Oko na piłkarski weekend: liderzy pewnie wygrywają mecze, Barcelona blisko Atletico

foto: wikipedia.org

„Oko na piłkarski weekend” to nasz nowy cykl, w którym będziemy starać się przybliżać najciekawsze wydarzenia piłkarskie – głównie w najlepszych ligach Europy, ale też niekiedy coś ciekawego na pewno będzie działo się w szerokim świecie. Zaprasza Radosław Kępys.

Sobota – Ekstraklasa i Bundesliga bliskie rozstrzygnięcia

W tym tygodniu cykl zaczynamy od soboty, jako że po przerwie reprezentacyjnej wielu piłkarzy miało wydłużone wolne i z lig TOP5 w piątek odbył się tylko mecz Levante – Huesca (0:2). Pora jednak zajrzeć nie w daleką Europę, ale tu gdzie najbliżej, na nasze polskie podwórko, gdzie blisko mistrzostwa Polski jest Legia Warszawa. W jej meczu na szczycie z Pogonią Szczecin miały być emocje i dobry mecz po obu stronach. Skończyło się na tym, że Legia po 30 minutach prowadziła 4:0 i zabiła mecz. Mimo goli Adama Frączczaka i Kamila Drygasa goście nie odwrócili losów spotkania. W innych sobotnich meczach Piast wygrał na wyjeździe z Wisłą Płock 1:0, a Cracovia – mimo kryzysu ostatnich tygodni – wreszcie się przełamała i wygrała z Lechem 2:1. Legia jest już bardzo blisko mistrzostwa – na 7 kolejek przed końcem ma aż 10 punktów przewagi i raczej tej różnicy już nikomu nie uda się zniwelować.

Blisko mistrzowskiego rozstrzygnięcia jest też niemiecka Bundesliga. Tam, podobnie jak w Polsce, mecz rozegrały ze sobą dwie drużyny ze szczytu tabeli – RB Lipsk podejmował u siebie Bayern Monachium. Osłabiona brakiem Roberta Lewandowskiego drużyna Hansiego Flicka wcale nie miała łatwego zadania. O wszystkim zdecydował gol z 38. minuty autorstwa Leona Goretzki, dzięki któremu Bawarczycy na siedem kolejek przed końcem mają na koncie 64 punkty i o siedem oczek wyprzedzają sobotnich rywali. Tymczasem w 27. kolejce swoje szanse na awans do Ligi Mistrzów mocno zniwelowała Borussia Dortmund, która mierzyła się z bezpośrednim rywalem do zajęcia 4. miejsca – Eintrachtem Frankfurt. W 11. minucie tego meczu samobójcze trafienie zaliczył Nico Schulz, wyrównał tuż przed przerwą Mats Hummels, ale w końcówce meczu decydującego gola dla Eintrachtu zdobył Andre Silva.

Ciekawie w sobotę działo się też we Włoszech. Planowo wygrywały Atalanta (3:2 z Udinese) i Napoli (4:3 z Crotone), a także lider tabeli – Inter (1:0 z Bologną). Swojego pierwszego gola w barwach Benevento zdobył Kamil Glik, ale chyba największym wydarzeniem dnia okazała się strata punktów przez Juventus w derbach Turynu. Torino dość zaciekle broni się przed spadkiem i wydawało się, że nie zagrozi „Starej Damie”, tymczasem na trafienie Federico Chiesy z 13. minuty szybko odpowiedział Antonio Sanabria, który po przerwie piłkę w siatce umieścił jeszcze raz. Na kilkanaście minut przed końcem meczu gola dającego remis 2:2 zdobył… nie kto inny, jak Cristiano Ronaldo.

W sobotę we Francji też grano mecz, który może zadecydować o mistrzostwie kraju. Wydawało się, że w starciu Paris Saint Germain z Lille faworytem będą gospodarze, którzy w ostatnich czterech meczach zdobyli 9 punktów w stosunku do tylko 5 Lille. Nic bardziej mylnego. Już w 20. minucie decydującego gola zdobył Jonathan David i jak się okazało, był to jedyny gol tego spotkania. Co równie ważne, mecz kończył się w nienajlepszej atmosferze, bo w końcówce meczu z boiska wylecieli Neymar oraz Tiago Djalo – obaj za niesportowe zachowanie względem rywali. Faktem jest, że po tym spotkaniu zespół trenera Christophe’a Galtiera prowadzi w lidze o 3 punkty przed faworyzowanym PSG.

