Nie ustają spekulacje na temat Szczęsnego. Czy Juventus sprowadzi poważnego konkurenta?

Foto: Flickr

Problemy Wojciecha Szczęsnego to już nie tylko słaba forma. Jego fatalna passa w Juventusie kończy się tym, że nabierają na sile spekulacje transferowe, a jedna z nich wygląda naprawdę poważnie. Według mediów na Półwyspie Apeniński, klub z Turynu może być zainteresowany sprowadzeniem w kolejnym letnim okienku Davida De Gei.

Mleko już się rozlało

Nawet, jeśli jakimś cudem Juventus zacznie grać na swoim tradycyjnym poziomie, początku sezonu nikt z tabeli Serie A nie wymaże. Remis z Udinese (2:2) oraz porażki z Empoli (0:1) i Napoli (1:2) stawiają wielokrotnego zdobywcę „Scudetto” w bardzo złej sytuacji. Niestety, jednym z głównych winowajców takiego stanu rzeczy jest Wojciech Szczęsny. Polak był kreowany na następcę Gianluigiego Buffona i długo wydawało się, że sprosta oczekiwaniom – w poprzednich sezonach potrafił mieć mecze olśniewające, w których bronił, jak w transie. To się jednak zmieniło.

Mecz z Empoli? Sprokurowany rzut karny na trafienie Roberto Pereyry, a później katastrofalna zabawa piłką w polu karnym i podanie wprost pod nogi Gerarda Deulofeu. Mecz z Napoli? Obrona strzału Lorenzo Insigne, którą polski bramkarz posyła wprost pod nogi biegnącego na dobitkę Matteo Politano. W zeszłym sezonie Szczęśny bronił różnie, obrona też nie była monolitem, ale nikt by nie pomyślał, że będzie on takie błędy popełniał seriami.

Cierpliwość musi się skończyć

Włoscy dziennikarze nie przebierają w słowach. „W pojedynkę zepsuł początek sezonu Juventusu”, „Szczęsny staje się poważnym problemem dla Allegriego” – to tylko pojedyncze opinie jakie można przeczytać na łamach najpopularniejszych włoskich dzienników. Co prawda jeszcze przed meczem z Napoli trener „Starej Damy” Massimiliano Allegri mówił, że nasz golkiper wrócił do bardzo dobrej gry na zgrupowaniu reprezentacji i jest niezawodnym bramkarzem, ale już po spotkaniu jego opinie mogły być zupełnie inne. To, co wyczynia Polak oraz kierowana przez niego defensywa, woła o pomstę do nieba.

Nic więc dziwnego, że w tle słychać spekulacje, a jedna z nich brzmi nadzwyczaj poważnie. Mowa o potencjalnych planach Juventusu odnośnie ściągnięcia do klubu Davida de Gei. Miałoby to się stać za rok, gdy do zakończenia kontraktu z Manchesterem United pozostanie tylko jeden sezon. Jego pozycja w barwach „Czerwonych Diabłów” nie jest już tak pewna jak niegdyś, bo po piętach staje się mu deptać solidny Dean Henderson, który bronił końcem zeszłego sezonu z dużą skutecznością. Teraz Hiszpan wrócił do bramki, ale kto wie, czy za rok nie będzie myślał o zmianie otoczenia.

Idealna okazja

De Gea ma 30 lat. Też zdarzały mu się wpadki, gdy bronił barw United, ale w ostatnich miesiącach forma Hiszpana wydaje się być stabilna. Jeśli Juventus myśli przyszłościowo, to idealne nazwisko do ściągnięcia. 31-letni bramkarz, a takim w przyszłym roku będzie de Gea, to gwarancja kilku lat gry na dobrym poziomie. Poza tym, w 2022 roku pozostanie mu rok do końca kontraktu i mimo, że Manchester będzie chciał zapewne na nim zarobić jakieś pieniądze, żądania „Starej Damy” nie powinny być wygórowane.

Obecnie Juventus ma duży problem z bramkarzami. Szczęsny jest w fatalnej formie, ale 28-letni Mattia Perin, który w czerwcu wrócił z wypożyczenia do Genoi oraz 31-letni Carlo Pinsoglio również nie dają gwarancji poprawy jakości. Z drugiej jednak strony, przy takiej formie Polaka jego trener w końcu straci cierpliwość i postawi na któregoś z mniej doświadczonych golkiperów, a to może być początek prawdziwych problemów Szczęsnego w „Juve”. Na dziś trzeba mieć nadzieję, że polski bramkarz odnajdzie pokłady dawnej dobrej formy – to ważne nie tylko dla klubu, ale przede wszystkim dla reprezentacji, gdzie przecież od kilku miesięcy posiada status bramkarza numer 1 i raczej nie ma w tej chwili w kadrze postaci, która mogłaby mu to odebrać.

Zobacz także: Mikel Arteta chce szczepień dla całej drużyny. Czy piłkarze posłuchają trenera?

O Radosław Kępys 1864 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.