NBA: Konflikt z Chinami może spowodować bankructwo klubów. Ogromny spadek salary cap

Foto: Flickr

Przynajmniej pięć drużyn przygotowuje się do czarnego scenariusza, w którym limity wynagrodzeń (salary cap) w sezonie 20-21 będą niższe o 10-15%. To efekt konfliktu NBA z Chinami – napisał Keith Smith z Yahoo! Sports.

– To ogromny cios. Po tych wszystkich wydanych tego lata pieniądzach, będzie to miało ogromny wpływ na nas wszystkich – mówi anonimowy informator Smitha.

Czytaj także:

NBA: Giannis Antetkounmpo przedłuży kontrakt z supermaxem? Narazie jest skupiony na innych celach

Najczarniejsze scenariusze przewidują spadek prognozowanego na 116 mln dolarów salary cap nawet o 10-15%, czyli 12-17 mln dolarów. To oznacza niższy poziom niż w tym momencie. Od pewnego czasu rok w rok limit ten stale rośnie, więc ta sytuacja byłaby czymś zupełnie nowym dla całej ligi.

Spadek limitu wynagrodzeń oznacza brak wolnych pieniędzy na transfery. Jednoznacznie te zespoły, które podpisały w tym roku bardzo wysokie kontrakty, znalazłyby się ponad limitem luxury tax, który automatycznie również uległby obniżeniu. Spadek salary cap oznaczałby również problemy przy trwających negocjacjach, ponieważ zmniejszą się stawki w maksymalnych umowach.

– Tak naprawdę to nigdy wcześniej nie miało miejsca. Ten limit w ciągu ostatnich lat wzrastał. To naprawdę coś nowego. Muszę się zastanawiać, czy liga byłaby zmuszona rozważyć pewne kroki, aby nie obniżyć pułapu tak daleko od dzisiejszego poziomu 109 milionów. W przeciwnym razie część z nas przekroczy luxury tax. Byłoby miło wiedzieć, bo to zmienia sposób, w jaki podchodzimy do transakcji i wszystkiego innego przez cały sezon – powiedział informator związany z NBA.

Paweł Gębusiak
O Paweł Gębusiak 814 artykułów
Absolwent UWM w Olsztynie na kierunku Ekonomia, Uniwersytetu w Białymstoku na kierunku Polityka Społeczna oraz Politechniki Białostockiej na kierunku Informatyka. Mistrz Polski WPF 2018 w kulturystyce w kategorii Bodybuilding Disabled. Sportowiec z krwi i kości, pasjonat.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*