Ostatki długiego sezonu lekkoatletycznego. Przyszłość widać w jasnych barwach

Foto: Pixabay

Sezon lekkoatletyczny powoli dobiega końca. Był on długi i intensywny, a jego zwieńczenie nastąpiło w Tokio na igrzyskach olimpijskich. Warto na niego spojrzeć z polskiego punktu widzenia. Wydaje się, że mamy wiele powodów do radości.

Lekkoatleci z rekordem w Tokio

Polscy sportowcy na igrzyskach olimpijskich w Tokio zdobyli 13 medali, ale aż 9 krążków przywieźli lekkoatleci. Bez wątpienia, naszą koronną konkurencją pozostaje rzut młotem. Złoto Anty Włodarczyk i brąz Malwiny Kopron u kobiet, a do tego złoto Wojciecha Nowickiego i brąz Pawła Fajdka u mężczyzn pokazują, że w tej konkurencji lepszej nacji od naszej po prostu nie ma. Z ogromnym optymizmem możemy też patrzeć na bieżnię, gdzie rządziły nasze sztafety 4×400 metrów – mieszana zdobyła złoto, a żeńska srebro. Pozostałe trzy medale, które przywieźli ze sobą lekkoatleci to złoto sensacyjnego Dawida Tomali w chodzie na 50 kilometrów, srebro Marii Andrejczyk w rzucie oszczepem oraz brąz Patryka Dobka na 800 metrów.

Igrzyska to była bez wątpienia wisienka na torcie, ale wcześniej nasi specjaliści od „Królowej Sportu” robili fantastyczne rzeczy na innych ważnych imprezach – w World Athletics Relays 2021, który rozegrano na Stadionie Śląskim gospodarze sięgnęli po pięć medali – 2 złote i 3 srebrne, wygrywając klasyfikację medalową. Kilka miesięcy później na tym samym obiekcie triumfowali w Drużynowych Mistrzostwach Europy. To pokazuje, że nasza lekkoatletyka jest wielka, ale… jak wygląda jej przyszłość?

Dobry czas sztafet

Sztafety sprinterskie – to jest coś, co w ostatnich miesiącach przyprawia nas o wiele radości. Przede wszystkim prym wiodą tutaj nasze „Aniołki Matusińskiego” dla których przynależność do światowej czołówki 4×400 metrów kobiet to już coś niemal powszedniego. Co najważniejsze, nasze sprinterki zamierzają walczyć o kolejne laury i myślą o Paryżu. Najtrudniej może być dotrwać do zawodów w stolicy Francji najstarszej Idze Baumgart-Witan, ale i ona powinna to zrobić. W końcówce sezonu błysnęła też kapitalna Anna Kiełbasińska, która nie dość, że poprawiła rekord życiowy wynikiem  50,38 to jeszcze na dodatek uzyskała tym rezultatem drugi wynik w historii polskiej lekkiej atletyki.

Wspomniane złoto mieszanej i srebro żeńskiej (obie 4×400 z Tokio) to nie jedyne pozytywne akcenty tego sezonu. Do czołówki z powrotem włączyli się panowie, którzy na najważniejszej imprezie sezonu zajęli 5. miejsce, a dodatkowo rozbłysła postać nowego i niesamowitego przywódcy tej sztafety: Kajetana „Kapitano” Duszyńskiego. Maksa z siebie dał też Karol Zalewski i to on, jako najbardziej doświadczony, w kolejnych latach powinien nieść tę drużynę.

To jednak nie wszystko. Pierwszy raz od wielu lat mogliśmy w najważniejszych biegach sezonu oglądać żeńską sztafetę 4×100 metrów. Co prawda bez Ewy Swobody, ale z fantastyczną Pią Skrzyszowską i innymi gwiazdami młodego pokolenia, które już teraz zakładają sobie, by w każdym kolejnym starcie walczyć o lepsze wyniki, a w przyszłości o medale najważniejszych imprez. Na razie szczytem był dla nich olimpijski półfinał oraz srebro na wspomnianych World Athletics Relays.

Zobacz także:  OFICJALNIE: Robert Kubica pojedzie w Grand Prix Włoch!

Rzut młotem też nas będzie cieszył

Nasza druga narodowa specjalność – a medalowo spoglądając nawet pierwsza – również nie musi się martwić o kilkuletnią przyszłość. Mowa o rzucie młotem. Doświadczona już Anita Włodarczyk w ostatnich latach podreperowała swoje zdrowie i po złocie w Tokio mówi o starcie w Paryżu. Dużo młodsza Malwina Kopron z roku na rok jest coraz lepsza i niedługo może zdetronizować starszą koleżankę. U mężczyzn, przez wiele lat chcą rzucać jeszcze Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki. Ten pierwszy przełamał olimpijską klątwę i wreszcie przywiózł z Tokio brąz, a drugi reszcie rywali nie pozostawił w stolicy Japonii żadnych wątpliwości, że obecnie jest najlepszy na świecie. W kolejnych latach będzie się starał utrzymać swój status.

Co z innymi? Bez wątpienia na kłopot bogactwa nie musimy też narzekać w biegach średniodystansowych. Patryk Dobek zaliczył sezon jak ze snów, gdy rok temu postanowił przebranżowić się z płotków na płaski dystans 800 metrów i z Tokio przywiózł brąz. Po powrocie do zdrowia konkurencją dla niego będzie Adam Kszczot, a w kolejce czekają młodzi gniewni – Kacper Lewalski czy Krzysztof Różnicki. Na 1500 metrów może być trochę inaczej. Dotychczas prym wiódł tam Marcin Lewandowski, ale nie wiadomo, czy będzie on w stanie wytrzymać do igrzysk w Paryżu. Wtedy będzie trzeba liczyć na Michała Rozmysa, który już w Tokio biegł w finale i zajął 8. miejsce.

U kobiet do zdrowia po trudnych perypetiach musi dojść Sofia Ennaoui specjalizująca się w biegach na 1500 metrów. Pojawiają się też inne zawodniczki, które chcą sięgać do światowej czołówki, jak Martyna Galant czy Angelika Sarna, ale przed nimi droga jeszcze daleka. Szkoda, że mocno wypalona czuje się Joanna Jóźwik, bo ona jest jeszcze stosunkowo młoda i może biegać na bardzo wysokim poziomie. Jeśli będzie w stanie się podnieść z kolejnego kryzysu, w kolejnych latach też może nam dać dużo radości.

Jest też jednak posucha

Są też jednak konkurencje, które po prostu wyglądają u nas dość słabo. Poza młotem w konkurencjach technicznych właściwie tylko ze skokiem o tyczce (Piotr Lisek, Paweł Wojciechowski i Robert Sobera) oraz pchnięciem kulą (Michał Haratyk i Konrad Bukowiecki) możemy wiązać medalowe aspiracje na najważniejszych międzynarodowych imprezach. U kobiet od lat nie mamy solidnej zawodniczki w skoku o tyczce, a to samo po odejściu Kamili Lićwinko czeka skok wzwyż. Jednym słowem – mamy punkty na lekkoatletycznej mapie dyscyplin, w których jesteśmy potęgą, a z drugiej strony są takie, w których  od razu stawiamy się w trudnej roli. Oby w kolejnych latach ta druga przypadłość jak najbardziej się zmieniała, a ta pierwsza rosła w kolejne szanse. Wtedy w Paryżu może być nawet… jeszcze lepiej, niż w Tokio!

O Radosław Kępys 1864 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.