Mohamed Salah chce olbrzymiej podwyżki. Liverpool raczej nie pójdzie na taki układ

Foto: Mohamed Salah

W cokolwiek gra z klubem z Anfield Mohamed Salah, nie należy sądzić, by ten poszedł na taki układ. Gwiazda reprezentacji Egiptu chce zarabiać… 500 000 funtów tygodniowo. Według źródeł z angielskich mediów, tylko wtedy zdecyduje się on na przedłużenie swojego kontraktu, który wygasa w 2023 roku.

Priorytetem stabilizacja składu

Dla Liverpoolu napastnik rodem z Egiptu gra od sezonu 2017/2018. To właśnie w tamtej kampanii zaliczył zdecydowanie najlepszy okres gry w klubie z Anfield – zdobywając w 36 meczach Premier League aż 32 gole i zostając „królem strzelców”. Później drastycznie z tonu nie spuścił i pomógł swojemu zespołowi sięgnąć po Ligę Mistrzów oraz pierwsze w historii trofeum za zwycięstwo w Premier League. Salah mógłby zostać legendą zespołu, ale kto wie, czy zamiast tego nie pożegna się z Anfield w niesławie.

Podczas spokojnego transferowego lata, kiedy to kupiono tylko Ibrahimę Konatę z RB Lipsk za 40 milionów funtów, w gabinetach „The Reds” zaczęto snuć strategię, jak utrzymać mózg drużyny na najbliższe lata, czyli pracowano nad szczegółami kontraktowymi dla czołowych piłkarzy. Podpisano już nowe umowy m.in. z Trentem Alexandrem-Arnoldem, Andy Robertsonem, Alisonem Beckerem, Fabinho, Virgilem Van Dijkiem, Harveyem Eliottem oraz Jordanem Hendersonem. Teraz uwaga skupia się na Mohamedzie Salahu, a ta historia może mieć nieciekawe dla Liverpoolu zakończenie.

200 tysięcy to dla niego za mało

Salah ma ważny kontrakt do końca sezonu 2022/2023, a to stawia pytania o przyszłość Egipcjanina. Wiadomo, że na rok przed końcem kontraktu, czyli tuż po tym sezonie, może się rozwinąć zaciekła walka o podpis piłkarza ze strony innych klubów. Ten chyba chciałby zostać w swoim obecnym miejscu pracy, ale… nie za darmo. Mimo, że obecnie ma zarabiać około 200 000 funtów tygodniowo, czyli być jednym z najlepiej opłacanych piłkarzy „The Reds”, jego aspiracją jest najwyższa gaża w Premier League, a na tą miałoby się składać… około 500 000 funtów.

Zobacz także: Paul Pogba zostanie zastąpiony przez reprezentanta Anglii?

Od czasu podpisania kontraktu z Liverpoolem Salah we wszystkich meczach strzelił 127 goli – to bardzo dużo, ale chyba żadna liczba bramek nie skłoniłaby włodarzy jakiegokolwiek klubu do płacenia jednemu piłkarzowi takiej kwoty. Poza tym, akurat mistrz Anglii z sezonu 2019/20 ma świetnie poukładane priorytety i stabilną strukturę listy płac. Tego typu żądania obróciłyby wszystko w pył.

Czy to tylko taktyka negocjacyjna?

W biurach na Anfield na razie spokój. Najważniejsze osoby mają twierdzić, że to tylko taktyka negocjacyjna ze strony piłkarza i jego agenta. Z drugiej strony, kierownictwo klubu jest skłonne dać podwyżkę piłkarzowi, ale na pewno nie w takiej wysokości, jaka jest przez piłkarza oczekiwana. Dla Salaha istnieje pewne zagrożenie. W Liverpoolu był już taki piłkarz, który bardzo długo negocjował swój kontrakt – mowa o Philippe Coutinho po czym odszedł do Barcelony, by stać się olbrzymim transferowym niewypałem. Kto wie, czy Salah nie podzieli jego losu, jeśli będzie za bardzo targował się z obecnym pracodawcą.

Jeśli jednak nie uda się dojść do porozumienia, w kolejnym okienku zacznie się pościg za podpisem Salaha. Zainteresowanych na pewno nie zabraknie. Już wcześniej celownik na napastnika z miasta Beattlesów skierowali Real Madryt i PSG, a niewykluczone, że bardziej zamożne kluby Premier League – Chelsea czy Manchester City również sięgną głębiej do kieszeni. Kolejne lato transferowo znowu może być bardzo interesujące.

O Radosław Kępys 1864 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.