w piłkarskim świecie. Jedna z nich może być zaskakująca, ale po ostatnich wydarzeniach wiele na to wskazuje, że to już trend. Najlepiej zarabiający piłkarze wchodzą w ostatni rok swoich kontraktów i niedługo mogą być wolnymi agentami.

Uznani piłkarze blisko końca kontraktu

Kryzys finansowy uderzył w kluby piłkarskie – to wiemy od wielu miesięcy. Już w normalnych czasach najlepsze kluby miały długi, ale w ferworze normalnych wydarzeń nie było to aż tak zauważalne. Kluby zadłużały się, gdy tylko mogły spłacały część zobowiązań, by po chwili popadać w jeszcze większe długi. Nikt nie mógł przewidzieć koronawirusowego kryzysu i wszyscy obudzili się, gdy było już zdecydowanie za późno. Jednym z dziwnych trendów, jaki utrwala się w świecie piłkarskim jest fakt pojawienia się wielu uznanych zawodników bez przedłużonych kontraktów, mimo że wchodzi właśnie w ostatni rok jego obowiązywania.

Nie było jeszcze takiego momentu w historii futbolu, w którym tak wielu kluczowych graczy nie znalazło się w ostatnim roku swojego kontraktu. Tak właśnie jest w sezonie 2021/2022. Wśród najważniejszych postaci jakie mają ten problem są Cristiano Ronaldo, Kylian Mbappe i Paul Pogba. Z trochę mniej uznanych, ale również dość ważnych nazwisk można wymienić Paulo Dybalę i Alexandre’a Lacazette’a. Do tej grupy należy też dodać Erlinga Haalanda. On co prawda nie ma przed sobą ostatniego roku kontraktu, ale jeśli zostanie w Dortmundzie, to za rok zostanie uruchomiona klauzula jego odejścia w wysokości 70 milionów euro, a wtedy zacznie się polowanie.

Na wylocie starsi i młodsi

Mbappe czy Haaland to młodzi piłkarze, a co ze starszymi? Dzieje się to samo. Karim Benzema, Luis Suarez, Cristiano Ronaldo czy Gareth Bale też wchodzą w ostatni rok swoich kontraktów. Może też być tak, że powoli futbol piłkarzy starszego pokolenia – nawet tych największych, po owym roku rozejdzie się w różne strony i opuści największe firmy piłkarskie, przechodząc na przykład do amerykańskiego MLS, gdzie idealnie gra się uznanym piłkarzom ze Starego Kontynentu. Spójrzmy na pomocników – w gronie tych, którzy wchodzą w ostatni rok kontraktów mamy Leona Goretzkę, Francka Kessie, Thomasa Delaneya, Marcelo Brozovicia, Sergi Roberto, Isco czy wspomnianego Paula Pogbę. To już piłkarze zupełnie inni – tacy, którzy nawet mają 30 lat i mniej, więc oni o zakończeniu kariery jeszcze nie myślą.

Zobacz także:  Powroty oraz nowe twarze – 10 najbardziej interesujących transferów Ekstraklasy

Spoglądając w tylne fragmenty boiska – czyli na obronę oraz bramkę, mamy do przeanalizowania sytuację kilku kolejnych zawodników – Raphael Varane, Andreas Christensen, Antonio Rudiger, Nacho, John Stones, Dani Carvajal, czy w końcu Samir Handanović i Hugo Lloris – oni za rok też mogą być do wzięcia. Co ciekawe, to tylko wierzchołek góry lodowej – takich zawodników jest dużo więcej. Przed erą koronawirusa, agenci oraz włodarze klubów piłkarskich kluczowym zawodnikom nawet nie pozwalali wejść w ostatni rok kontraktu. Ostatnie 1,5 roku zmieniło całkiem sytuację.

Olbrzymie straty – całej skali problemu nie znamy

Według Europejskiego Stowarzyszenia Klubów w ciągu ostatnich dwóch sezonów kluby straciły ponad 9 miliardów euro. Zamknięte stadiony spowodowały m.in. brak przychodów meczowych, co dla wielu klubów jest ważnym nośnikiem budżetu. Ponadto wiele lig udzielało nadawcom rabaty na kontraktu z powodu całkowitego lockdownu futbolu w marcu 2020 roku. Spadły też dochody sponsorskie i komercyjne. W klubach zmienił się ogląd sytuacji – gdy można było wszystko przewidzieć, w normalnych czasach nie było krzty zaskoczenia i wszystko było zaplanowane. Teraz perspektywa jest taka, że niczego nie można zaplanować.

W związku z tym wracamy do kwestii kontraktów piłkarzy. Kluby obawiają się przepłacenia za przedłużenie kontraktu. Z drugiej strony, włodarze muszą coś robić, by sprzedać najważniejszych piłkarzy, bo gdyby taki Pogba miał odejść z Manchesteru jako wolny agent, a Manchester United wydał na niego 105 milionów euro – to byłaby swego rodzaju katastrofa. W tej chwili ważne jest też to, że pałeczka uwagi przechodzi z dyrektorów i wysoko postawionych osób w klubie na piłkarzy, którzy są panami sytuacji i mogą zdecydować, gdzie będą chcieli pracować w przyszłości. Ci najbardziej w porządku będą mieli jednak na uwadze dobro swojego klubu i dadzą mu spore zyski. Kiedy futbolowy świat wróci do normalności (lub nienormalności) sprzed pandemii? Tego nie wiadomo.

O Radosław Kępys 1801 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.