Na koniec podsumowania soboty pora spojrzeć na to, co działo się w Anglii. Tam kolejne – również przybliżające do tytułu zwycięstwo – odniósł Manchester City, wygrywając 2:0 na wyjeździe z Leicester. Fatalny dzień przeżyli za to kibice londyńskiej Chelsea, którzy musieli połknąć gorzką pigułkę porażki w wyjazdowym spotkaniu z walczącym o utrzymanie West Bromem – przegrana aż 2:5. W hicie dnia – meczu Arsenalu z Liverpoolem długo emocje przypominały grzybobranie, ale w drugiej połowie to Liverpool zdobył trzy bramki – dwa trafienia zaliczył Diogo Jota i jedno Mohammed Salah, co pozwoliło „The Reds” zwyciężyć 3:0.

Niedziela – potknięcie Tottenhamu, Atletico traci punkty

W niedzielę niektóre ligi z racji Wielkanocy odpoczywały, ale w dużej części krajów europejskich piłkarze wybiegli na boisko. W Premier League odbyły się cztery mecze, a największą niespodzianką okazało się potknięcie Tottenhamu, który tylko zremisował 2:2 z Newcastle. Stało się to w dość przykrych okolicznościach, bo po golu Joelintona z 28. minuty jeszcze przed przerwą swój błysk pokazał Harry Kane zdobywając dwie bramki. Wynik 2:1 utrzymywał się do 85. minuty, gdy gola na wagę punktu dla Newcastle zdobył Jonathan Wlcock. W innych meczach Southampton pokonał 3:2 Burnley, Aston Villa wygrała 3:1 z Fulham, a Manchester United pokonał 2:1 Brighton i na osiem spotkań przed końcem umocnił się na pozycji wicelidera tabeli.

Tymczasem w Hiszpanii robi się jeszcze ciekawiej. Już przed niedzielnym spotkaniem na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan było wiadomo, że Atletico w starciu z Sevillą wcale nie będzie mieć łatwej przeprawy. Tymczasem mecz zakończył się rezultatem 1:0 na korzyść gospodarzy. Sevilla od początku tego meczu zdecydowanie przeważała, miała swoje okazję, w tym tę najlepszą, gdy rzutu karnego nie wykorzystał Lucas Ocampos. Dopiero po 70. minutach piłka znalazła drogę do siatki Jana Oblaka, gdy gola zdobył Marcos Acuna. Atletico jeszcze trzymało się na pozycji lidera, ale gdyby Barcelona wygrała w poniedziałek z Realem Valladolid, zbliżyłaby się na jeden punkt i zaczęłoby się robić niebezpiecznie.

https://twitter.com/josearcadio88/status/1378808269540634625?s=20

Poniedziałek – Barcelona blisko Atletico, West Ham w czwórce Premier League

Tym, czym zakończyliśmy podsumowanie niedzieli, pora rozpocząć wspomnienie o poniedziałku. Mowa o meczu FC Barcelony z Realem Valladolid. Nie było łatwo, nie było przyjemnie, „Duma Katalonii” nie zachwyciła jak w poprzednich meczach, ale zwycięstwo 1:0 po golu Ousmane Dembele w 90. minucie meczu daje trzy punkty, zniwelowanie straty do lidera na jeden punkt, a w konsekwencji też inicjatywę nad Realem. To ostatnie jest o tyle ważne, że już w najbliższą sobotę o 21 odbędzie się kolejne wielkie „Gran Derbi” i to chyba z gatunku, którego nie było bardzo dawno – o pole position w wyścigu o mistrzostwo Hiszpanii.

W Anglii zachwyca za to West Ham United. Drużyna Łukasza Fabiańskiego jest obecnie w trakcie swojej niesamowitej kampanii. W poniedziałek zagrała ona z Wolves i już po niespełna 40 minutach prowadziła 3:0, dzięki golom Jesse Lingarda, Pablo Fornalsa i Jarroda Bowena. Jeszcze przed przerwą na 1:3 bramkę zdobył Leander Dendoncker, a niedługo później kontakt pozwolił złapać Fabio Silva. Na większą pogoń nie starczyło już czasu, a „Młoty” mocnym uderzeniem wbijają się do TOP4 ligi i są o kilka kroków od zajęcia miejsca, które da im miejsce w Lidze Mistrzów.

Na koniec rzut oka na naszą PKO Bank Polski Ekstraklasę, bo ona w poniedziałek kończyła niepełną (przez odwołanie jednego z meczów) kolejkę. Kolejny raz naprawdę dobre wrażenie zrobiła Warta Poznań, która wygrywając z Górnikiem Zabrze 2:1 jest już w czołowej 8-ce ligi, wyżej niż inny klub ze stolicy Wielkopolski – Lech Poznań. Wygrało też Podbeskidzie i to było bardzo cenne zwycięstwo 2:0 z Wisłą Kraków. W pozostałych meczach w kryzysie pozostaje Jagiellonia Białystok, która przegrała ze Śląskiem Wrocław, w barwach którego pierwszy mecz na ławce trenerskiej odbył Jacek Magiera. Na zakończenie dnia Lechia Gdańsk pokonała Zagłębie Lubin 3:1.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1654 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.