List, podpisy i konflikt z trenerem – kadra siatkarek na rozdrożu?

Foto: Flickr

Jutro 7 listopada. Za dokładnie dwa miesiące od tej daty polskie siatkarki rozpoczną zmagania w turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Ci, którzy zacierali ręce po zakończonym sezonie reprezentacyjnym i mieli nadzieję, że Polki powalczą o awans, teraz trochę spuszczą z tonu. „Gazeta Wyborcza” zamieściła w środę artykuł, który mówi o tym, że w kadrze zapanował bunt przeciwko Jackowi Nawrockiemu i w liście do PZPS duża część kadrowiczek miała żądać zwolnienia trenera. Zaczęła się fala domysłów, spekulacji i… w sumie na razie niewiele wiadomo, ale ta afera na pewno nikomu nie wyjdzie na dobre.

Co z tym listem?

W piśmie, które zawodniczki skierowały do PZPS, głównym powodem ich niechęci wobec trenera miało być zbyt częste stawianie na młode zawodniczki – przyjmującą Magdę Stysiak i libero Marię Stenzel – nad nimi sztab miał rzekomo roztoczyć swego rodzaju „parasol opiekuńczy”, co wywołało protesty starszych zawodniczek.  Jak podały kilka godzin później „Sportowe Fakty”, list miało podpisać 13 z 15 siatkarek. I tu zaczyna się sfera domysłów, bo jeśli faktycznie tak było, to jedynymi, które go nie podpisały były wyżej wymienione, a pismo zostało zaakceptowane przez całą pozostałą grupę. Podobno zawodniczki interweniowały w PZPS zaraz po Mistrzostwach Europy, więc można zakładać, że to siatkarki z kadry powołanej na te zawody były inicjatorkami tego pomysłu. Słychać też, że teraz część zawodniczek żałuje swego postępowania.

PZPS broni trenera

Dziś informację najszybciej można zdobyć za pomocą Twittera, więc w trakcie, gdy zaczynał się on rozgrzewać do czerwoności i zabierać głos w sprawie, która wypłynęła na światło dzienne za sprawą „Gazety Wyborczej” dość jasne stanowisko zajął Polski Związek Piłki Siatkowej. „Z rekomendacji Jacka Kasprzyka, prezesa PZPS i na podstawie pozytywnej oceny Pionu Sportu i Szkolenia, Zarząd PZPS podczas dzisiejszego posiedzenia podjął jednogłośną uchwałę o kontynuacji współpracy z trenerem Jackiem Nawrockim do zakończenia mistrzostw świata w roku 2022.” – tak brzmiała treść oświadczenia, które jasno pokazuje, że włodarze polskiej siatkówki stoją za trenerem i ostatnią rzeczą o jakiej myślą, to zwolnienie. To jednak problemu nie wyjaśnia, a wręcz go zaognia…

Już ruszyła fala domysłów i spekulacji na temat listu. Rzekomo, w jego wystosowaniu mieli zawodniczkom pomagać menedżerowie, ale jeden z najważniejszych polskich przedstawicieli w tej branży – Jakub Dolata – szybko zdementował tę informację informując, że na pewno tak nie było. Poza tym logicznie rzecz biorąc, zawodniczka raczej nie radzi się menedżera w sprawach reprezentacji, a w takim środowisku jak to, często rządzi grupa, więc można podejrzewać, że list wyszedł spod ręki zawodniczek z ich własnej inicjatywy. Inne domysły, które już się pojawiły mówią, że „zasłanianie się” przypadkiem Stysiak i Stenzel to tylko przykrywka dla poważniejszych spraw poruszonych w piśmie do PZPS. Jednym z głównych powodów mogło być zaniedbanie trenera w stosunku do zawodniczek występujących we Włoszech. Faktycznie, nie było widać, by Jacek Nawrocki był na meczach na Półwyspie Apenińskim i spotykał się z zawodniczkami – inaczej robili menedżerowie siatkarek, którzy przez ostatnie tygodnie często chwalili się zdjęciami z włoskich parkietów.

Wzięła fotel liderki i długo może go nie oddać. To był sezon Ashleigh Barty!

Możliwe scenariusze

Na wybuch takiej afery nigdy nie ma dobrego momentu, ale jak na złość, teraz jest moment jeszcze gorszy, niż zwykle. Zostały dwa miesiące do ważnego turnieju, na którym nasze siatkarki mogły osiągnąć swój cel. Cztery zawodniczki podstawowej szóstki trzymają stabilną formę, grając w najlepszej lidze świata, pozostałe występują w najlepszych polskich klubach i szlifują swoją dyspozycję, by jak najlepiej spisać się na styczniowej imprezie w Apeldoorn. Teraz sprawa może się jednak skomplikować – jeśli PZPS stoi murem za trenerem, może dojść do tego, że personalia zawodniczek stojących za inicjatywą listu zostaną ujawnione, a te dostaną „bana” na grę w kadrze. Sam Jacek Nawrocki ma podobno stać na stanowisku, które mówi, że styczniowy turniej… można nawet rozegrać juniorkami, co byłoby dla nas katastrofą. Poza tym, teraz pod ścianą zostały też postawione same siatkarki, w których interesie jest, by wypowiedzieć się na temat tej sprawy, a w tym przypadku można wątpić, że zobaczymy jeden front wszystkich zamieszanych w sprawę. Na pewno pojawią się opinie, które trochę rozjaśnią sytuację, a nawet jeśli nie, będzie można czytać między wierszami. Związek podobno stoi na stanowisku, że z krnąbrnymi dziewczynami trzeba poprowadzić rozmowy stabilizujące sytuację. Co ciekawe, my też możemy poznać ich wynik – zapewne stanie się to wtedy, gdy trener ogłosi powołania na styczniowy turniej. Nie będzie można się zdziwić, jeśli po takiej „bombie” pewne nazwiska poważnie nas zaskoczą.

Niestety, kolejne dni dla siatkarskiej kadry kobiet mogą być „bardzo ciekawe”, ale w tym negatywnym słowa znaczeniu. Jak to zawsze bywa po takich sytuacjach, na światło dzienne będą wypływać nowe informacje, a z doświadczenia raczej wiemy, że jeśli już słyszymy o takich rzeczach, to tam gdzie one się pojawiają, nie jest dobrze i dana grupa raczej dołuje swoją dyspozycją na sportowej arenie, niż idzie w górę. I tylko tak cholernie szkoda, że pojawiło się to w chwili, gdy siatkarscy kibice w tym kraju znowu zobaczyli w grupie tych dziewczyn potencjał i możliwość ugrania dużego wyniku w kolejnych latach. Teraz znowu ta nadzieja trochę przygasła…

Za bunt w SSC Napoli odpowiedzialny jest trener! Ancelotti na wylocie?

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1006 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

3 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.