Koreański przypadek kibicowski, czyli jak odzyskać pieniądze za bilety?

Foto: Flickr

Tak się żyje w Korei Południowej! Dwóch kibiców dostanie zwrot za bilety, dzięki którym można było zobaczyć starcie Juventusu z drużyną gwiazd ligi koreańskiej: K-League. Powodem jest nieobecność na spotkaniu Cristiano Ronaldo. Równowartość rekompensaty wynosi 371 000 wonów południowokoreańskich, czyli 286 funtów.

Remis sprzed… pół roku

W spotkaniu padł remis 3:3. Bramki dla drużyny związanej z K-League zdobywali Osman Barba, Cesinha i Adam Taggart. Juventus odpowiedział trafieniami Simone Muratore, Blaise’a Matuidiego i Matheusa Pereiry. I tu pierwsza ciekawostka związana z rekompensatą za bilety – spotkanie odbyło się 26 lipca, a więc ponad pół roku temu. Zainteresowani długo musieli czekać na to, by odzyskać wydane pieniądze.

Właściwie kibice, którzy żądają odszkodowania powinni mieć pretensje do… Maurizio Sarriego. Cristiano Ronaldo był w kadrze meczowej na ten mecz, ale trener „Starej Damy” nie wpuścił go na boisko z powodu… przemęczenia mięśniowego, na jakie wtedy cierpiał Portugalczyk. Jakby tego było mało, piłkarze Juventusu tuż przed spotkaniem mieli jeszcze zaplanowaną sesję rozdawania autografów. Ta nie odbyła się jednak z powodu opóźnienia samolotu z Nanjing i nawet sam mecz rozpoczął się godzinę później, niż początkowo planowano.

Zobacz także: F1: Lewis Hamilton sprzedaje apartament na Manhattanie. Spora obniżka ceny

Masowy manifest

Wielu kibiców, po tym jak dowiedziało się, że Portugalczyk nie zagra opuściło stadion. Ponad 2000 już po spotkaniu pozwało organizatora spotkania – firmę „The Fasta Inc”, która na swojej stronie internetowej tuż przed spotkaniem informowało o tym, że Portugalczyk na pewno wystąpi przez co najmniej 45 minut. To właśnie ta firma musi zapłacić dwóm kibicom, którzy wygrali sprawę skierowaną do sądu w Incheon. 71 000 wonów południowokoreańskich to rekompensata za bilet, natomiast 300 000 obejmuje zadośćuczynienie za… „udrękę psychiczną”.

Czy to koniec sprawy? W lipcu jeden z adwokatów Ki Hun Kim informował, że wiele osób zwróciło się o zwrot pieniędzy, więc mogą w tej sprawie zapaść jeszcze kolejne wyroki. Radzimy – jeśli kiedyś do Polski przyjedzie Wasz ulubiony piłkarz, ale nie zagra on w planowanym meczu – idźcie śladem Koreańczyków… Jak widać – opłaca się!

Zobacz także: Dwie tenisowe prędkości. Australian Open potwierdziło trend!

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1415 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.