Grande Italia! Włosi odwrócili losy finału i wygrali Euro 2020!

Gianluigi Donnarumma
Gianluigi Donnarumma, Foto: Flickr

Grande Italia! Piękny turniej Włochów został zwieńczony bardzo ciekawym finałem na Wembley, w którym reprezentacja z Półwyspu Apenińskiego wygrała z gospodarzami po rzutach karnych. We włoskiej drużynie na przestrzeni kilku lat widać niesamowitą zmianę.

Dwie różne drużyny

To Euro dla Anglików i Włochów było nietypowe. Obie drużyny grały nie tak, jak zawsze na dużych turniejach. „Synowie Albionu” po znakomitych eliminacjach zazwyczaj byli sporymi faworytami do osiągnięcia czegoś dużego, a zazwyczaj odpadali we wcześniejszej fazie. Tym razem jednak w fenomenalnym stylu szli od meczu do meczu, nie przegrywając żadnego z nich. Mimo, że momentami z obrazu wyspiarskiej gry bardzo mocno przebijał pragmatyzm, był on na tyle skuteczny, że udało się dojść aż do finału. Duże kontrowersje pojawiły się po półfinale z Danią, gdy w dogrywce sędzia Danny Makelie podyktował rzut karny, którego być nie było po faulu na Raheemie Sterlingu, a Harry Kane nie wykorzystał go za pierwszym razem, ale przy dobitce był już bezbłędny i wprowadził Anglię do finału. Po tym spotkaniu pojawiły się ogromne fale krytyki pod znakiem angielskich piłkarzy i tamtejszej piłki, ale prawda jest taka, że „Three Lions” do finału weszli zasłużenie.

Trochę inna sytuacja miała miejsce w przypadku włoskiej reprezentacji. Ta, mimo że nie przegrała meczu od września 2018 roku, nie ma jakichś wielkich postaci, które w jednym momencie mogłyby wyjść na tak wysoki poziom, by rozstrzygnąć o losach meczu i nie była stawiana w gronie ścisłych faworytów. Okazało się jednak, że Italia ma drużynę – z fantastycznymi w obronie Leonardo Bonuccim i Giorgio Chiellinim z profesorem Jorginho w środku pola oraz solidnymi w ataku piłkarzami – Ciro Immobile czy Lorenzo Insigne. Dodatkowo kadrę „Squadra Azzurra” spoiła jeszcze dodatkowo przykra kontuzja Leonardo Spinazzoli, której doznał w ćwierćfinale z Belgami. Przed finałem było też czuć, że reprezentacja z Półwyspu Apenińskiego ma za sobą większą część Europy, choć przeciw niej miało być całe Wembley.

Początek dla Anglików…

Włosi zaczęli ten mecz z nadzieją, że przez pierwsze fragmenty uda się wybadać rywala, poznać jego nastawienie i spokojnie wejść w mecz. Anglicy w ogóle o czymś takim myśleć nie chcieli. Od razu ruszyli na rywala. Mając piłkę na środku boiska w kilku sytuacjach wyprowadzili ją na boki pola karnego i już pierwsza taka próba rozbiła włoską defensywę. Po asyście Kierana Trippiera z powietrza uderzył Luke Shaw i zdobywając swoją pierwszą bramkę w narodowych barwach dał Anglikom olbrzymi komfort już na początku meczu.

„Synowie Albionu” grali szybko, ofensywnie, wykazywali się dużą zmiennością pozycji, po piłkę często wracał Harry Kane robiąc za rozgrywającego, ale wychodziło mu to znakomicie. Raheem Sterling biegał w polu karnym rywali, robił jak zawsze dużo szumu, a w pierwszej połowie jeszcze kilka okazji gospodarzy mogło się skończyć golami. Włosi jednak przetrwali, choć poza bardzo aktywnym Federico Chiesą i jednym jego groźnym strzałem z pierwszej połowy, Italia nie dawała w tym meczu niczego dobrego.

Zobacz także: Zespoły na medal? Siatkówka i koszykówka 3×3 mogą być szczęśliwe na igrzyskach

… koniec dla Italii

Gdy jednak rozpoczęła się druga połowa, mecz się odmienił. Po kilkunastu minutach drugiej części gry Włosi mieli na koncie 71% posiadania piłki, co było przewagą miażdżącą. Do 67. minuty czekali jednak na wyrównanie. Duże zamieszanie w polu karnym wykorzystał najpierw Marco Veratti, po którego strzale piłka odbiła się od słupka i dobił ją Leonardo Bonucci. Później mecz się uspokoił. Nadal Italia wydawała się być stroną przeważającą, ale im bliżej było dogrywki, tym obie drużyny grały bardziej pragmatycznie. Gdy doszło do 30 minut dodatkowego czasu gry po jednych i drugich można było już widzieć zmęczenie. Tak naprawdę klarownych sytuacji nie było. Mało kto mógł przypuszczać, że decydująca dla tego meczu będzie 120. minuta, gdy za Jordana Hendersona wszedł Marcus Rashford, a Kyle’a Walkera zmienił Jadon Sancho. Zostali oni wprowadzeni po to, by pewnie wykorzystali oni rzuty karne…

I to była najgorsza decyzja Garetha Southgate’a w trakcie trwania tego turnieju. Dla Włochów karne zaczęły się źle, bo w drugiej kolejce nie trafił Andrea Belotti. Później jednak zaczęło się odwracać. W trzeciej i czwartej kolejce trafiali pewnie Bonucci i Bernardeschi, za to u Anglików wspomniani już Rashford i Sancho kompletnie się spalili… Pierwszy z nich po rzucie karnym w stylu Simone Zazy obił słupek, strzał drugiego wybronił Donnarumma. W piątej kolejce wszystko mógł zakończyć Jorginho. Jego strzał trafił jednak w słupek, choć i tak strzał wybroniłby Pickford. Anglicy jeszcze żyli, ale cóż z tego, skoro Southgate popełnił kolejną fatalną decyzję, na ostatniego karnego wyznaczając… młodego Bukayo Sakę. Piłkarz Arsenalu nie udźwignął presji i jego strzał łatwo wybronił Gigi Donnarumma, który został wielkim bohaterem rzutów karnych i całego meczu.

Wielka przemiana Italii

Italia wygrywa Euro 2020! 15 lat temu również wygrywali duży turniej w rzutach karnych. Wtedy były to Mistrzostwa Świata, teraz Euro 2020. Nie można powiedzieć, że było to niezasłużone zwycięstwo. W fazie grupowej pewnie rozbili wszystkich rywali, później mimo różnych momentów – lepszych i gorszych, ograli Austrię po dogrywce, Belgię w regulaminowym czasie gry oraz Hiszpanów również po rzutach karnych. Italia jest niepokonana w meczu międzynarodowym od… września 2018 roku. Tak tę drużynę poukładał magik Roberto Mancini. Włoski trener z drużyny, której nie było w Rosji na Mistrzostwach Świata zdobył tytuł najlepszej drużyny Europy.

O Radosław Kępys 1801 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.